Religia · 2 min czytania
Kiedy zaś stałam się mężem [...]
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy zaś stałam się mężem [...]
Gdy byłem dzieckiem, Mówiłem jak dziecko, Czułem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, Wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; Wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz. 1 Kor 13, 11-12
Kiedy byliśmy dziećmi widzieliśmy jak w zwierciadle, niejasno. Nasze oczy zasnuwała ciepła mgła. Wyglądaliśmy przez okna i świeżo spadły śnieg pokrywał miasto, za jego zasłoną nie dostrzegaliśmy brudu i krwi. Smutek już wtedy czaił się gdzieś w głębi. Zasnuwający miasto siny dym był pełen magii. Miękkość i chłód poduszki. Dziecko patrzy prosto w oczy, nie liczy zmarszczek na twarzy matki ani babki. Niektórzy dorośli płaczą, kiedy patrzymy przez okna na miękko krążące w powietrzu płatki śniegu, inni przez chwilę zdają się patrzeć razem z nami, ale już za chwilę odwracają się i idą do swoich spraw. Tak naprawdę tylko my widzimy kołujące płatki śniegu. Idę ulicą. Pod wiatr. Mokre…