Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 5 min czytania

Kara i wyzwolenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wieczorni biegacze za bardzo byli zajęci trzymaniem tępa i liczeniem pokonywanych metrów, by zauważyć siedzącego od kilkudziesięciu minut na przystanku autobusowym starszego pana, który w swoim najlepszym garniturze, idealnie wyprasowanej koszuli i perfekcyjnie wypastowanych butach, najwyraźniej na kogoś czekał. Po kolejnych kilkunastu minutach, Miron, bo tak ów pan miał na imię, wziął do ręki laskę z czarnego drewna drzewa wenge, która dotychczas stała oparta o plastikową wiatę przystanku. Zacisnął zgrubiałe palce wokół posrebrzanej podobizny Mefisto wieńczącej jeden z jej końców i w myślach przeklinając starość, świat i reumatyzm powolnym krokiem ruszył w kierunku domu. - Mironie? To ty? – Usłyszał za swoimi plecami. Pomimo tego, że nie słyszał tego głosu od 45 lat i że drgał on trochę bardziej, niż gdy należał do 20letniej dziewczyny, przeszły go ciarki. Do końca nie wierzył, że ona się pojawi, właściwie miał nadzieję, że nie przyjdzie. - Mój Boże… Izabela? – Zapytał niepewnie, czując jak jego oczy robią się wilgotne pierwszy raz od… no cóż, od 45 lat. Z bijącym jak oszalałe sercem powoli odwrócił się. Stała kilka metrów od niego w cieniu, zrobiła krok do przodu i na jej sylwetkę spłynęło żółte światło latarni ukazując ją w pełnej krasie. Podeszli to siebie bez słowa, próbując w tych starych, zniedołężniałych ciałach, posiwiałych włosach i zwiotczałej skórze odnaleźć tę osobę, którą 45 lat pozostawili na pastwę życia bez spełnienia i miłości. Onieśmieleni i zmienieni czasem, który już upłynął, szansą, która bezpowrotnie przepadła i życiem, które zmarnowali już nawet nie wiedząc, z jakich powodów napotkali swoje spojrzenie i od razu zrozumieli największy życiowy banał: pewne rzeczy, a wśród nich jest ta Prawdziwa Miłość po prostu nigdy nie przemijają. Miron podszedł do Izabeli ujął jej dłoń i pocałował. Powoli zaprowadził ją do ławki i pomógł usiąść. Kiedy sam to zrobił objął ją i powiedział: - Izabelo, opowiedz mi swoje życie, proszę. Izabela z oczami pełnymi łez zaczęła snuć opowieść. Zaczęła od pamiętnego 18 sierpnia 1945roku,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%