Fantastyka · 28 min czytania
Kasandra i Millcare poznają Green Arrowa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Człowiek musi wybrać pomiędzy dwiema drogami – złą i dobrą, tą którą będzie kroczyć zależy od wielu czynników. Przyjmuje się, że człowiek z natury jest dobry, a jeśli staje się zły to mają na to wpływ przede wszystkim ludzie jakich spotyka w swym życiu, sytuacje z jakimi musi sobie poradzić, itd. Czasami bywa tak, iż rodzimy się w ,,złej’’ rodzinie i stajemy się tacy jak jej członkowie. Różne są przyczyny, różne historie, ale ta jest magicznymi nićmi szyta. Wyobraźcie sobie, że zdradza Was przyjaciel, przez co tracicie cały dorobek życia, a potem żonę i córkę, zostajecie sami i oprócz wielkiego żalu czujecie ogromną złość, nienawiść. Próbujecie się zemścić, zabijacie kilku ludzie, ale nie udaje się pokonać tego jednego, który zdradził, za to sami tracicie życie. Nie możecie przejść na tą lepszą stronę, a zło proponuje, że pomoże w zemście, przyjmujecie propozycje i stajecie się potworem. Zemsta się udaje, ale w Was jest już tylko zło.
- Kasandro właśnie Cię szukałem. - Coś się stało? - Tak, Arcykapłan ciemności wysłał do tego świata jednego z bardzo groźnych ,,potworów’’. - Gdzie dokładnie? - Starling City. - Gdzie? - To w USA …. - Ok. Najpierw opowiedz, o co dokładnie chodzi. - Dawno go nie wypuszczał w widoczniejsze miejsca. Bardzo chce się nas pozbyć. Będziemy walczyć z duchem, nigdy go nie spotkałem ale z tego, co wiem, to on pochłania ludzkie dobro i przetwarza na zło, pobudza zło w człowieku i ludzie stają się potworami tak jak on. - Wow, chyba wolę zostać w domu. Nie patrz tak na mnie.
Otworzyła się Księga na słowach: Zaślepiona, gniewna, przepadła dusza. Dobro zabrane a zło dane! Niech zacznie znów czuć, niech zazna potępienia! - Mam sprzymierzeńca. - Nie ciesz się tak, tylko rozszyfruj, o co znowu jej chodzi. - Staram się, ale to nie takie proste. - Myślisz, że co może się przydać? Księga znów ,,przemówiła’’: Zabierz tam gdzie dusza zła odbiera dobro!
Jak tylko wypowiedziałam te zdanie pojawił się portal, przez który przeszliśmy i pojawiliśmy się w mieście, które wyglądało jak opustoszałe, wynajęliśmy samochód i jeździliśmy żeby poznać miasto, przy okazji odkrywając coraz bardziej smutny jego obraz. W jednej z knajpek dowiedzieliśmy się, że miasto jest pustoszone przez, tzw. Duchy oraz to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich lat. Jadąc przed siebie, zauważyliśmy dziwną, ciemną smugę i uciekających ludzi. Pobiegliśmy tam i zobaczyliśmy dwoje ludzi, którzy bili innych, rzucali w innych wszystkim co mieli tylko w swoim pobliżu. Wysłałam im światło, ale nie zadziałało, za to zwróciłam na nas ich uwagę. Im bardziej się do nas zbliżali tym większe i ostrzejsze światło im dawałam, jednak reagowali tylko krótkim drygnięciem i szli dalej. Gdy byli dość blisko nas zaczęli strzelać ciemnymi smugami, które nie odbijały się od mojej mocy, jedynie miecz Millcare’a trochę sobie radził. Użyłam więc zaklęcia odegnania zła: - Odegnaj zło, zniszcz ciemną energię, wypędź ją i przywódź jasne światło! Na szczęście się udało, zaklęcie i moje jasna energia do nich trafiły. Obaj upadli i byli w szoku, za chwilę usłyszeliśmy odgłos zbliżających się policji i pogotowia. Millcare sprawdził, czy nic im nie jest i zmyliśmy się, żeby nikt nas nie widział. - Udało się im przywrócić dobro! - Tak, bo są tylko ludźmi i byli dobrzy zanim on te dobro im zabrał. - Ale to znaczy, że możemy im pomagać. - Kasandro, spójrz na mnie. Jeśli skrzywdzą kogoś, to nawet Ty nie pomożesz. - Staną się źli na zawsze? - Tak. - Ale przecież robią to nie z własnej woli. Kto wymyśla te głupie reguły?! - Nie ja, więc tak na mnie nie patrz. Zrobimy, co w naszej mocy.
Udaliśmy się w dalszą ,,podróż’’ po spustoszonym mieście. Natrafiliśmy na tę samą smugę i bijących się ludzi. Znów wysłałam światło i zwróciłam ich uwagę, po czym wypowiedziałam zaklęcie. Ocknęli się i nic nie pamiętali. W miarę poznawania miasta, zauważałam, że musiało być kiedyś piękne, bogate. Następny przystanek był bardziej trudny. Na parkingu samochodowym walczyło ze sobą trzech mężczyzn, jeden z nich wyciągnął nóż i zaczęła się walka, nie przejmowali się wysyłanym przeze mnie światłem. Najgorsze było to, iż do nich dołączali inni również uzbrojeni. Po kilku minutach pojawili się ludzie w strojach i maskach a jedna z tych osób wydawała straszny dźwięk, który ogłuszał, miało się wrażenie, że bębenki zaraz eksplodują. Zaczęli z nimi walczyć, radzili sobie świetnie, ale nasi pozbawieni dobra ludzie nie poddawali się. Drużyna ciekawych ludzi powaliła ich, ale nie wiedzieli, że to nie rozwiązuje kłopotu. Jeden z mężczyzn próbował się wyrwać i uciekać, co spowodowało, iż zielony strzelił z łuku i go powalił na ziemię.
- Nie, nie strzelaj! To nie jego wina! - Kim jesteście?! - O to samo możemy Was zapytać.
- Millkarze ulecz go. - Nie mogę dopóki nie pozbędziesz się z niego zła. Wypowiedziałam to samo zaklęcie, co wcześniej i dobro wróciło do biedaka. - Co to było?! - Magia. Ulecz go! - Wow, to jest jeszcze lepsze! – Powiedział jakiś głos w słuchawce zielonego człowieka.
Część 22 / 4
- Świetnie walczysz. - Ty również. - Skąd się tu wzięliście? - Mamy misję do wykonania. - Wiecie, co dzieje się z ludźmi, że stają się nagle źli? - Tak i staramy się pomóc. - Jestem Milicar a to Kasandra. - Arrow, Speedy, Czarny Kanarek i Spartan. - Miło Was poznać. - Wzajemnie. - Myślę, ze lepiej żebyście się nie wtrącali. - Lubisz rozkazywać, co? - To nasz teren, dużo się tu dzieje i wystarczy, że my staramy się tu pomagać. - Nie chcemy go Wam zabrać, ale nie poradzicie sobie sami. Oni są źli, bo nie mają w sobie dobra, które zostaje im odebrane. Możecie ich zabić, ale wątpię żeby to coś dało. - Tu nie chodzi o walkę ze złymi ludźmi, tylko o walkę z ludźmi, którym w magiczny sposób odebrano dobro. Myślisz, że dacie sobie radę nie zabić tych ludzi i odzyskać utracone dobro? - Jak będzie potrzeba, to się skontaktujemy. - Arrow, może powinniśmy już zacząć pracować wspólnie? - Właśnie, jeśli oni wiedzą jak pozbyć się kłopotu, to trzeba zacząć działać. - Spartan, co myślisz? - Sami nie damy rady, ale Ty podejmujesz decyzje. - Spróbujemy sami sobie poradzić.
Rozmowa z upartym zielonym człowiekiem była krótka i rzeczowa, wolą rozwiązać problem po swojemu. - Nie wiedzą w co się pakują. - Możliwe, że jeśli się ich zabije to staną się złymi duchami? - Nie wiem, ale to prawdopodobne. - Nie możemy do tego dopuścić.
Szukałam złej energii po mieście i okazało się, że złych punktów na mapie jest mnóstwo. Starałam się szukać miejsc, gdzie zła energia jest bardzo silna. Było ich kilka, wybrałam na początek ten najsilniejszy. Pojechaliśmy tam i oczywiście spotkaliśmy drużynę bohaterów. Grupa młodych ludzi skakała sobie do gardeł i ,,bawiła’’ się ostrymi przedmiotami. Arrow kilka osób zdążył ,,przybić’’ strzałami do ścian a z kolejnymi walczyli pozostali. Millcare starał się im pomóc a ja tych przy ścianach przywracałam dobru. Takim sposobem w kilkanaście minut daliśmy radę wszystkich przywrócić na dobrą ścieżkę.
- Jesteśmy nieźli. - Co tu robicie?! - Nie denerwuj się tak, przecież ich nie zwiążesz i nie zamkniesz gdzieś. Muszę odegnać z nich zło! Są jeszcze dwa punkty zapalne i muszę tam jechać. Na miejscu było nieciekawie, mężczyzna bił chłopaka pięściami a z kolej inny mężczyzna chciał skrzywdzić młodą dziewczynę. Po szybkiej interwencji cała czwórka była zdrowa, bezpieczna i dobra. Kolejny przystanek był najgorszy, ale i z nim sobie poradziliśmy. Nożownik nie zrobił krzywdy swojej ofierze, więc i jego udało się uratować. Dzień był ciężki i mogłoby się wydawać, że przez to wszystko, co się działo zleciał szybko, ale dla mnie trwał wieczność. Pojechaliśmy do hotelu, w którym się zatrzymaliśmy i po szybkim prysznicu przyszedł sen. Niestety jak to u mnie często bywa, nie był to spokojny sen, ale też nie ten, który prześladuje mnie od dziecka. Śnili mi się ludzi, których poznałam w dzień i widziałam różne historie z nimi związane. Tak upłynęła noc, na wizjach przeszłości. - Kasandro, obudź się. Kasandro to tylko sen, zbudź się. - Millcare … - Już dobrze, miałaś ten sen? - Nie, to zupełnie coś innego. Zaraz dojdę do siebie. - Jesteś głodna? Kupiłem świeże pieczywo i twarożek. - Cudownie, zaraz przyjdę.
Czułam ból głowy po dziwnej nocy i coś jeszcze jakby złość a nawet wściekłość, miałam ochotę czymś rzucić, coś rozwalić. Po kilku minutach głębokiego oddychania uczucia minęły. Pomógł również cudownie orzeźwiający prysznic i pyszne śniadanie. Niestety musieliśmy wracać do pracy. - Kryształ wskazuje jedno miejsce, gdzie dzieje się coś naprawdę złego. - Pora więc ruszać. Gotowa? - Tak, jedźmy. - Jesteś milcząca. - Często taka jestem. - No właśnie i wtedy wiadomo, że jesteś we własnym świecie i próbujesz się z czymś uporać. Powiesz mi, o co chodzi? - O to, co mi się śniło, ale to za długa historia. Wydaje mi się, że przez tę noc przeżyłam kilka lat i to nie swojego życia. - Co? - Jedź, opowiem Ci jak będzie po wszystkim.
Na ulicach panował spokój, nie było widać żadnej żywej duszy, za to wyczuwałam zło. Na jednym z budynku zobaczyliśmy mężczyznę, który strasznie się wił i krzyczał, nad nim unosiła się okropna zjawa. Rozmywająca się czarna sylwetka z przezroczystą twarzą. Szybko pobiegliśmy do niego:
Część 33 / 4
- Zostaw go! - Jak śmiesz się do mnie odzywać?! Rzucił swoją energią w nas. - Nie trafiłeś! - Uciekaj! Zaczął strzelać swoją mocą i pojawił się team Arrowa , co mnie wytrąciło z równowagi.
- Zgłupieliście?! - Pchasz swoich ludzi w paszczę lwa! Arrow strzelał, inni chcieli go obtoczyć i gdy prawie im się udało, dmuchnął w nich energią, która ich powaliła, ucierpiał również Millcare.
- Zostaw ich, to ze mną musisz się zmierzyć! - Twoja moc jest silna, ale dobra, a ja się dobrem karmię. - Wiem i je przerabiasz na zło, ale to mnie nie powstrzyma! - Coś zabieram a coś daje. - Czemu taki się stałeś?! Przecież byłeś dobrym człowiekiem! - To było w dawnym życiu. - To, co masz teraz, to nie jest życie. - Jesteś duchem, niszczysz ludzi, pomagasz Arcykapłanowi, ale przy okazji zniszczyłeś siebie. Przez zemstę skazałeś się na wieczną mękę. Cierpienie zamieniłeś na chęć odwetu, zamiast spróbować lepiej żyć w innym wcieleniu wybrałeś drogę męki. - Myślisz, że wiesz co czułem?! Nie wiesz jak to jest nienawidzić, jak to Cię pożera! Ale dowiesz się i będziesz cierpiała jeszcze bardziej, bo dobro Cię będzie próbowało na siłę zatrzymać. Im bardziej będziesz się bronić, tym gorzej! Wewnętrza strona jego dłoni zaczęła świecić czarną energią, którą skierował prosto na mnie, próbowałam walczyć za pomocą swojej mocy, ale to tylko go wzmacniało. Im dłużej to trwało, tym byłam słabsza, w końcu się poddałam i przestałam walczyć. Amulet z wielką siłą odbił złą i oboje nas wyrzuciło dość daleko. - Kasandro! - Milicarze … - Jestem tutaj. - Nie mogę się poruszyć. - Spokojnie, nie bój się, jesteś w szoku.
- Co z nią? - Nie jest dobrze. - Zabierzemy Was do siebie. Pamiętam tylko, że Milicare mówił coś do mnie, ale ja czułam się słaba, nie mogłam zrozumieć o czym mówią.
Jadąc samochodem dowiedziałem się jak brzmią ich imiona i co dokładnie dzieje się w mieście. Jednak przede wszystkim zajmowałem się Kasandro, próbowałem ją jakoś ocucić, ale mi się nie udało. Nie wyczułem jakichś złamań, czy innych obrażeń, ale martwiłem się, że była nieprzytomna. Weszliśmy do dość ciekawego miejsca, które nie wyglądało na kryjówkę zespołu bohaterów pomagających miastu. Weszliśmy do dużego, urządzonego jak jedno z lepszych centrów obserwacji, czy kontroli.
- Tutaj pracujemy. - Niesamowite podobno jesteście czarodziejami… - To Felicity. - Witaj, jestem Milicare, a to jest Kasandra, ale śpi. - Połóż ją tutaj. - Zrobię jej prześwietlenie i podłączę do aparatury. - Wydaje mi się, że nic jej nie jest, przynajmniej fizycznie.
Część 44 / 4
- Wytłumaczysz nam, o co w tym wszystkim chodzi? - Pochodzimy z innego świata, ale podobnego do tutejszego. Kasandra jest Kapłanką Światła, a ja jej Opiekunem. Walczymy ze złem w tamtym i tym świecie. Taki skrót. - Chyba oglądam film. - Nie, to nie film, tylko nasze życie Thea. Istnieją tam dwa obozy: dobry, który reprezentują Kapłanki Światła i zły, który reprezentują Kapłani Ciemności, ich wodzem jest Arcykapłan, który wysłał tu tego ducha. - Ok, coś już wiemy, ale czemu tutaj i co to jest? - Nie wiem czemu właśnie tutaj a duch był kiedyś dobry, ale zabili go podstępem i po śmierci chciał tylko zemsty, a zło go uczyniło właśnie tym, czym jest teraz. - Wisz jak go pokonać? - Nie, nie wiem. Skupiliśmy się na ratowaniu jego ofiar.
- Nic jej nie jest, przynajmniej tak wynika z badań. - Budzi się. - Dziękuję, pójdę do niej.
Za każdym razem, gdy coś się z nią dzieje złego strasznie się boję, choć wiem, że jest silna i chroni ją potężna magia, strach, że ją stracę jest ogromny.
- Hej, śpiąca królewno. - Hej, gdzie jestem? - W kryjówce Arrowa. - Ciekawe, muszę wstać. - Jesteś pewna, ze to dobry pomysł? - Nie mam innego.
- Hej, jak się czujesz? - Lepiej, dziękuję. Miejsce robi wrażenie. - Dzięki, staraliśmy się. - Przepraszam za kłopot. - Żaden kłopot. - Opowiesz nam o jakichś magicznych sztuczkach? - Jeśli tylko pokonamy złego ducha, to może znajdzie się czas na opowiadanie. - Pewnie tak. Oliverze, możemy pogadać? - Oczywiście.
- Zastanawiałam się czemu akurat tutaj trafiliśmy i już chyba wiem. W nocy śniłam o Twoim życiu, widziałam wypadek, śmierć Twojego ojca i czas spędzony na wyspie i nie tylko oraz to, co przez kilka lat robisz tutaj. Poznałam Cię i Twoich bliskich w kilka godzin. Nadal jesteś pełen niepokoju i wahasz się czy wybrałeś dobrą drogę, ciągle czujesz się za wszystko i za wszystkich odpowiedzialny, a to nie ułatwia bycia tym kim jesteś. - Możesz mi w tym pomóc? - Nie, to Ty musisz się z tym uporać, poza tym gdybym Ci odebrała złość i inne uczucia i cechy, które pozwalają Ci być takim jakim jesteś, Arrow przestałby istnieć. - To, po co się spotkaliśmy? - Muszę Ci pomóc zrozumieć, że to co do tej pory zrobiłeś nie jest