Biografia · 2 min czytania
Kapitulacja ojca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kapitulacja ojca
Patrzyłem w jego zmęczone oczy. I było mi żal. Nie wiem czy go kochałem. Wiedziałem tylko jedno: był dla mnie ważny, ale nie mogłem pozbyć się uczucia w głowie: wiesz.... nie obchodzi mnie to! Nie obchodzi! Nie mogłem się pozbyć i nie chciałem. Nigdy nie podchodziłem poważnie do teorii różnych psychologów o walce pokoleń. Nie wiem, może mieli nawet racje, jednak mój sprzeciw był kierowany do niego. Reszta mnie nie obchodziła. Walkę z całym poprzednim społeczeństwem zostawiałem autorom rewolucyjnych piosenek. Ja musiałem zwyciężyć na swoim froncie. „Nie obchodzi mnie człowieku! Nie obchodzi!” W czasach dziecięcej udręki tylko te zdanie uświadamiało mi, kim tak naprawdę jestem. Było jak wrzód na dupie. Kilka razy chciałem się go pozbyć, ale pozostało. Na szczęście. Minęło sporo czasu zanim uświadomiłem sobie, ze krzyk w mojej głowie to tak naprawdę mój sprzymierzeniec. To ostatnie tchnienie dobijanego człowieka. Ja jednak…