Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Julia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była piękna. Długonoga blondynka o wnikliwych, bystrych oczach. Makijaż na jej twarzy wyglądał na starannie dobrany i niezwykle modny z obowiązującymi trendami. Choć nie znałem się na trendach. Była piękna. Patrzyłem na nią. Poruszała się w rytm muzyki, delikatnie kołysząc biodrami raz w jedną, to zaś w druga stronę, niespiesznie, ale z pełnym zaangażowaniem. Spojrzała w moją stronę, uśmiechnęła się i przeciągnęła delikatnie językiem po dolnej wardze. Zrobiła to. A może tylko mi się wydawało…? W ogóle niespeszona tym, że jej się przyglądam, tańczyła dalej wprawiając mnie i pewnie każdego mężczyznę w lokalu w błoga ekstazę. Musiała zdawać sobie sprawę z tego, że jest niesamowicie piękna. Bo była przecież. I pewnie odważna, i spontaniczna. I na pewno była dobrą kochanką. Wyobrażałem sobie, jak by to było trzymać ją w ramionach, z pewnością wiedząc, że na tą chwilę, na ten moment jest tylko i wyłącznie moja. Czułem jej zapach. Wanilia, piżmo i orchidea. Coś niesamowitego… Jej figura. Nie mogła być wyższa ode mnie. Nawet w tych słodkich butach na obcasach mogła mieć 175 centymetrów wzrostu. Duży biust podkreślała głębokim dekoltem. Płaski brzuch, wspaniała linia bioder, które w tej chwili opinały biodrówki, z którymi chętnie zamieniłbym się na miejsca. Bogini. Niesamowita, piękna i wspaniała. Bywała tu często. Miała na imię Julia.

Miała na imię Julia. Chyba. Tleniona blond, przesadzony makijaż, dekolt jakby miał po wyjściu z tego lokalu stanąć gdzieś pod latarnią. Za chuda. Może i miała kształty- no fakt, miała spory kawałek tkanki tłuszczowej w okolicy klatki piersiowej, ale nic poza tym. Poszarzała twarz, zniszczona przez życie. Wiesz, jakby paliła za dużo, mało sypiała, do tego zła dieta i alkohol. Tak wyglądała. Pod makijażem starała się schować poprzednią nieprzespaną noc. Nie zawsze trafnie. Myślę, że podobała się mężczyznom. W końcu, co noc wychodziła z innym do domu. Myślisz, że tylko ją odwozili do domu? Nie sądzę. Czy pracowała? Nie tak wyglądają dłonie kobiety pracującej. Tańczyła. To robiła naprawdę dobrze. W jej tańcu widać było zaangażowanie, choć udawała, że robi to jakby od niechcenia. Przychodziła tu trzy razy w tygodniu. Podchodząc do baru, uśmiechała się wymalowanymi na soczystą czerwień ustami i słyszałam perliste „to, co zwykle Kochana” i nalewałam jej drinka. Mężczyźni się w nią wgapiali jak w obrazek. Chyba się im podobała. Choć moim zdaniem wcale nie była ładna.

Miała niebieskie oczy. Takie pełne miłości. Zawsze mówiła mi, że to ważne, żeby robić to, co się kocha. Nie pracowała. Trzy razy w tygodniu wychodziła na tańce. Wracała nocami, nie zawsze sama. Lubiłem jej włosy. Blond. Farbowała je, zawsze

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Julia — czytnik · opowiadania