Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 13 min czytania

Karta nieporozumienia etycznego

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przyczynkiem do napisania tych słów stało się wystąpienia Marka R. podczas komisji połączonych, debatujących nad sprawami budżetu. Radny wypowiedział się tylko raz podczas omawiania wielu trudnych kwestii. Raz, ale z jakim zaangażowaniem! Nie wiem, może radny nie zna się na niczym innym, jak na pensjach nauczycielskich, o które tak zaciekle walczył, może walczy też i o remonty. Nie wiem też, jaka byłaby reakcja, gdyby głuchy na argumenty burmistrzów i radnych miał zadecydować – remonty czy podwyżki. Nie wiem. Radny domagał się nie pieniędzy, śmiesznych przecież, ale gestu, ukłonu i pamięci gminy wobec nauczycieli, a te 10% na które gminy po prostu nie stać, to tylko materialny przejaw owej wdzięczności, że o to w Łobzie nauczyciele mają chęć prowadzić wychowawstwa w klasach. To może zamiast tych paru nędznych groszy za wychowawstwo – pomnik by postawić? Albo jedynie przerobić już istniejący – „Wdzięcznośći”. Nazwa by została, tylko jeszcze nie wiadomo czy rycerzem byłaby gmina dźwigająca na swych barkach nauczyciela, czy nauczyciel w zbroi – miałby symbolizować współczesną oświatę, a radziecki żołnierz – posłuszną mu gminą. Kwiaty, wieńce i przemowy pod pomnikiem – to byłoby dopiero coś. Katarzyna Grochola jest autorką słów: Przecież wszyscy w tym państwie będą kiedyś chorzy. A państwo, które nie dba o nauczycieli i lekarzy, może już się zlikwidować. Zdania tego, aczkolwiek mogącego się wydawać prawdziwym - nie można odwrócić. Czy lekarze i nauczyciele dbają o swoich podopiecznych (państwo to my) z równym zaangażowaniem, z jakim walczą o podwyżki? I czy mówią prawdę przedstawiając kwoty, jakie pobierają w ramach wynagrodzeń? Arystoteles wypowiedział kiedyś zdanie, które pokutuje do dziś. Wówczas mogło być prawdziwe i mieć punkty odniesienia, ale czy koniecznie jest tak teraz? - Nauczycielom należy się większy szacunek niż rodzicom, podczas gdy ci drudzy dają tylko życie, pierwsi uczą, jak dobrze żyć - twierdził filozof. Czy dzisiaj szkoła spełnia warunki edukacyjne i uczy etycznego zachowania? Od pewnego czasu obserwuje się pewnego rodzaju spychologię – rodzice zrzucają za to odpowiedzialność na szkołę, bo sami są zbyt zapracowani, natomiast szkoła na rodziców, bowiem uczniowie w jednostce oświatowej mają za duże prawa i nauczyciel niewiele może. Póki co, spore grono wychowuje ulica. Istnieje jeszcze trzecia możliwość – scedowanie obowiązku wychowania na ośrodki kultury i świetlice. Ale przecież te jednostki mają rozwijać zainteresowania młodych ludzi, a nie uczyć podstawowych zasad zachowania w społeczeństwie. Wielu nauczycieli narzeka na pracę w szkolnictwie, przytaczając argumenty za uciążliwością pracy, jednak nie rezygnuje z niej. Czyżby bał się wyzwań świata na zewnątrz? Pisząc na zewnątrz mam na myśli – świat, gdzie rządzi wolny rynek a nie relikt socjalizmu, ostatni prezent Jaruzelskiego, jakim jest Karta nauczyciela, nomen omen pisana z błędem ortograficznym (jest to nazwa czegoś w rodzaju kodeksu, toteż zgodnie z zasadami słownikowymi na logikę powinno się, podobnie jak w przypadku Kodeksu pracy czy Ustawy o samorządzie, pisać wielką literą jedynie Karta). Nauczyciele wciąż podnoszą, że za mało zarabiają, a ich praca jest uciążliwa. Kolejna rzecz, to szacunek – słowo, które przewija się niczym mantra w szkołach. A powinni wiedzieć, że społeczeństwo dzieli się na dwa rodzaje – tych, którzy wzbudzają szacunek swoją wiedzą i postawą oraz tych, którzy tego szacunku wymagają. Powinni też znać, w szczególności fizycy, że w życiu, jak w przyrodzie – prawo działa w obie strony. Trafnie to ujęła Marie von Ebner-Eschenbach w słowach: Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi. Przecież szacunku nie można wymagać, na szacunek należy sobie zapracować. Proste. Wśród częstego narzekania nauczycieli jakoś nie słychać o tym, że dyrektor nie jest w stanie zwolnić nawet najgorszego pedagoga, który pracę w szkole traktuje jako zło konieczne, bo niczego więcej robić nie potrafi. Nie słychać też o rozbudowanych do granic możliwości wszelkich dodatkach, czasem wręcz absurdalnych z punktu widzenia wolnego rynku – przepisach. O ile Polska, jako kraj, wstąpiła właśnie do strefy Schengen, o tyle nauczyciele ze swoimi przywilejami wciąż tkwią w latach 80-tych. I nic to, że były nowelizacje Karty nauczyciela. Nie zmienia to faktu, iż jako jedyna grupa społeczna ma tak dużo wolnego czasu, na dodatek płatnego. Nic to, że cała gama dodatków brana jest pod uwagę przy naliczaniu kolejnego i kosztownego dla podatnika reliktu przeszłości, jakim jest tzw. „trzynastka”, zresztą wypłacana w całej budżetówce. Wypłata za friko. Karta nauczyciela sprawia, że oświata jest niejako enklawą socjalistyczną w demokratycznym kraju rządzonym prawami rynku. Nauczyciel w swoim kodeksie ma ściśle określone dni wolne od pracy. Nie ma w niej mowy o wolnym podczas przerwy świątecznej. Wolne mają uczniowie. W tym czasie nauczyciele mają pracować. Gdyby w tym czasie dyrektor wezwał nauczyciela do szkoły, a ten wzruszyłby tylko ramionami i nie stawił się do miejsca pracy – dyrektor nie byłby w stanie mu nic zrobić. Nie ma w Karcie zapisu, że to wolne dni, ale jest to „historycznie przyjęte”. Ciekawe jak szybko niektóre zwyczaje się przyjmują. Innym argumentem przytaczanym jak z armaty, to sprawdzanie prac uczniowskich w domu. Nie mówią tylko, że mają płacone za 40 godzin pracy a nie za 18. W tych 40. mają się zmieścić ze wszystkim. Skoro tego nie robią, to już ich problem. Nie są jedyną grupą społeczną, która pracuje po godzinach, aby zmieścić się w czasie ze zleceniem. Niektórzy jednak nie mogą powiedzieć – „oddam pracę za tydzień, a teraz przejdźmy do następnej lekcji”. W porównaniu do krajów Unii, polscy nauczyciele zarabiają najmniej, ale i najmniej pracują. Zaczynam odczuwać, że narzekanie jest formą wyłudzania kolejnych chorych przywilejów, a nie rzeczywistym obrazem. Bo tak na dobrą sprawę, co nauczyciele wiedzą na temat życia poza szkołą? W jaki sposób mają przygotować dzieci i młodzież do życia w społeczeństwie, którego sami się tak boją? Dlaczego wielu pozostaje w szkole, nie szukając szczęścia poza nią? Kwalifikacje? Jest seria szkoleń i możliwości - zawsze można zmienić. Jak mogą przygotować ucznia do życia w społeczeństwie, skoro sami nie opuścili murów szkoły? Można to podsumować słowami: Nauczyciele często są jak szyby: pozwalają widzieć prawdę, ale…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Karta nieporozumienia etycznego — czytnik · opowiadania