Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 10 min czytania

Kamienica.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jest niemal pewnym że ludzki umysł nie potrafi ogarnąć nawet najmniejszej cząstki tego co oferuje mu wszechświat. Człowiek uważa się za wysoko rozwiniętą istotę lecz w gruncie rzeczy nie różni się niczym od pełzającego robaka drążącego bezcelowo podziemne tunele. Nasze zmysły, i mam tu na myśli te wszystkie nam znane: smak, węch, słuch, dotyk czy wzrok są tak naprawdę niczym. Bo w swoim otumanieniu i otępieniu nadal pozostajemy ślepi i głusi. Historia którą chciałbym opowiedzieć tyczy się tego co nie jest dane poznać zwykłemu przeciętnemu przedstawicielowi rasy ludzkiej a co w wyniku pewnych przedziwnych wydarzeń mi dane było poznać... Po wszystkim czego doświadczyłem jestem niemalże pewnym że świat jaki znamy jest tylko pewnego rodzaju, iluzoryczną, pozwalającą nam żyć w nieświadomości nakładką na rzeczywisty wymiar wszelkiego istnienia. I chociaż ubolewam nad tym że nie jesteśmy w stanie poznać tej prawdy dotyczącej naszego istnienia szczerze zazdroszczę ludziom potrafiącym cieszyć się życiem takim jakie znamy na co dzień. Wszystko zaczęło się dnia kiedy nękany nędzą i biedą zdecydowałem się wynająć niewielkie mieszkania w starej, rozpadającej się kamienicy za wręcz śmiesznie małe pieniądze. Muszę szczerze przyznać, że choć mieszkanie było obskurne urządzone a cała kamienica wyglądała, jakby była przeznaczona do wyburzenia to cena za wynajem i tak wydawała się strasznie niska. Jak się potem dowiedziałem, nie wynikała ona wyłącznie z opłakanego stanu budynku. Wtedy jeszcze byłem człowiekiem sceptycznie nastawionym do wszelkiego rodzaju zjawisk mistycznych, metafizycznych czy duchowych. Jako zatwardziały ateista wierzyłem jedynie w moc ludzkiego umysłu nie dopuszczając do siebie wizji istnienia istoty wszechmocnej, istoty od której zależały losy świata. Chcąc dowiedzieć się coś na temat historii tego mieszkania zapytałem dozorcę, dlaczego w mieszkaniu na ostatnim piętrze nikt nie chce zamieszkać, oraz dlaczego właściciel oddaje je do dyspozycji niemal za darmo. Stary, zgarbiony człowiek, który pamiętał czasy, kiedy kamienica była jeszcze młodym budynkiem, a jej pomieszczenia nie poznały tajemnic jej mieszkańców bardzo niechętnie i z pewnym strachem opowiedział mi o tym miejscu. Ponoć dawno temu mieszkał w nim pewien bardzo osobliwy naukowiec. Nikt nie widywał go podczas dnia, nocami natomiast dało się słyszeć szepty, jakby prowadził z kimś zawiłe konwersacje, konwersacje trwające do samego rana....trwało to do pewnej pamiętnej listopadowej nocy, kiedy blady księżyc rozświetlał nocne niebo. Wówczas z okiennic owego mieszkania dało się słyszeć przeraźliwy skowyt, przypominający jakieś zakazane, mistyczne zaklęcie wypowiedziane w jakimś zapomnianym, bluźnierczym języku. Od tamtej nocy nikt już nie widział ani nie słyszał jakichkolwiek odgłosów dochodzących z wewnątrz. Nigdy nie odnaleziono ciała, ani jakichkolwiek śladów egzystencji naukowca. Kiedy ta przerażająca historia powtarzana szeptem przez niemal wszystkich mieszkańców miasteczka ucichła postanowiono oddać mieszkanie do ponownego użytku. Od tamtego czasu każdy, kto zdecydował się zamieszkać na ostatnim piętrze starej kamienicy popełniał samobójstwo, z wyjątkiem jednego człowieka, który do tej pory znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Kiedy go znaleziono, siedzącego niemal bezwładnie na podłodze nie reagował na żadne bodźce zewnętrzne, cały czas powtarzając szeptem jakieś dziwne słowa których nikt nie mógł zrozumieć. Obecnie, mimo usilnych starań nikomu nie udało się nawiązać z nim kontaktu. Tak wyglądały dzieje mieszkania, w którym miałem zamieszkać już od piątku, czyli dwa dni po poznaniu prawdy. Całej historii wysłuchałem z przymrużeniem oka, uznając ją za brednie starego, schorowanego wariata którego zatrudniono do pilnowania porządku w budynku. Oh...gdybym tylko mógł cofnąć czas! Wtedy czym prędzej wyjechałbym jak najdalej od tego upiornego miejsca. Kiedy wszedłem do pomieszczenia które od tej pory stanowiło niejako mój dom poczułem dziwne uczucie jakby cały czas ktoś mnie obserwował. W mojej wyobraźni pojawiał się wygląd mieszkania, kiedy rzekomo miał mieszkać w nim ów naukowiec. Wyobrażałem sobie walające się wszędzie księgi, próbówki i składniki potrzebne do przyrządzania wszelkiego rodzaju eliksirów i mikstur. Przez pierwszy tydzień zająłem się porządkami w mieszkaniu. Wysprzątałem dokładnie wszystkie zakamarki, starłem kurze oraz dokładnie wywietrzyłem pomieszczenie, bowiem panujący w nim zapach stęchlizny był nie do zniesienia. Po tym czasie niemal całkiem zapomniałem o historii jaką przed tygodniem usłyszałem od obłąkanego dozorcy, który od tamtej pory bacznie mi się przyglądał. Cieszyłem się, że udało mi się znaleźć mieszkanie za tak niską cenę. Moja radość nie trwała długo... Jeżeli dobrze sobie przypominam, wszystko zaczęło się pewnej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kamienica. — czytnik · opowiadania