Polityka · 2 min czytania
Kaktus
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kaktus, zielony, chudy, wysoki - stoi przy oknie na parapecie; słońce pożera, przeżuwa obłoki, cichy bóg-flory, w bezkwietnym świecie...
Gdy ostre igły głaszczesz palcami - 'kaktusie nasz', szepczą twe usta - i więź głęboka, więź między wami żar wznieca wiary gdzie trwała pustka...
'Odpuść me winy', prosisz pokornie, spokojnie-dumne bóstwo milczące - uginasz kolana, wolno-bezwolnie, wpatrzony w ciernie ku niebom się pnące...
Przed boskim obliczem soczystej zieleni, grzechy wyznajesz wargami w dywanie - za szybą horyzont szkarłatem się mieni, ty wijąc się błagasz o zmiłowanie...
Majestat kaktusa tak niemy straszliwie, okrutnie trwa władczo w głuchym milczeniu - gdy dusza tonie w rozumu czynie, tak ty…