Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 13 min czytania

Karol cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Karol zadzwonił zupełnie niespodziewanie w środku tygodnia. W środę. Andrzej siedział wówczas z nosem w książce, ucząc się do matury, będącej już za pasem. Była połowa marca - a w kwietniu zaczynały się pierwsze egzaminy. Tak więc chłopak właśnie wkuwał pilnie, kiedy zadzwonił jego telefon. Z początku myślał, że ktoś tylko puszcza mu sygnał, nie ruszał się więc. Po chwili jednak, kiedy polifoniczny motyw przewodni z utworu "Satisfaction" nie chciał ucichnąć, wstał ciężko od biurka. Komórka była w drugim pokoju; idąc do niego, Andrzej zerknął na zegarek. Było wpół do piątej po południu. Podniósł telefon z ławy i stwierdził, nieco zaskoczony, że dzwoni jego kumpel, uczący się i mieszkający na co dzień w innym mieście, Karol. Czego mógł chcieć teraz, w środku tygodnia? Tak po prostu pogadać? Zwykle czekali z tym do piątku, żeby spotkać się na żywo i posiedzieć gdzieś nad kuflem piwa. Odebrał połączenie. - Cześć. No co tam? - odezwał się. - Jestem w mieście - Usłyszał suchy, nieco chrapliwy głos. Andrzej poczuł, że coś jest nie tak. - Stało się coś? Zwykle przyjeżdżasz w piąt... - Słuchaj, skoczylibyśmy do baru? Muszę się napić. Teraz przeczucie Andrzeja zmieniło się w pewność. Poczuł niepokój. - O co chodzi?? Stało się coś? - Nie przez telefon. Wychodzisz? Czekam pod twoim blokiem. Andrzej, rozmawiając, szedł w stronę swojego pokoju. Teraz stanął w jego drzwiach i spojrzał na stos książek i zeszytów, leżących na jego biurku. Musiał opanować jeszcze tyle materiału... - Dobra, pięć minut - powiedział i rozłączył się. Jakim byłby kumplem, gdyby nie zszedł teraz, kiedy Karol ma najwidoczniej jakiś poważniejszy problem?

Wyszedł przed blok, czując niemal od razu wszechogarniający chłód. Była połowa marca, niedługo miał być pierwszy dzień wiosny, ale na zewnątrz nadal leżały placki brudnego, twardego śniegu. Zima nie zamierzała w tym roku tak łatwo ustąpić. Tego dnia, mimo iż słońce świeciło na czystym zachodnim niebie, ziąb mógł przeniknąć do szpiku kości. Andrzej rozejrzał się, szukając wzrokiem Karola. Ale chodnik i ławki pod blokiem były puste. I wtedy nagle mignęły światła jednego ze stojących na parkingu samochodów. Chłopak spojrzał na niego i rozpoznał bmw kumpla. Nie zauważył go wcześniej, bo nie wyróżniał się. Jego lakier był ciemnego koloru, a na dodatek teraz pokryty był błotem. Andrzej podszedł do drzwi od strony pasażera, zastanawiając się, jak Karol chce pogodzić prowadzenie samochodu z planowanym piciem. Wsiadł do nagrzanego, przytulnego wnętrza i dopiero po zamknięciu drzwi zwrócił się w stronę kolegi, chcąc się z nim przywitać. I aż drgnął z zaskoczenia. Karol wpatrywał się w niego z ponurą miną, bez cienia zwyczajnego uśmiechu. Ale nie to zaskoczyło Andrzeja, tylko fakt, że twarz jego przyjaciela z gimnazjum była spuchnięta i obita. Prawe oko Karola było nieco przymknięte. Powodowała to zasnuwająca je opuchlizna. Górna i dolna powieka chłopaka były koloru fioletowego. Jego górna warga również spuchła i przykrywała po części dolną. Na lewym policzku, na wysokości kości policzkowej, świeciła ciemna plama kolejnego siniaka. - Ja pierdzielę, kto ci to zrobił?! - sapnął Andrzej. Ręka, którą wyciągnął do przywitania, opadła mu bezwładnie na nogę. - Kto cię tak załatwił? - Później ci powiem - odparł bez emocji Karol, opierając się o zagłówek i wzdychając ciężko. - Boli mnie głowa. Andrzej nadal lustrował go wzrokiem. Teraz spostrzegł, że jego jasna bluza pod rozpiętą kurtką pocętkowana jest ciemnymi plamkami. Jedna była większa i podłużna, ciągnęła się wzdłuż mostka. Krew. - Kiedy to się stało?! Teraz? - Z godzinę temu - odrzekł Karol z zamkniętymi oczami. - Muszę się napierdolić, pomożesz mi? - Powiedz mi najpierw, co się wydarzyło - Andrzej był zdenerwowany i przestraszony, zupełnie odechciało mu się pić. Musiał mieć jasny umysł, bo czuł, iż ta sytuacja będzie go przerastała. - Pobiłem się z jednym gościem. Potem tu przyjechałem. To wszystko. - Ale dlaczego? O co, kurna?! Bo wyglądasz, jakby cię potrącił tir. Karol otworzył oczy i spojrzał na niego. Miał zmęczony, zbolały wzrok. - Powiem ci w barze, dobra? Andrzej chciał zaoponować, ale w końcu tylko skinął tylko lekko głową. - Dobra, to jedziemy. Ja dzisiaj stawiam - Karol uśmiechnął się i jego koledze przez sekundę wydało się, że ma skruszony kawałek zęba. Ale może to było tylko złudzenie. Zapalił silnik, który od razu zagrał równo i wtedy dopiero Andrzej obudził się. - Zaraz... chcesz pić, a potem jeździć? - spytał. Karol spojrzał na kierownicę, jakby dopiero teraz uświadomił sobie, że to on prowadzi to auto, w którym siedzą. - A... racja. No to chyba może tu sobie postać, co? Pójdziemy piechotą. - Pewnie, tak będzie najlepiej. Wysiedli z samochodu i Karol włączył alarm. Obaj jednocześnie ruszyli, obierając w milczącej zgodzie kurs na bar, który odwiedzali najczęściej. Zachodzące słońce świeciło im w plecy, rysując przed nimi na chodniku długie cienie.

Usiedli w kącie baru, na twardej narożnej kanapie. Dzisiaj lokal świecił pustkami, jedynie trzy stoliki były zajęte. Cóż, w końcu nie był to początek weekendu. Karol kupił im po butelce piwa i usiedli naprzeciw siebie. Chłopak był odwrócony plecami do reszty gości lokalu, ale oni i tak patrzyli w jego stronę, zaciekawieni jego obitą twarzą. Barman zaś miał dziwną minę, sprzedając Karolowi piwo. Potem gapił się jeszcze na niego przez chwilę. Ale krótko. Karol nieśpiesznie pociągał z butelki, smętnie pochylony nad blatem stolika. Wciąż otrząsał się z szoku. - Chyba kiepsko to wygląda - ni to spytał, ni stwierdził, dotykając swojej spuchniętej powieki. - No, nie najlepiej - odparł cicho Andrzej. Nie zadawał już pytań. Może później. A może Karol sam się otworzy. Tyle że na razie się na to nie zanosiło. Chłopak zawiesił się w swoim świecie. Pierwszy osuszył piwo, podczas gdy Andrzejowi zostało jeszcze parę łyków. Po jakimś czasie, w trakcie drugiej kolejki i zagryzania jej paluszkami, w końcu zaczął się odprężać. Na jego pokiereszowanych ustach pojawił się uśmiech. Ich kiepsko klejąca się dotąd rozmowa zeszła na temat…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Karol cz.1 — czytnik · opowiadania