Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Kiedy spadają anioły... Prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część I

Była pogodna, letnia noc. Spojrzała na szyld nad drzwiami: „Kostnica”. ‘Świetnie’ pomyślała. ‘Bardzo zachęcająca nazwa’. Księżyc świecił już wysoko, kiedy weszła do karczmy. Uderzył ją nieprzyjemny smród dymu, potu i … wymiocin? Otrząsnęła się. Nie zdejmowała kaptura i długiego płaszcza. Takie miejsca nie są przeznaczone dla młodych, niewinnych dziewcząt. ‘Egh… to chyba najparszywsza speluna w mieście.’ Znów się otrząsnęła. ‘Dlaczego muszę się z nim spotkać właśnie tu?’ Właściwie wiedziała, dlaczego. ‘ Bo to najgorsza szumowina w okolicy” pomyślała. ‘Ale dlaczego to jego wymieniła przepowiednia? Tego to już nie rozumiem.’ Westchnęła i usiadła przy barze. Zamówiła butelkę wina. Musiała zamówić coś mocnego żeby nie zwracać na siebie uwagi, a że z alkoholi tylko to dało się pić… ‘trudno’ pomyślała i pociągnęła porządnego łyka. Nie byłoby nawet tak źle gdyby nie to czekanie. ‘Mam nadzieję, że w ogóle się tu dziś pojawi.’ Siedziała tak już kilka minut sącząc swoje wino, kiedy usłyszała huk przewracanego stołu, zgrzyt broni i głośne wrzaski: -Coś ty powiedział zapchlony chamie?! – Wrzeszczała mała, chuda, ruda dziewczyna. Na oko miała może z 15 lat i wyglądała dość zabawnie. Oczy zabłyszczały jej z wściekłości.- Mnie nazywasz małym, karaluchem?! Mnie?! Zaraz z ciebie zrobię nędznego karalucha!- Widać było, że nie żartuje. Poderwała się z miejsca. Ułamek sekundy trwało wyciągnięcie kusari. Łańcuch owinął się mężczyźnie wokół tęgiej szyi. Zrobił się czerwony, zaczął się krztusić, oczy powoli wychodziły mu na wierzch.- Co powiesz teraz śmieciu?- Zapytała ruda. Mężczyzna już żegnał się z życiem, kiedy go puściła. Nachyliła się nad nim i wysyczała: ‘Won!’ Natychmiast wziął się w garść i wybiegł z karczmy wraz z towarzyszem. Dziewczyna wygładziła ciemnozieloną tunikę i spokojnie usiadła. ‘Uff… nie chciałabym jej spotkać w ciemnej uliczce.’ Pomyślała niewiasta przy barze i odwróciła się do swojego wina. Czekała tak klika godzin, kończyła już butelkę i trochę zaczynało już jej szumieć w głowie. Wtedy z hukiem otworzyły się frontowe drzwi. Do środka wszedł, a raczej wtoczył się wysoki, przystojny blondyn, o ogorzałej twarzy i nieziemskich, bursztynowych oczach. Wyraźnie słaniał się na nogach. Pewnie nie uszedłby dwóch kroków, ale podtrzymywały go dwie całkiem ładne, młodziutkie dziewczyny. ‘Ubrane zdecydowanie nieprzyzwoicie.’ Przeszło przez myśl postaci przy barze. ‘Cholerny pijak!’ Chłopak objął jedną dziewczynę w pasie i głęboko pocałował. Druga natychmiast pociągnęła go za rozpiętą zupełnie koszulę i przyciągnęła do siebie. Wsunęła mu udo między nogi , całując z uśmiechem. Chłopak był wyraźnie zadowolony i zmierzał ku pokojom dla gości. ‘Przeklęte nierządnice! Brakowało tylko żebym musiała się z nimi szarpać!’ Wyszeptała dziewczyna wstając od baru. Spokojnym krokiem podeszła do rozchichotanej trójki. Szarpnęła jedną kurtyzanę za rękę i spokojnie, chłodno powiedziała: - On jest mój. – Dziewczęta spojrzały po sobie. Nieznajoma wyglądała na kogoś ważnego. Drogi strój, wyniosła postawa… Tak, ona musiała być kimś ważnym,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%