Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Jezioro

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za oknem jest mgła. Gęste, mleczne kłęby spowijają brzeg jeziora. Zniszczony, drewniany pomost jest ledwo widoczny. Widzę zarys licznych wierzb - ich ciężkie, zwisające gałęzie delikatnie muskają powierzchnię wody. Wysokie łodygi trzciny i pałek wodnych są nieruchome. Czas na chwilę przestał płynąć.

W pokoju jest cicho. Kurz w milczeniu odkłada się na drewnianych ścianach, osiada na łóżku, szafie, biurku i krześle. Wszystko dzisiaj ma barwę bladego, zmatowionego przez czas brązu.

Dzisiaj nawet brąz jest zimny.

"Nie powiem ci."

"Sekret."

"Nie powiem."

Ostrożnie obracam się na łóżku. Materac nie skrzypi, ugina się miękko pod moim ciężarem. Stawiam bose stopy na podłodze i na palcach opuszczam pokój.

Korytarz jest też niekończącym się zimnym brązem. Cały dom jest też niekończącym się zimnym brązem.

Nie śpieszę się.

Powoli przechodzę przez mgłę, przed sobą mam koniec podestu. Ważka bezszelestnie przelatuje tuż nad powierzchnią wody. Nie pojawia się nic, aby ją zabić.

"Sekret."

"Nie... Powiem"

Siadam na krawędzi podestu. Moje zanurzone w wodzie nogi nie sięgają dna. Nie mają szans sięgnąć. Nie sięgną.

Obserwuję nieruchome gałęzie wierzb. Nie muszę patrzeć za siebie, aby widzieć również dom. Stoi cały czas ten sam - wielki, pusty, pełen gryzoni i owadów. Tak wiele w nim jest, a jednocześnie tak mało.

Patrzę na wierzby, a widzę dom. Widzę jak drzwi uchylają się bezszelestnie, jak ktoś wychodzi. Jego postać jest zamazana, rozlana, jak mokre plamy atramentu o ledwo widocznym ludzkim konturze. Postać idzie w

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jezioro — czytnik · opowiadania