Fantastyka · 7 min czytania
KATALOGI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pan X był bardzo szczęśliwym człowiekiem. Żył w końcówce XXI wieku, w świecie zaawansowanej informatyki i kosmicznych wynalazków. To właśnie wtedy ludzkość tworzyła ?globalną wioskę? w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo w owych czasach nikt z ludzi nie wychodził z własnego mieszkania, nie robił zakupów wychodząc do miasta, czy też nie wychodził na spacery z psem lub przyjaciółmi. Były to czasy meganetu. Wszystkie sprawy załatwiano na miejscu, poprzez komputery podłączone do ?sieci świetlnej?. Zakupy, finanse, rozrywki, czy choćby spotkania towarzyskie odbywały się za pomocą zaawansowanej technologicznie sieci. Człowiek końcówki XXI wieku był bardzo odosobnioną jednostką, całkowicie uzależnioną od elektroniki. W stupiętrowych budynkach mających własne sklepy, centra rozrywki i parki przyrody mieszkały wielodzietne rodziny. Pan X był ważną osobistością, lecz nie znaną zwykłym ludziom, gdyż nie działał publicznie. Pracował w firmie komputerowej, miał na swej głowie mnóstwo spraw dotyczących bezpieczeństwa publicznego, był ekspertem od wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i świetlnych. Krótko mówiąc, był fundamentem bezpieczeństwa. Bardzo kochał technikę. Mało tego, gdy ktoś próbował bronić dawnych tradycji, czy choćby dawnego prostego życia ludzi końca XX wieku, natrafiał na mocne argumenty pana X. Był nawet wyzywany od prostaków i idiotów, dlatego też mało kto kłócił się z tym człowiekiem. Wszyscy woleli unikać zwolennika cudów technologicznych. Ale pewnego dnia jego życie diametralnie się zmieniło. Wszystko zaczęło się od niewielkiej pomyłki komputera fotonowego w centrum dowodzenia strategicznego całego miasta. W katalogu SEWA-1234FG, pod tytułem ?X-121098ERS? coś się wydarzyło. Mogły to być tylko błędne obliczenia supermaszyny, choć wielu twierdziło, że to niemożliwe. Albo niewielki wirus komputerowy przeoczony przez sztab informatyków. W każdym razie w ciągu kilku sekund cudowne życie pana X zamieniło się w Piekło. Późnym wieczorem pan X wracał ze swej pracy (mieszczącej się kilka pięter nad jego domem), wyciągnął swoją kartę tytanowo-magnetyczną i wsadził ją do czytnika CCD. Jednak zamiast cichego sygnału komputerowego usłyszał tylko alarm sygnału zabezpieczającego drzwi. -Co jest do cholery- powiedział X i ponownie wsadził kartę. ?KARTA NIEWAŻNA, PONÓW PRÓBĘ?- pisało na czytniku ciekłokrystalicznym, a alarm blokujący zaczął wyć coraz głośniej. Pan X ze złości wsadził kartę z całej siły w otwór urządzenia. ?PRÓBA WŁAMANIA, AUTOMATYCZNE ZABEZPIECZENIE DRZWI. POCZEKAJ NA PRZYBYCIE POLICJI?. - Co to ma znaczyć!- krzyczał mężczyzna w nadziei, że ktoś go usłyszy, ale wszyscy lokatorzy zajęci byli własnymi sprawami. Szybkim ruchem wyciągnął przed siebie swoją walizkę i wystukał na niej kod otwarcia. Lecz na panelu walizki pojawił się komunikat ?KOD DOSTĘPU NIEWAŻNY?. Mężczyznę ogarnęła panika. Po raz pierwszy w jego spokojnym życiu zaczęło dziać się coś bardzo niedobrego. Wiedział, że musi poczekać na policję. Próbował się uspokoić, że to tylko jakiś głupi kawał jego kolegów z pracy, albo wybryk jakiegoś hackera. Postanowił jednak, że nie poczeka na strażników. Stracone nerwy, masa niepotrzebnych pytań... zacznie od własnej pracy, może tam znajdzie rozwiązanie. Pojechał windą do góry i wyciągnął swoją kartę pracowniczą. Ze spokojem przejechał po fotokomórce. Drzwi zabezpieczyły się automatycznie, a ze ścian wyskoczyły działka pulsacyjne. X szybkim…