Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 11 min czytania

Jutro też będą przegrzebki - (2)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Parking przed supermarketem Asda, ten sam dzień.

A propos bezdomnych załatwiających się w parku. Ten nie wygląda raczej na Polaka, chyba że jego ojciec przeprowadził się do Radomia prosto z Nine Mile na Jamajce. No cóż czasem tak też może się zdarzyć ale tam jest ich z dziesięciu i ani jeden nie ma słowiańskich ani nawet aryjskich rysów no może po za tym rudym, który wyraźnie od nich odstaje. Założę się że mówią na niego Marchewa albo coś w tym stylu. Swoją drogą pamiętam, że hiphopowcy w polsce nosili raczej szerokie spodnie i ogólnie jakieś obszerniejsze te ciuchy a ci na wyspach wyglądają zawsze jak reprezentacja olimpijska w gimnastyce artystycznej. Przeważnie czarna kurtka nike i jakieś obcisłe dresy, nie wiem pewnie w takich szybciej spieprza się przed policją. Właściwie to mogli by nie kręcić się tak blisko mojej kijanki, mogliby też przestać gwizdać, choć powinnam to chyba odbierać jako komplement. Cholera kto znowu dzwoni?

- Tak - ... - Nie wiem jakieś powinno być, zobacz w szafce obok lodówki - ... - Są chyba gdzieś... - … - Dobra muszę kończyć będę za dziesięć minut mógłbyś… Halo Paweł?

Jakimś cudem udało mi się dotrzeć z tymi wszystkimi siatkami z powrotem do samochodu i jeszcze umieścić to wszystko w bagażniku jedną ręką bez rozbicia żadnej butelki. W internecie takie rzeczy można pooglądać sobie wpisując hasło kalistenika, mam tylko nadzieję że nie zostawiłam znowu czegoś przy kasie. Cholera po co idzie tu ten bambus? Jak znam życie to brakuje mu pięćdziesiąt pi żeby kupić mleko dla młodszego rodzeństwa.

- Wypierdalaj z naszego kraju szmato!

Że niby co? Lepiej najpierw odjadę kawałek dalej. Na szczęście jak mówił Paulo Cohello jest coś takiego jak język wszechświata a wyprostowany środkowy palec jest pierwszym słowem, którego zwykle w nim się uczymy. Mam nadzieję że to widzisz Bambo.

- Sam wypierdalaj do Afryki.

Dora lepiej stąd spadam, nie zdawałam sobie sprawy że przez trzy lata tutaj stałam się aż taką rasistką. To chyba kolejny istotny powód, żeby zastanowić się nad powrotem. I kiedy wreszcie będzie mnie stać na samochód z chociaz elektrycznie opuszczanymi szybami? Wiadomo że używany...

- Mieszkanie Agnieszki i Pawła, Milton Keynes

Home sweet home, jak miło że nikt nie pomaga mi z tymi siatkami to przecież byłoby takie seksistowskie, dałam radę na parking dam i do kuchni. Przynajmniej trening kardio dzięki temu na dziś mam już z głowy. I jak miło dowiedzieć się że jednak sobie nie odpoczniesz bo w domu są jacyś goście a patrząc na ilość wiszących w korytarzu kurtek to jakaś grubsza akcja. Kurwa jak bardzo dziś nie mam ochoty na żadne small talki. Rozumiem że Brexit i jest okazja do stypy ale dlaczego to znowu musi byc u nas?

- O jest Pani Masterchef - Cześć Jurek - W Ogóle to cześć wszystkim, Paweł mogłabym cię prosić na chwilę do kuchni? - Za chwilę - Mógłbyś teraz?! - No dobra. Zaraz wracam! Masz jeszcze trochę tej tarty? Mówiłem Majce... - To nie żadna tarta tylko quiche. - Tarta czy quiche nieważne. - Jeśli nie odróżniasz quiche od tarty równie dobrze możesz zjeść sobie klopsy z Tesco ale chciałam żebyś mi powiedział co to za impreza. Jest środek tygodnia. Jutro muszę... - Spokojnie. Rano dowiedziałem się że to właśnie mnie wysyłają na to szkolenie do Shenzhen. Jak wrócę będę w firmie już na innym levelu i będziesz mogła w cholerę zostawić tą pracę. Pomyślałem że musimy to uczcić...

W pewnej chwili zupełnie przestałam słuchać co do mnie mówi. Wyciągam z siatki zakupy i patrzę jak porusza tymi ustami ale kompletnie nic do mnie nie dociera tak jakby mój mózg wcisnął na pilocie przycisk “mute”. Brokuł, zielona herbata, tacka z mrożonym indykiem. Miałabym ochotę uderzyć go tym indykiem w głowę. Jest na tyle ciężki, że może od razu by upadł. Żurawina, pieczarki w zalewie, bazylia. Trzeba byłoby tylko gdzieś ukryć ciało i skłamać znajomym, że źle się poczuł. Ogórek, banany, olej z czarnuszki. Musiałabym mieć jeszcze jakieś alibi choć w tej sytuacji byłoby raczej ciężko. Pomidory cherry, spaghetti z mąki durum, plastikowy chleb. Czasem sama boję się swoich myśli ale to chyba tylko sposób w jaki moja substancja szara radzi sobie ze stresem. Jajka, puszka fasoli, papryczki padron, krewetki w cieście. Chipsy o smaku prawdziwki w delikatnej śmietanie…

- Mógłbyś to do czegoś przesypać? - Nie cieszysz się? - Tam gdzieś powinna być taka czerwona miska. - Powiedziałem ci… - Powinniśmy wrócić do gości bo jeszcze pomyślą że stało się coś makabrycznego. - Makabrycznego?

Minęło pół godziny a po chipsach, oliwkach i papryczkach padron nie ma już nawet śladu. Jak zaprasza się gości powinno się chyba pomyśleć czy w domu jest coś do jedzenia. Chyba że w tym samym domu masz dziewczynę, którą na oczach kilku milionów ludzi wyrzucili z kulinarnego reality show. Wtedy ona do końca swoich dni będzie udowadniać wszystkim że jednak potrafi coś ugotować. Ja na szczęście nie dałabym się w takie coś wkręcić. Najszybciej będzie chyba melon z prosciutto, rukolą i parmezanem. Do tego pincho z kozim serem, kaszanką i konfiturą. Dobrze że akurat byłam po kiszkę dla tej raszpli Marshall.

Melon już wyszedł. Pijemy żołądkową z sokiem jabłkowym,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jutro też będą przegrzebki - (2) — czytnik · opowiadania