Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 5 min czytania

kazio 217

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Cały dzień tyraliśmy jak woły. Podpisaliśmy spore kontrakty i nerwy, ciagle napięte, nie chciały odpuścic. W drodze powrotnej padła propozycja wieczornego piwa, ale odmówiłem, byłem naprawdę zmęczony. Chciałem jak najszybciej wrócic do hotelu. W drodze powrotnej kupiłem zestaw relaksacyjny: trzy piwa i gazety. Wiecie jak to jest z czytaniem nawet jednej gazety w domu. Czasu wystarcza zwykle na pół artykułu, potem kobita zaczyna brzęczec coś o półeczce w kuchni, dziecko ma szereg problemów a pies rozwolnienie. A na drugi dzień gazeta jest już nieaktualna. Bo gazeta jest jak bułka: musi być świeża. Skończywszy celebrowac obiad w restauracji wgramoliłem się ociężały po schodach do pokoju. Włożyłem dres i kapcie. Zawsze je wożę, są kawałkiem domu. Na nocnej szafce zgromadziłem wszelkie potrzebne akcesoria: telefon, papierosy i popielniczkę, pilot do TV – czytanie może się znudzic no i oczywiście „zestaw”. Do tego otwieracz. Szklanka? Nie, pijemy z butelki. Nie położyłem się od razu. Napawałem się myślą, że warto czasem wyjechac służbowo. Potem głowiłem się co mi jest jeszcze niezbędne, w końcu mam zamiar nie wstawac do kolacji. Przyniosłem chusteczki higieniczne – a jak kichnę? Zacząłem hotelowe łóżko traktowac jak bezludną wyspę… Z nudów człowiekowi odbija. Dobrze, że kumpel żaden tego nie widzi. Pomyślałby, że po facecie. Tyle możliwości, a on czyta w wyrku. W końcu zaległem z głuchym westchnieniem. Poduszka za nisko. Poprawiłem. Pod stopy kocyk. Ok. Cholera, jeszcze siku. Zaległem ponownie. Otworzyłem piwo. Pierwszy łyk, drugi. Raj. Wziąłem pierwszą gazetę, przejrzałem, jak zwykle, od końca. Ludzie dzielą się na czytających gazety od początku po kolei i przeglądających, zwykle od końca. Ludzi czynu i tych refleksyjnych. Nie wiem co lepsze. Szelest przewracanych stron. Ciszę przerwało skrzypienie. Łóżka. Miarowe, jednostajne. Po chwili dołączyły westchnienia. Usiadłem i zacząłem nasłuchiwac. Skrzypienie coraz głośniejsze i szybsze. Westchnienia, potem jęki. Odgłosy Amora. Komuś się zebrało po obiedzie na miłośc. No, to jest w końcu hotel. Ale, żeby tak zaraz po posiłku? Może nie jedli… Wysokie jodłowanie zakończyło sprawę. Rozłożyłem gazetę. W połowie felietonu o zmierzchu intelektualistów skrzypienie powróciło. Najpierw nieśmiało, niemrawo, potem już normalny tartak. Kurwa jego mac, to ja tu chcę po robocie odpocząc, a tam się pierdolą jak króliki. Swoją drogą ciekawe: małżeństwo? Jeśli…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
kazio 217 — czytnik · opowiadania