Romans · 4 min czytania
Kawałek nieba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był piątkowy wieczór, późna jesień. Ciemno, zimno, deszcz lał z nieba jakby wszystkie anioły płakały jednocześnie. Wiał zimny, północny wiatr. Nie chciało się nosa wystawić z domu. A mimo to dwoje ludzi znalazło się w tym samym miejscu o tej samej porze. Sceneria dworca kolejowego nie była zbyt romantyczna: hałas, pełno ludzi- zmęczonych, zmarzniętych, otulonych szalikami. Każdy z nich był inny ale chcieli tego samego, być jak najszybciej w domu. Tylko nie tych dwoje. Przyjechali tam w określonym celu. Spotkać się, zobaczyć, poznać. Przyjechali tam bo nie wystarczały już rozmowy telefoniczne i głos, który sprawił, że się zapragnęli. Przyjechali tam bo tęsknili za każdym razem gdy odkładali słuchawki, tęsknili za sobą choć się nie znali. Przypadek sprawił, że ich drogi się spotkały ale to, że byli tam było zamierzonym celem, było pragnieniem, było chwilą, na którą czekali bardzo długo. Ona wypatrywała mężczyzny z czerwoną różą, on kobiety z prawdopodobnie największymi piwnymi oczami. Tłum ludzi. Ona zeszła po schodach, wyciągając w tym samym momencie z torebki telefon, aby móc go szybciej zobaczyć. W tym momencie ich spojrzenia się spotkały, serca waliły jak oszalałe- gdyby nie hałas, byłoby je słychać, nieśmiałe uśmiechy, zbliżali się do siebie powoli, choć pragnęli biec. Nie przerywane spojrzenie, słowa powitania i wreszcie pocałunek, krótki ale najsłodszy na świecie. Już wiedzieli jak smakują, jak wyglądają, jak pachną. W powietrzu było czuć wiele, różnych związków chemicznych. I tłum się zatrzymał albo zniknął...trudno określić. Nie słyszeli Pana w kapeluszu, który głośno kaszlał i matki, która krzyczała na biegającego chłopca, nie zauważyli dwójki biegnących studentów, którzy trącili ich plecakami, nie widzieli tłumu. Ich już tam nie było. Byli gdzieś bardzo daleko, gdzieś gdzie nie ma nic oprócz ich samych...i to im wystarczało. Poszli dalej, trzymając się mocno za ręce, tak mocno jakby bali się, że kiedy się rozłączą to już na zawsze. Szczęśliwi,…