Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 9 min czytania

Kara

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1. List

Nieprzenikniona ciemność powoli ustępowała, podniesienie powiek sprawiało mi tak wielki ból, światło, które powoli dostawało się do moich oczu było niczym szpikulec wbijany w nagi mózg, powoli, ale stanowczo. Podniosłem się na kolana, spazmy bólu targnęły moim ciałem i upadłem. Ból, nie do zniesienia ból, to wszystko, czego istnienia w tym momencie byłem całkowicie pewien. Wszystko, co znajdowało się w tym pomieszczeniu to tylko małe okno i drzwi, które zdawały się ze mnie kpić. „Nie wydostaniesz się stąd, zostaniesz tu na wieczność”, to była jedyna myśl, która w tym momencie przychodziła mi do głowy. Ogarnęło mnie uczucie ogromnej furii i bezsilności. Gdzie ja jestem? Dlaczego tu jestem? Czy to jakaś kara? Cisza, która tu panowała nie mogła zwiastować nic dobrego. Żadnego dźwięku, totalnie nic. Nie potrafiłem się skupić, w głowie miałem całkowitą pustkę, nie znam nawet własnego imienia. Moja świadomość odmówiła posłuszeństwa. Znów zapadła ciemność. Straciłem przytomność… Gdy się ponownie obudziłem coś mi nie pasowało, coś się tu zmieniło. Tylko co? Drzwi, tak, na pewno drzwi. Światło, które się z pod nich wydostawało było słabe, lecz na tyle silne abym zauważył przedmiot przez nie oświetlany. Podniosłem się. Ból, który odczuwałem przedtem, ustąpił. Czyżby ktoś lub coś chciało, abym dopiero teraz był w stanie się poruszać? Mimo lekkiej niepewności zbliżyłem się. Była to kartka. Nadpalona kartka na pierwszy rzut oka wyglądała na list pożegnalny:

Moja kochana Marie, Wizje stają się coraz bardziej silniejsze. Już nie mogę tego dłużej znieść. Sam już nie wiem, czy to wszystko jest jawą czy snem. Miewam okropne myśli. Co chwilę widzę ludzi obdartych ze skóry. Okropne poczwary, demony, diabły. Tracę zmysły i to posuwa mnie to okrutnych czynów. Postać w majakach kazała mi robić okropne rzeczy. Wstydzę się tego, boję się o wasze bezpieczeństwo. Nie mogę was narażać. Czuję się okropnie, nie mogę tego znieść. Postać z wizji każe mi robić rzeczy, abym się mógł uwolnić. To jest jak narkotyk. Chcieli abym zabił naszego syna. Już prawie się poddałem. Już stałem z nożem nad jego łóżeczkiem, lecz w ostatniej chwili odzyskałem świadomość. Muszę odejść, aby zapewnić wam bezpieczeństwo. Nie panuje nad sobą. To wdarło się do mojej głowy. Gdy będziesz czytać te słowa, mnie już nie będzie wśród żywych. Spotkamy się po drugiej stronie. Żegnaj.

Jack.

Miałem rację, list pożegnalny, ale czym to ma dla mnie być? Może przestrogą, a może jakąś wiadomością. Przecież ja nawet nie znam tych ludzi. Kolejna niewiadoma w mojej sytuacji. Muszę się stąd wydostać, muszę coś z tym zrobić. Drzwi ustąpiły bez oporu.

2. Dlaczego…?

Już wiem, dlaczego drzwi od pokoju wydawały mi się nadpalone. Gorąco, żar, buchające płomienie. To wszystko, co znajdowało się za drzwiami. W oddali nie widać było nic prócz mgły. Wąski drewniany mostek zawieszony kilkanaście metrów ponad lawą, wyglądał jakby zaraz miał się spalić. Nie miałem nic do stracenia. Nie wiem, kim jestem, a wszystko, co mam to tylko list jakiegoś chorego człowieka męczonego straszliwymi wizjami. Szedłem do przodu. Nie czułem strachu, co było dziwne, ale to miejsce wpływało na mnie w dziwny sposób uspokajająco. Szedłem ze spuszczoną głowa, żeby przypadkiem nie wpaść w dziurę po jakimś wypalonym szczeblu. Nagle poczułem ból, rozrywający moją głowę. Popatrzyłem przed siebie i wszystko, co zobaczyłem, to ściana, a w ścianie znajome okno. Przez okno zobaczyłem doskonale znany pokój. To był ten pokój, w którym zaczęła się moja udręka. I co? To już koniec? Kto się do cholery ze mną bawi? Dlaczego mi to robicie! Mój krzyk tak jakby zaraz zniknął, przepadł. Coś było dziwnego z tym miejscem, nie tylko to, że już tu byłem, lecz z drugiej strony, ale coś innego. Było tu coś strasznego. Mógłbym przysiąc, że z każdej strony czuję czyjąś obecność. Straciłem wszelką nadzieję na wydostanie się z tego miejsca. Gdy usłyszałem głos krążący w mojej głowie „Musisz wybrać..”, „Musisz wybrać drogę.”. Co to znaczy? Czy tracę umysł? Świadomość, że słyszę głosy prawie pozbawiła mnie zmysłów. Demoniczny, przenikliwy, szept, który przyprawiał mnie o ból głowy i chęć zwymiotowania. Co znaczy ta wiadomość? Jaką drogę muszę wybrać? Mam tylko dwie możliwości, skoczyć w ogień, bądź zostać na tym niepewnym moście. Jednak moje myśli skupiły się teraz na czymś innym. Na powierzchni lawy dryfowało zdjęcie, tylko jak się do niego dostać.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%