Filozofia · 2 min czytania
Katedra
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Katedra”
Myślę i patrzę sam w się głęboko, A co dostrzega wewnętrzne oko, Spiszę, by poczuć ciężar snu zdjęty, By doznał ulgi ból niepojęty.
Stoi gdzieś we mnie szklana Katedra, Pod nią słabiutki chłopiec wciąż żebra, Patrzy w Katedrę, w jej mury szklane, Widzi odbicie swe rozpłakane, I wie Katedra, ze wciąż Ją błaga, Wie, że to Ona moc tę posiada, Że biedę chłopca, w bogactwo zmieni, Łzy jego słone, w słodkie przemieni.
Klęczy on, błaga, by otworzyła, Wrota Swe poczym chłopca wpuściła, Mimo iż wie on, że drzwi zostaną, Na zawsze pewnie ścianą lustrzaną, Na zawsze tylko tych łez odbiciem, A nie jak pragnie, jego ukryciem.
Gdyby Katedra z kamienia była, W tedy nic