Psychologia · 8 min czytania
Kamila
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedział przy barze, skulony we własnych myślach, daleko od rzeczywistości. Myśli uderzały go od środka, wielkie kłębowisko kąsających i syczących węży. Nie mógł nawet zamknąć oczu i spokojnie pomyśleć, ciągle zsssss.... - Podać panu coś? – usłyszał z zaświatów. - Piwo...duże... – wyszeptał. Ręce mu drżały. „Co ja robię? Przecież jestem alkoholikiem. Nie wolno. Tyle już wytrzymałem.” W tym czasie barman postawił przed nim kufel. Widział brunatny płyn pokryty jasną pianką. Patrzył w głąb szklanki i przypominał sobie piwne, roześmiane oczy. Patrząc w nie mówił: „Mam wszystko! Piękną i mądrą dziewczynę, pracę i przyjaciół.” Mimo woli uśmiechnął się na wspomnienie tych słów.
Otworzyła drzwi i rzuciła torebkę na łóżko. Zdjęła szpilki, kurtkę i z ulgą usiadła na kanapie. „Kolejna randka w ciemno” – pomyślała. – „Palant. Szkoda, że jeszcze mnie o darmową obronę nie poprosił. Tylko tego brakowało. Już mu chyba wszystkie paragrafy wyjaśniłam.” Masowała swoje stopy, nabrzmiałe od kilkugodzinnego marszu w szpilkach. Nie miała ochoty na nic. Powoli wstała i sięgnęła po płytę. Patrzyła się na rząd równo stojących pudełek i na chybił trafił sięgnęła w końcu po jedno z nich. „Tak, to mi poprawi humorek. Żywe i rytmiczne. Po tym facecie, nudnym jak budyń, przyda mi się.” Z odtwarzacza popłynęły szybkie i rytmiczne dźwięki Joe Cockera. Przypomniał jej się koncert. Siedzieli wtedy na rozłożonej kurtce Michała. Kołysali się w rytm muzyki. To chyba tam po raz pierwszy popatrzyli sobie w oczy, chwycili za ręce. To było takie słodkie. Uśmiech przebiegł jej przez twarz.
- Co się chłopcze w to szkło tak zapatrzyłeś? – wyrwał go z zamyślenia głos – Zasnąłeś czy co? Spojrzał półprzytomnie na człowieka na przeciwko i za chwilę na szklankę. Wciąż szarpały nim dwa uczucia. Z jednej strony szklanka ciągnęła jak magnez, a z drugiej... Przypomniała mu się siostra, którą uderzył zaraz po odwyku. Miał wtedy ochotę pobić każdego, chwycić za gardło, obrzucić błotem. „Czy teraz mam do tego wrócić?” - Ja nie powinienem pić. Jestem alkoholikiem. 532 dni nie piję. - Ciekawe. To co tu robisz? Chyba nie przyszedłeś popatrzeć na piwko. – Mężczyzna w ciemnej kurtce uśmiechnął się złośliwie. - Przyszedłem się napić, ale myślę, że to był zły pomysł. - O! Jaki inteligentny chłopczyna. Niezły jesteś mały. Ale ja się napiję. Twoje pewnie już ciepłe. Ty, kelner, jeden duży browarek. Za chwilę na pulpicie stanął duży kufel. Mężczyzna chwycił go szybko i jak do zlewu wlał jego zawartość do swojego gardła. Michał patrzył jak urzeczony. Nieznajomy miał ciemne włosy, lekko zaczerwienioną twarz i podpuchnięte oczy. Ubrany był dość porządnie i nie wyglądał na jakiegoś lumpa. Po prostu kolejny zapracowany człowiek, który przyszedł się odprężyć w pubie. Po chwili mężczyzna zamówił kolejne piwo i odwrócił się do Michała. - No mały, to gadaj, co ci na duszy leży. Jak wyrzucisz te smuty, to ci się lżej zrobi, a browarek będzie dla mnie. - Poznałem ją, jak przyszła do zakładu, żeby zrobić zdjęcie nagrobkowe dla swojej mamy. Były wakacje i pracowałem wtedy u fotografa. Była wysoka, spokojna, pełna uroku i zadumy. Mówiła, że matka zmarła po długiej i ciężkiej chorobie. Oczy miała pełne łez. Nie wiem czemu, ale nagle zacząłem odczuwać jej smutek razem z nią. To było takie niesamowite. Kiedy złożyła zamówienie, nie mogłem przestać o niej myśleć. Jakby nieświadomie rzuciła na mnie urok. - I co byliście razem? - Tak. Aż trudno mi było w to uwierzyć, ale ona się zgodziła pójść na koncert, później na kawę i tak jakoś zaczęło się wszystko rozwijać. - A teraz rzuciła cię? - To nie takie…