Filozofia · 5 min czytania
Karafka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Karafka Robert siedział na kanapie trzymając w dłoniach imieninowy prezent od brata. Była to sporych rozmiarów karafka z rzeźbionego kryształu, z zielonkawą wodą w środku, zamkniętą również kryształowym kurkiem. - Prosto z Tajlandii - oświadczył brat wręczając mu prezent. - To talizman wierności. Przynajmniej tak mi powiedział przewodnik. Jeśli woda jest tego koloru, czyli lekko zielonkawa, żona jest ci wierna. Jak zmieni kolor na niebieski - powiedział brat spoglądając z przekąsem na szwagierkę - znaczy się, że Julia przyprawiła ci, braciszku, rogi. - Bardzo śmieszne - zaśmiała się Julia. - Będę musiała kupić taką samą twojej dziewczynie. Będziemy mogli się przekonać, ile jest warta, gdy po raz kolejny ją zdradzisz. - W istocie, byłby to prawdziwy test jej wartości. Wszyscy roześmiali się głośno, jak z dobrego dowcipu, bo brat Roberta znany był z wielkiej niestałości uczuć lub, jak kto woli, miał bardzo luzacki stosunek do relacji damsko-męskich. Teraz, gdy żona spała, Robert popijał whisky, głaskał po grzbiecie obfitą plantację pcheł, kota Milusia i zastanawiał się, jak fajnie byłoby mieć taki prawdziwy talizman. Wstajesz rano, gdy żona wraca z nocnego dyżuru, spoglądasz na karafkę i oddychasz z ulgą. Wszystko jest ok., kolor się nie zmienił. Znaczy się, żaden napalony doktorek nie dobrał się do mojej żonki, która, co tam dużo ukrywać, jest naprawdę atrakcyjną kobietą i w lekarskim fartuchu wygląda niezwykle pociągająco. Albo, gdy kolor… W tej chwili Robert wpadł na szatański pomysł. Poszedł do kuchni, odkorkował karafkę i wylał jej zawartość do zlewu. Wyjął z szuflady barwniki do pisanek. Był wśród nich niebieski. - Zajebiście - zaśmiał się sam do siebie. Wsypał całą zawartość saszetki do karafki, nalał wody, zakorkował i zaniósł do salonu. Chwilę szukał odpowiedniego dla niej miejsca, po czym postawił ją na środku stolika do kawy. Nie sposób było jej nie zauważyć. Zależało mu, żeby żona widziała ją już jutro z samego rana. Będzie miał świetną zabawę, gdy Julia zacznie się tłumaczyć ze zdrady, która nie miała miejsca. Zapowiadała się niezła komedia. Będę miał fantastyczny poranek, pomyślał zasypiając u boku żony. Następnego dnia, jak tylko się obudził i stwierdził, że leży w łóżku sam, założył szlafrok i beztrosko skierował swe kroki do kuchni, gdzie Julia zapewne parzyła kawę. Ciekawe…