Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Kasia II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zostałam położona na ostatnim wolnym łóżku w czteroosobowej sali obok trzech starszych pań. Rano pobrano mi krew do badania, zrobiono USG żołądka i inne konieczne badania. Przyniesione śniadanie zwymiotowałam natychmiast po zjedzeniu, z obiadem było to samo. Wtedy lekarz poprosił telefonicznie, żeby z domu jakiś czas przynosić kleik ryżowy z gotowaną, tartą marchewką. I mama nosiła. Po kilku dniach poczułam się trochę lepiej. Zaczęłam spacerować po korytarzu i ogrodzie, rozmawiać z innymi chorymi. Na dworze była piękna, słoneczna pogoda, bardzo ciepło i można było wprost upajać się pachnącymi na zewnątrz kwiatami. Chyba umiałam nazwać tylko niektóre z nich: bez biały i liliowy, tulipany i bratki. A wieczorami w pokojach kwitło bujne życie towarzyskie: poker, brydż i tysiąc, najczęściej zakrapiany alkoholem z butelki chowanej pod kołdrą i opróżnianej z jednego przechodniego kieliszka. Pielęgniarki pewnie wiedziały o tym, ale nie reagowały. A nawet czasami przyjmowały poczęstunek i szybko wychylały karniaka, uciekając czym prędzej ze słowami: "proszę kończyć, cisza nocna". W dzień, do południa grzecznie leżałam w łóżku i pochłaniałam książki. Dużo też rozmyślałam. Jak bumerang powracały wspomnienia z dzieciństwa i siłą wdzierały się w lekturę.

W tych momentach myślałam o sobie „ona”, w trzeciej osobie.

Kiedy to się zaczęło? Czy wtedy, kiedy Kasia będąc uczennicą szkoły podstawowej sprzątała po rodzinnych imprezach wypijając duszkiem resztki alkoholu z kieliszków? Balangi w domu były wyłącznie z okazji świąt ojca, dyrektora szkoły. Mieszkanie na jej terenie było dobrym miejscem spotkań. Imieniny, urodziny, własne, kolegów, nagrody, bez okazji - natomiast mama Kasi, mimo pracy zawodowej, zepchnięta do roli podrzędnej - sprzątaczki, kucharki, krawcowej, opiekunki dzieci -często płakała po nocach, wydawało jej się, że nikt nie widzi. Rodzice stale kłócili się. O drobiazgi i rzeczy istotne, ale najczęściej o pieniądze. Wyzywali się, nie przebierając w słowach. Rękoczyny w obecności córek były na porządku dziennym. Mama miała momenty załamań, kilkakrotnie zostawiała gaz i trzeba było długo wietrzyć mieszkanie.

Ostatnim razem było inaczej.

Kasia ma 10 lat.

Razem z młodszą siostrą zajmują pokój, wspólny, ale własny. Bawią się klockami, takimi bardzo podobnymi do dzisiejszych LEGO. Ówczesny przebój wśród zabawek. Mało kto miał takie, a Kasia aż dwa pudełka. Wystarcza na budowanie wymyślnych budowli, to ulubiona zabawa. Lalki? Nie. Tylko klocki. I samochody. Jak chłopak. W domu panuje dziwny spokój, przeraźliwie złowroga cisza. Normalnie mama powinna się kręcić, gotować obiad przy głośnej muzyce podśpiewując sobie razem z ulubionym Szczepanikiem i zaglądać co chwilę do pokoju córek. Skąd ta cisza?

Zaniepokojone dziewczynki wychodzą z pokoju. Po domu snuje się jakiś dziwny zapach. Kuchnia zamknięta na klucz. - Mamo! Jesteś tam? Otwórz! - dobijają się. Krzyczą. Przestraszone nagle w tej innej, niezrozumiałej rzeczywistości. Szarpią drzwiami, które nie chcą ustąpić. - Mamo! Otwórz! Mamo! - obydwie siedzą pod drzwiami i płaczą. Same w domu. Nie wiedzą, co robić. Zagubione, zdezorientowane. - Poczekaj tu - mówi przez łzy Kasia - pójdę naokoło i przez okno sprawdzę - Mieszkanie jest na parterze, ale drzwi na zewnątrz zamknięte na zasuwkę. Kasia nie potrafi jej sama otworzyć. Wyskakuje przez okno w pokoju, okrąża budynek i próbuje zajrzeć przez okno do kuchni. Ale szczelna zasłona niewiele pozwala zobaczyć. Kasia wspina się po kracie jeszcze wyżej. Przez małą szparę w górnej części zasłony wreszcie widzi mamę. Siedzi na taborecie, z głową położoną na blacie stołu, nie rusza się. Półmrok. Drzwi od wewnątrz obklejone plastrem. Kasia nie rozumie jeszcze sytuacji, ale czuje, że działać trzeba szybko, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kasia II — czytnik · opowiadania