fantastyka · 5 min czytania
Kaczki na wodzie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
0. -Świat. -Tak, świat. Co z nim? -A nic, tak sobie głośno myślę.
1. Plusnęło cicho, gdy woda zamknęła się wreszcie nad skaczącym po jej powierzchni kamieniem. Mężczyzna odziany w białe futra i ciemne okulary spoglądał za nim w bezdźwięcznym zamyśleniu. Po dłuższej chwili jakby się otrząsnął i skierował wzrok ku niewielkiemu stosikowi płaskich kamyków usypanemu przy jego lewej nodze. Podniósł jeden z nich i posłał w ślad za poprzednim. Następnie jeszcze jeden. „Tonąć?”, pytanie zawisło w powietrzu wokół niego.
2. Gdyby tak powiedzieć przypadkowemu przechodniowi napotkanemu gdzieś na opuszczonej drodze pośrodku niczego o trzeciej nad ranem, że ta oto sosna stojąca tu sobie spokojnie na uboczu i rozdarta piorunem, może w pewnych szczególnych okolicznościach symbolizować wewnętrzne rozdarcie człowieka, z lekka zaniepokojony, a pewnie i zdrowo podchmielony osobnik powiedziałby zapewne coś w stylu: -Aha, fajnie. To cześć -ewentualnie wzruszyłby tylko ramionami i dziwnie się spojrzał, przed ofiarowaniem przykurzonej nawierzchni mieszaniny strawy i alkoholu wprost z własnego żołądka. Dlatego też nie mówi się takich rzeczy przypadkowym przechodniom, choć z całą pewnością z podchmielonym mielibyśmy większa szansę na filozoficzną dysputę.
3. Dziewczyna biegła przez park, jakby goniło ją stado demonów. Z jej błękitnych oczu ciekły łzy, a potargane od pędu włosy czepiały się gałęzi. Była załamana. Tyle rzeczy się wydarzyło, taki nawał zła naraz. Całe jej życie... to było zdecydowanie ponad jej siły. Już nie mogła, nie chciała walczyć z tym wszystkim. Wszystko jedno co się teraz stanie... Nagle wypadła spośród drzew na płytki brzeg. Przed nią rozpościerało się niewielkie jeziorko, którego powierzchnię delikatnie muskał wiatr. Dziewczyna zatrzymała się i niepewnie patrzyła na wodę. -Tonąć? -wyszeptała.
Część 22 / 2
4. -Ale zobacz... -Co? -No ten świat, czym my dla niego jesteśmy? -Nie bardzo rozumiem.
5. Tymczasem zdecydowanie wyżej, wręcz tak wysoko, że właściwie już na dole i po bokach, innymi słowy gdzieś na krańcach przestrzeni: „Nie rozumiem ludzi”, myśl wyrażała zakłopotanie. „Nikt nie rozumie”, w odpowiedzi pobrzmiewał ton oczywistości. „Na tym właśnie polega ludzkość.” „Ale...”, wahanie. „Po co więc było ich stwarzać?” „My jesteśmy chyba zbyt przewidywalni.”
6. „Przepraszam, dlaczego zadała pani to…