Komedia · 5 min czytania
Kariera Pana Michała
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Znałem kiedyś Pana Michała. Był to nosaty, czarnoskóry człowiek, zarabiający jako muzyk. Pan Michał żył w wielkim domu na peryferiach miasta wraz z żoną Zuzanną i trójką rozbrykanych dzieci. Codziennie rano stawał przed swym lustrem w swej ekskluzywnej łazience i patrzył na swój nos. Jego nos był zdecydowanie za duży i zbyt garbaty jak na muzyka. Pasowałby raczej jakiemuś dziwacznemu mędrcowi. Jego nos przeszkadzał mu grać na gitarze. Mimo to codziennie mył go i polerował na glans. Któregoś dnia przyszła jednak niespodziewana odmiana. Pewnej niedzieli Zuzanna i Pan Michał wybrali się do hipermarketu na wielkie zakupy na kredyt. Dzień pełen był słońca, a powietrze ociekały wilgocią. Jak tylko weszli do sklepu, padł na nich cień i dosięgły chłodne macki klimatyzacji. Znaleźli się w tłoku, gubiąc wszelką orientację w terenie. Na szczęście zaradna Zuzanna wzięła ze sobą kompas. Znaleźli dzięki niemu stoisko z galanterią damską. Już mieli wchodzić, gdy Pan Michał, w oddali, dojrzał napis „operacje plastyczne”. - Idź sama – powiedział do żony. – Ja poszukam czegoś dla siebie. Spotkamy się tutaj za pół godziny. - No dobrze, kochanie. Zuzanna dawała Panu Michałowi wolną rękę w wielu sytuacjach, gdyż wiedziała, że ma to, na czym mu zależy – piersi. Spokojnie więc weszła do stoiska z galanterią damską i oczy zabłysły jej radośnie. Lubiła czuć się jak prawdziwa kobieta, dlatego w mig ogołacała każdy napotkany sklep ze spódnic. Tego dnia przymierzanie zajęło jej wyjątkowo dużo czasu. Jej procesy decyzyjne do dziś badane są przez smutnych naukowców. Jeden z nich, profesor Stankiewicz, napisał nawet książkę pod tytułem: „Kobiecy behawioryzm a zasada nieobliczalności”, w której zwięzłymi wzorami matematycznymi z zakresu probalistyki oraz mechaniki kwantowej udowadnia, że im bardziej kobieta jest zdecydowana kupić pewną sukienkę, tym bardziej chce innych. Książka przeznaczona jest dla mężczyzn chcących zrozumieć kobiety. Wróćmy jednak do opowiadania. Zuzanna, po wykonaniu zakupów, czekała na Pana Michała w uzgodnionym miejscu. Nigdzie go jednak nie było. - Jestem – zaczepił ją nagle jakiś biały, mody mężczyzna. - Ktoś ty? – spytała Zuzanna. - To ja, Michał. - Mój Michał ma duży, garbaty nos. - Tylko wtedy, gdy jest zmęczony. Poszedłem się odświeżyć. - No to rzeczywiście się odświeżyłeś. Aż kolor skóry zmieniłeś. - Zawsze byłem