Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 7 min czytania

Kartka z pamiętnika Ramzesa XIII

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kartka z pamiętnika Ramzesa

3500r. p.n.e. Tytuł: Mój skarb!

Ja, Ramzes XIII, faraon i władca absolutny Egiptu, dwa dni temu, przybyłem i zwiedziłem, urocze zakątki miasta Fayum, moją prowincję. To, co zobaczyłem, było chyba, na Ozyrysa, najbardziej malowniczym miejscem, jakie moje święte, boskie oczy widziały w Piam. Fayum wyglądało jak wnętrze głębokiej misy, której dnem było jezioro, a brzegami wzgórza. Te miejsce odznaczało, soczysta zieloność traw, obsianych kwiatami, kępy palm, gaje fig, oraz tamarynsów. Takich krajobrazów nie widziałem, jeszcze, w żadnym innym miejscu. Ludzie w tym mieście, trzcili mnie, jak boga, naturalnie, którym jestem i obsypywali mnie kwiatami. Oczywiście zabawiłem, w tym mieście, tylko dwa dni, gdyż celem mojej podróży, było zobaczenie skarbca faraonów, moich przodków w dużym labiryncie Lope-ro-hunt, niedaleko od Priam. Na pożegnanie, dostałem od mieszkańców Fayum, kosztowne prezenty i z ciężkim sercem opuściłem to miasto. Ale na pewno nie na zawsze. Jeszcze kiedyś tam wrócę. Ruszyłem w drogę, cel był trudny do wykonania, ale dał się wykonać. Aż ciarki mnie przechodziły, kiedy myślałem, o krętych wnętrzach labiryntu. Gdy dotarłem pod bramę, ujrzałem mały oddziałek żołnierzy. Byli oni ogoleni i wyglądali jak kapłani. Na pewno, nie zaprzeczę temu, iż od tych ludzi biła niespotykana pewność siebie. Zadziwiało mnie to, wtedy przyjrzałem im się uważniej, niczym od niechcenia. Wyglądali na bystrych i łagodnych, albo raczej spokojnych, niczego się niebojących. Niesamowite. Na pewno z taką pewnością siebie, nie da się ich zastraszyć ani przekupić. Inspirujące. Staliśmy przed ogromnym dziedzińcem, między dwoma szeregami sfinksów. Spojrzałem na swój miecz, myślałem, że pewnie będą chcieli, żebym go odłożył. Zapytałem się, jednego z tych strażników, o to. Zaskoczył i trochę mnie zdenerwował swoją odpowiedzią, nie, nie trochę, nawet bardzo. Miałem ochotę kazać go schłostać, za taką bezczelną odpowiedź. Ale się opanowałem. A mianowicie powiedział, że mój miecz w niczym nam mnie zaszkodzi. Wam mógłby zaszkodzić i to bardzo. Dziwni, ale najważniejsze, że znali drogę do mojego skarbu. Weszliśmy do głównego korpusu, a w nim była sień, obszerna, lecz nieco przyćmiona z ośmioma drzwiami. Każdy kapłan, wziął po dwa pęki pochodni, ale zapalił tylko jeden. Weszliśmy, na moje życzenie, przez jedne z ośmiu drzwi, prowadzące najszybciej do skarbca. Trochę się bałem, ale za wszelką cenę nie chciałem tego okazywać. Przede mną szedł dozorca, trzymając w rękach duży sznur paciorków, na którym wypisane były jakieś znaki. Zwrócił się na prawo i wszedł do wielkiej Sali, której ściany i kolumny były pokryte hieroglifami. Czułem się wtedy trochę nieswojo. Stamtąd dostaliśmy się do ciasnego korytarza, który prowadził pod górę i znaleźliśmy się w innej sali z drzwiami. Tam usunęła się przed nami tafla i ukazała otwór, przez który weszliśmy do następnej sali. Z sali do góry, z sali w dół, tu ściana, tam ściana, korytarz, ciasny, szeroki, tafla, otwór, schody w górę, schody w dół, następna sala, korytarz i ścieżka. Chciałem zapamiętać drogę, ale szybko splątała mi się uwaga. Przerażało mnie wtedy to, że

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kartka z pamiętnika Ramzesa XIII — czytnik · opowiadania