Gotowanie · 8 min czytania
Kartka z wycieczki.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Umieraliśmy tysiące razy w przeszłosci, bedziemy umierac miliony w przyszłosci. No, chyba że, jakaś kometa zbliża się do naszego świata w oszałamiającym tempie, tempie którego nie jestem w stanie sobie wyobrazic. Planując, na trzy, poloneza z Niebieską Planeta. Czy może raczej Dance Makabre w tempie Czardasza. Ale to się pewnie nie zdarzy. To dobrze, głownie dla Ikei, będzie miała wiecej czasu żeby zwielokrotnic swoje zyski. Swoją drogą, istotą Istnienia jest zwielokrotnianie. Filozofią naszego życia jest produkcja, liniowa produkcja nas samych. Zwielokrotniamy nasze słowa, oddechy, kubki. Z czasem stajemy się symylakrą- kopią bez orginału. Ale to dopiero po śmierci naszych rodziców, i starych kubków które przestały byc juz naszymi ulubionymi kubkami. Zbudujmy im cmentarz! Ale odbiegłem od tematu. Pana to nie interesuje pewnie. Przejdę do rzeczy.
Tam w tej teraźniejszości też umierano po wielokroc. W każdej minucie mojego życia na świecie umierano miliony razy i nie myślę tu tylko o śmierci fizycznego ciała i uwolnieniu niesmiertelnej duszy. Pan wierzy w niesmiertelną duszę? Umierano na miliony rozlicznych sposobów, legły w gruzach rozliczne ideologie – a trzask ich fundamentów słychac było pewnie w niebiosach – tchórze, umierali tysiackrotnie, odważni przegrywali z samym sobą, użyźniając swoją kleską, kolejne, wyewoluowane postawy. A stosty tych postaw, dawno już przykryły Mount Everest. Nie ulegając wszechmocnemu rozkładowi sięgały do nieba. Dla tych półdusz - wszak to co nierozłożone na czynniki pierwsze, lub jak Pan woli, subatomowe czy elementarne, nie może byc duszą całą. Nie mogą istniec dwie różne całości złożone z jednej. Za wyjątkiem Miłości, ale odbiegam znów od tematu. - nie było miejsca w żadnym niebie świata. Odrzucone, nikomu niepotrzebne, nawet sił nie miały by błąkac się wśrod gwiazd. Leżały na ziemi, te na dole sprasowane – wszak wszystko ma swoją cieżkośc – te na gorze wspinajace się ku gwiazdom. Na kształt Wieży Babel.
Wie pan że wszystko ma swą duszę? Tak wszystko. Jak powiedział poeta "Wszystko co stworzył duch ludzki". Więc, gdzieś tam spotka Pan: Wertera, Księcia Myszkina i Elfy, wszystko tam jest. Dowody? Ależ proszę. Wie pan, że przed smiercią, Balzac wzywał do swego łoża lekarz którego sam stworzył? Tak, tak, on go widział. Wszystko co stworzymy wszystko co napiszemy. Tak wszystko, proszę Pana istnieje tam.
Wielki projekt ludzkości, przerzucenia mostu poprzez Styks i skolonizowania swiata umarłych. To kolumbowie epoki przedhistorycznej i eksploratorzy innych swiatów. Bliższych niż Alfa Centauri. Wielka próba usynowienia czy ucórkowienia śmierci. Wielka próba opanowania krainy umarłych, ucywilizowania jej i zbudowania sieci irygacyjnej na Styksie. W drodze do Boga poprzez smierc. Wielki spław dusz, dopływami Styksu, śmierc już niestraszna, śmierc zaplanowana, strach opanowany, strach kontrolowany. Strach pod kontrolą ludzkości. I gdy w gniewie Bóg wszechmocny jednym próżnym i lekceważącym gestem zniszczył ów most, Wielu z tych którzy tam byli, wpadli do styksu i pewnie każdy jeden poniósł by tam, zasłużoną w oczach Boga karę za pychę. Gdyby nie resztki słownej konstrukcji które uniosły ich z prądem do źrodła. Taką bowiem właściwośc ma Styks, że jej nurt, prowadzi do zrodła - do ust Boga. I tam ocaleni błakają się pokonawszy śmierc i życie. Dlatego, czasami niektórzy z nas, potrafią przemawiac ustami boga.
"Początki kultury Ubajd datujemy na VI tysiaclecie przed nasza erą, – zacytowałem frmagment ksiązki którą…