Horror · 3 min czytania
kat i jego ofiara
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ja, mistrz ceremonii, stoję w białej szacie mojego zakonu, oddzielającej mnie od szarej zwykłej rzeczywistości. Na dłonie zakładam gumowe rękawice, aby zatrzeć ślady mojej zbrodni. Teraz moja ofiara. Zwinięta w kłębek, w dłoniach moich zręcznych asystentek, czeka na swój los. Moje asystentki, kobiety, o których mógłby marzyć każdy mężczyzna, którym każdy magazyn dla panów bez wahania zaproponowałby sesję zdjęciową, są teraz uczestnikami mojego barbarzyńskiego misterium. Los nieszczęśnika już przesądzony. Ręce dwóch z nich, z zawodową, wyćwiczoną przez kilka lat bezwzględnością, blokują każdy jego ruch, podczas gdy trzecia z nich najpierw maluje plecy na czerwono, by potem zmyć barwnik alkoholem. Teraz kolej na główną część tortury. Ja, jak pomocnik Wielkiego Inkwizytora Hiszpanii Tomasa de Torguemady, przystępuję do dzieła. Piękność, która przez chwilą malowała ofiarę, teraz podaje mi mój oręż. Nie topór, nie miecz, czy nawet nie rozżarzone szczypce, ale piętnastocentymetrowy wytwór współczesnej cywilizacji. Wysmukły, zaostrzony kształt narzędzia tortur tańczy w moich dłoniach. A on. On…