Inne · 6 min czytania
Kasia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tomasz Nowicki
Tunel
Kasia Drżące palce kurczowo trzymały ostrą ojcowska żyletkę. Konwulsje targały młodym ciałem. Nieszczęśliwa dziewczyna siedziała w wannie płacząc. Obok wanny poniewierała się opróżniona paczka tabletek na kaszel. Tani lek był wykorzystywany nie tylko przy chorobach układu oddechowego, ale często też do innych, niezbyt leczniczych celów. Młodzież odurzała się gorzkimi, białymi pastylkami niszcząc swój młody mózg, jak i rujnując wątrobę. Organizm dziewczyny zaczął już reagować na trzysta miligramów specyfiku. Zaczęły się pierwsze halucynację. Miłość, wielka szalona ekstaza radości i szczęścia, tak szybko zniszczona jednym smsem. Kochała go, szczerze, młodzieńczą głupią, ślepią miłością. Teraz została sama. Nieopodal w magnetofonie Ania Ortodox wyśpiewywała smętnie – „ Sama – oczy zamknięte a dusza płonie. Wieje wiatr ty na morzu, nikt nie wie że toniesz...” Świat był tak bardzo wrogi i nieprzyjazny, tak zły i okrutny, że życie nie miało sensu. Tylko On Marek ,jedyna istota na ziemi mogła być oparciem dla dziewczęcych problemów i rozterek. Tak ten dwa lata starszy chłopak pokazywał jej świat. Był latarnią pośród burzy i schronieniem w mrocznych, trudnych chwilach. On był tym jedynym. Odszedł. Nie pomogły płacze, histerie i krzyki. Nie było już w nim miłości, tylko pustka i zniecierpliwienie. Tłumaczyła Markowi, błagała by nie odchodził. Rzęsy szkliły się solą po wyschniętych łzach. Chłopak stał tylko milcząc. Wyszedł, zamknął za sobą drzwi i serce. Po nim do małego pokoiku na drugim piętrze wojewódzkiego mrówkowca, zawitała rozpacz. Noce nieprzespanych godzin, doprowadzały do obłędu zmęczone zmysły. Ciemne, mroczne myśli zasnuły głowę, otaczając hebanową chmurą cały zewnętrzny świat. Potem przyszła rezygnacja. Pozorując chorobę wieku dojrzewania Kasia ubłagała ojca by ten pozwolił jej pozostać w domu. Podkrążone oczy, napuchła twarz i mokra poduszka, mylnie kojarzona z udawaną gorączką, przekonały surowego, zazwyczaj ojca. Katarzyna została sama. Powoli woda w wannie zmieniała swoja barwę Najpierw delikatnie zaróżowiła się by po kilku minutach przybrać mocny purpurowy kolor Rh+. Nagle mięśnie zwieraczy rozluźniły się, mózg powoli odcinał dolne partie organizmu od mózgu, musiał ratować najważniejsze organy w maleńkim ciele. Smród kału zabił delikatna won matczynych drogich perfum. Łazienka cuchnęła okropnie, tego było za wiele dla umierającej dziewczyny. Odruch wymiotny był nie do powstrzymania, rzygając do wanny, Katarzyna zdała sobie sprawę, że odbijające się od wody resztki jedzenia lądują wprost na jej twarzy. Obrzydzenia nie było końca. Miotana torsjami, niechcący kopnęła kurek. Woda powoli zaczynała opadać. Wstrząsana kolejnymi torsjami Kasia próbowała wydostać się ze śmierdzącej brei fekaliów i rzygowin. Kilka razy uniosła się na kilka centymetrów by za chwilę wylądować z pluskiem w szambie. Odchody zatkały wylot wody w wannie. Skutkiem tego było wolniejsze