Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

kiedy pozwolisz mi pobiec ku wzgórzom

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Odjeżdżam. Wstałem wcześnie rano i pocałowałem cię na pożegnanie. Jeszcze spałaś. Tak będzie lepiej. Wtulam się w fotel i patrzę na przesuwający się za oknami świat. Spoglądam na drogi, lasy i wzgórza, świadom, że zasłaniają morze. Gałki oczne poruszają się w rytm kołyszącego się wagonu. Umysł jest niespokojny. Spaja wszystko w całość. Jest w przeszłości, na tamtej stacji. Wspomina małą dziewczynkę na końcu peronu z błękitnymi oczyma i długimi blond włosami splecionymi w warkocz. A potem maluje twój obraz dzisiaj. Twoją twarz, dotyk twoich piersi, smak twoich ust.

- Cześć Helena. - Witaj Marku. Objęli się i przywitali, tak jak zwykło witać się rodzeństwo na małej stacji. - To jest moja pasierbica, Weronika. - Córka Krzyśka? Cześć. Mam na imię Marek, jestem bratem Heli. Możesz do mnie mówić wujku. Albo jeśli nie chcesz, będę po prostu Markiem. Dziewczynka spojrzała się prosto w jego oczy i nadzwyczaj dojrzałym głosem odpowiedziała. - Dobrze wujku.

Czy pamiętasz, o czym marzyłeś będąc dzieckiem? Ja chciałem być rycerzem. Chciałem bronić dziewic i walczyć ze smokami. Kiedy patrzę na oddalające się w oddali wzgórza, czuję smutek. Mam wrażenie, że zdradziłem siebie. Nie walczyłem z olbrzymem, przestraszył mnie karzeł. Po prostu życie mnie przerosło.

- Kiedy w końcu się ożenisz? Dalej myślisz o tej smarkuli Ewce? Hela pytała zawsze, kiedy spotykali się lub rozmawiali przez telefon. - Nie spotkał jeszcze właściwej kobiety. Trudno jest znaleźć tą jedyną. Uśmiechała się, a on bawił się z Weroniką. Miała sześć lat i z ufnością pozwalała, by był jej wujkiem. Hela zawsze dziwiła się, skąd tak zatwardziały kawaler, jak jej brat, potrafi znaleźć tyle energii do zabawy z dzieckiem.

Pamiętał... Pamiętał wszystko. Urwaną dłoń, która przeleciała obok, krew, krzyki i dym. A potem przyszedł ktoś ważny i powiedział, że to jego wina. Nie pogodził się. Walczył i wygrał. Osamotniony, przegrany, bez przyjaciół. Jednak potrafił wygrać, wbrew wszystkim. Ale czy naprawdę? Przejrzeli papiery i powiedzieli, że jest tylko inżynierem i bez magisterium, nie ma co liczyć na zatrudnienie. - Teraz takie czasy. Ja nie mam nic do ciebie, ale trzeba stale podnosić kwalifikację i trzymać rękę na pulsie. Musisz zrobić tą magisterkę, inżynier dziś to za mało. No i podnosił. Ponownie wrócił na uniwersytet.

Czy potrafię dalej mieć szacunek do samego siebie? Czy umiem sobie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%