Pisarstwo · 7 min czytania
kaktus
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
W mieście tym mieszkałem już od kilku tygodni. Skończyłem szkołę, otrzymałem cenzurkę i co dalej? Chciałem rozpocząć studia, jednak nie miałem funduszy na ten cel, a i moi rodzice nie mogli mi pomóc finansowo, ponieważ nie było ich stać. Pozostawało, więc jedno wyjście. Należało znaleźć pracę. W ten sposób mógłbym odłoży ć sobie trochę pieniędzy i po roku kontynuować swoją edukację. Pojawiła się szansa. Powstawała nowa firma, do której przyjmowani byli ludzie z moimi kwalifikacjami. Złożyłem papiery i dostałem się. Tak, więc oto pracuję w tej firmie, która jest obrazem chaosu i całkowitego braku organizacji. Ludzie zatrudnieni tutaj zajmujący stanowiska administracyjne, są kompletnie nieodpowiedzialni, a ja znajdujący się pomiędzy ludźmi pracującymi tutaj staram się odłożyć trochę pieniędzy, aby od nowego roku akademickiego rozpocząć studia.
Jako, że z miejscowości, w której mieszkałem z rodzicami dojazd do pracy byłby zupełnie niemożliwy, postanowiłem wynająć mieszkanie niedaleko miejsca pracy.
Mieszkanko bardzo mi się podobało. Niewielka kawalerka na obrzeżach miasta, aczkolwiek bardzo przytulna stała się praktycznie moim drugim domem. Na początku trochę pomalowałem pokuj i łazienkę. Kuchnia mogła jeszcze poczekać. W miarę upływu czasu. Urządzałem się coraz wygodniej. Tu jakaś półeczka, tam stolik, potem nowe łóżko. Wszędzie pełno było książek, które wypełniały każdą wolną przestrzeń, gdyż bardzo wiele czasu poświęcałem na czytanie.
Przyzwyczaiłem się już do mieszkania. Jednak nie dawała mi spokoju jedna rzecz. Było ono jak dla mnie za puste. Nie było w nim życia. Nie mogłem zafundować sobie zwierzątka, ponieważ nie miał bym czasu, żeby się nim zajmować. Wymyśliłem, więc, że dobrym rozwiązaniem, będzie kupienie sobie jakiejś roślinki.
Jako, że kobiety mają lepszy gust niż mężczyźni, wybrałem się z moją dziewczyną do wielkiego centrum handlowego, gdzie można było dokonać takiego nabytku. Chodziliśmy dość długo, przepychając się między ludźmi, którzy pędzili od jednej promocji do drugiej, zanim znaleźliśmy stoisko z kwiatami doniczkowymi. Położone była w samym skraju budynku i ludzie tam w zasadzie nawet nie dochodzili, a to z dwóch powodów: po pierwsze za daleko, a po drugie nie było tam żadnych promocji, po co więc tam iść.
Opiekunem stoiska był drobny staruszek, kompletnie siwy.
- Słucham. W czym mogę pomóc. – Spytał
- Szukamy jakiegoś ładnego kwiatu do mieszkania, który nie wymagał by zbyt dużej opieki – odparłem.
Część 22 / 2
- Hmm....Każdy kwiat wymaga opieki. Trzeba z nim rozmawiać, podlewać go, puszczać mu muzykę.......
- Rozumiem, rozumiem. Chcę wprowadzić do mieszkania trochę życia. Chodzi mi jednak o to, że czasami nie ma mnie w domu dość długo, a nie chciałbym, żeby kwiat mi usechł.
- Chyba jednak będę mógł wam pomóc.
Staruszek zniknął w zieleni i po chwili wyłonił się nie wiadomo skąd, niosąc niewielką doniczkę, w której rósł...... kaktus.
- Oto coś w sam raz dla państwa. Nie jest to co prawda typowy kwiat, ale kwitnie równie pięknie. Nie wymaga praktycznie w ogóle opieki. Wystarczy raz na jakiś czas podlać. W zasadzie zajmuje się sam sobą hehehe....
- A ile kosztuje?
- Oddam go wam za darmo. Nie musicie…