Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

zbrodnia · 8 min czytania

Karolina

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

KAROLINA

***

Słońce chyliło się już ku zachodowi, a nad horyzontem kłębiły się gęste chmury. Łączyły się w ciemniejsze i jaśniejsze miejsca. Karolina akurat wracała z pracy. Śpieszyła się ponieważ pociąg, którym podróżowała, miał niewielkie spóźnienie. Było gdzieś około 18-ej i zwykle o tej porze była już w domu. Na dworze było duszno i zatykało w gardle, zbierało się na deszcz. Karolina była zmęczona, myślała o kąpieli i o chwili odpoczynku.

Po kilku minutach wysiadła z pociągu, a swe kroki skierowała w kierunku niewielkiego lasu. Po pewnej chwili z utwardzonej drogi zrobiła się kręta ścieżka, która teraz biegła jego skrajem. Był niewielki, trochę dębów, świerków z krzakami o różnym dość dziwnym kształcie. Wszędzie dużo zielonej, wysokiej trawy. Miejscami poryta ziemia, połamane konary oraz małe efektowne polanki-widok przepiękny. Karolina bardzo lubiła te miejsca, można było przez nie przejść i zastanowić się nad całym swoim minionym dniem czy nawet swoim życiem.

Karolina była piękną 20 letnią dziewczyną o piwnych oczach. Zawsze uśmiechnięta, zgrabna i zadbana. Wielu mówiło o niej, że „jest dość pociągająca”. Włosy delikatnie upięte, a na twarzy lekki, delikatny makijaż. Na sobie miała granatowe, obcisłe spodnie z lekką przewiewną bluzeczką. Nie nosiła żadnej biżuterii.

Karolina szła przed siebie, odprężając się jak tylko mogła i potrafiła. Rozkoszowała się zapachem leśnego powietrza, jednocześnie zbliżając się do charakterystycznego i nielubianego przez nią miejsca. Był nim bardzo kręty odcinek ścieżki, który prowadził w głąb wielkiego, głębokiego wąwozu w kształcie litery „S”. Karolina nagle zaczęła rozglądać się uważnie na boki, panicznie szukając nie wiadomo czego i kogo. W oddali nie było nic charakterystycznego i nieznajomego co mogło by przykuć jej uwagę. Karolina jednak czuła coś dziwnego. Miała wrażenie, że ktoś na nią patrzy. Przyspieszyła kroku, pot wystąpił jej na czole a serce waliło jak młotem. Karolina zauważyła, że jest bardzo zdenerwowana, rozkojarzona. Próbowała to jakoś zamaskować i szybko przejść przez to dziwne miejsce. Poczuła, że zbladła i doznała poczucia strachu. - Chyba oszaleje, co się tu dzieje!!!? – buchnęła sama do siebie. Nagle zza niewielkiego nasypu ziemi wyszedł mężczyzna. Jego postura przyprawiła jej kolejnej dawki niepewności i strachu. Wyglądał na nieprzyjemnego. Karolinę przeszył dreszcz. W jednej chwili przypomniały się jej obrazy z filmów grozy, programy policyjne o zaginionych, zgwałconych, zabójstwa, pobicia i szantaże... Karolina czuła, że zaraz zwariuje i będzie krzyczeć, ale dlaczego?. Przecież nie było powodów - tak sobie tłumaczyła. Do jej świadomości doszło również, że była sama. Oglądała się za siebie, gdzie nikogo nie zauważyła. - Co zrobić?. Rzucę się na niego i zabije przez podrapanie twarzy! – pomyślała. Bała się, że to jest jej koniec. Teraz przez jej umysł przeleciały migawki z codziennego życia, dom, miłość, praca itd. Było to coś podobnego do wystawienia oceny swemu życiu. Tak to czuła. - Przepraszam czy mogę przejść? – wykrztusiła. Facet nie odpowiedział. Stał jak pionek na szachownicy, patrząc szyderczo. Zaśmiał się podnosząc górną wargę, pokazując swe zniszczone i zaniedbane zęby. Tylko tyle zapamiętała i zaraz po tym zaczęła uciekać tak szybko jak tylko potrafiła. Szybko przebierała nogami, machała rękoma, śpieszyła się. Nie wiedziała gdzie, ale chciała uciec jak najdalej. Mijała drzewa, krzaki, dołki i wzniesienia. Po minutach nogi zaczęły się jej plątać, traciła siły. Karolina

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Karolina — czytnik · opowiadania