Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Kilka Kolorowych Tabletek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Poranek. 1 duży łyk Passispasminy – na nerwobóle, 70 mg Syrimarolu – na toksyczno – metaboliczne uszkodzenia wątroby, 1 tabletka Centrum – by nie chorować więcej, 2 aspiryny Bayer Protect – profilaktycznie na zawał i serce w ogóle, szklanka herbatki z melisy i głogu, 3 tabletki Bellergotu – na wzmożoną pobudliwość nerwową... Kurwa mać! Rozbiłem szklankę i już się wkurwiłem. Już. Już. Wkurwiłem. Z rana. Myję zęby pastą elmex. Myję zęby; szoruję, szczotkuję, trę. Żeby nie było próchnicy i żeby nie bolały jak piję gorące albo zimne. 10 ml elmex - płyn do płukania jamy ustnej sensitive. Żeby na pewno nie bolały. Ręce smaruję kremem nawilżającym z miodem, algami morskimi, mlekiem, rumiankiem i Bóg wie czym jeszcze, żeby mi nie schodziła skóra, bo już ciepło jest na zewnątrz. Kilka łyków wody mineralnej Kuracjusz, bo to dobre na wrzody i żołądek. Stopy spryskuję antyperspirantem Scholl, w razie jakbym był u kogoś i musiał ściągnąć buty. No wreszcie mogę zapalić fajkę... Chyba już wszystko załatwione, mogę wyruszać na uczelnię. Zamknąć dom. I ciach ciach ciach po schodach w dół – a to ki piernik? Na ścianie klatki schodowej ktoś napisał krzywo grubym czarnym markerem:

HUJ

Chamstwo. Obraża mnie ten napis, mnie Polaka. Obraża. Mierzi. Chwilę nań patrzę poczym wracam się do domu po mazak. Zamykam drzwi. Podchodzę do uwłaczającego ściennego gryzmoła i starannie dopisuję C. Na instytut idę szybko i bocznymi uliczkami, bo po co się wkurwiać na ludzi. Trochę mi wali spod skrzydeł. Zapomniałem użyć dezodorantu a i chwilę się już nie kąpałem. Znów będę się czuł niekomfortowo na zajęciach. I ten cholerny grzyb na brwi. Namaścić go trzeba było Pimafucortem. Namaścić. Jedzie tramwaj nr 3 - chyba. Ludzie na mnie patrzą. Cholera. Głowa w dół. Zaciskam szczęki i patrzę na zegarek. Mówię coś do siebie po cichu, niby że liczę i przyśpieszam. Ci, co się na mnie patrzą z tramwaju, pomyślą, że się z kimś umówiłem i że jestem spóźniony. I dadzą mi spokój. Normalne – pomyślą i zwrócą swe wielkie, nabrzmiałe i puste czerepy w innym kierunku. Ci pieprzeni tramwajowi obserwatorzy, podglądacze znajdą sobie inną ofiarę. Kurwa, że też nie mają nic innego do roboty jak jadą do roboty tylko się patrzyć i obserwować. Obserwować. 9.27 – ruszam wargami jakbym coś mówił i zaczynam biec. Jest. Stoi ten sam gość co dzień pod Delikatesami z psem i zbiera mu na karmę. Ja pierdolę, a sam to nic nie je czy co, czy z psem 1/2 na 1/2. Daję 50 groszy mu i 20 psu. Jak Budda Bóg da to się zwróci. No ja pierdolę znowu zachowuję się nieasertywnie. Wszedłem w psie gówno. A ja jeszcze się dokładam do produkcji tej sraczki. Jak jakiemuś dziadowi dam pieniądze na wino to mi przynajmniej nie nasra na nogę. Chyba. I po co, pytam, komu pies? Ja zawsze wchodzę w psią kupę jak kupię nowe buty. Kupy chyba lubią buty. Pies by jebał te kundle. Idą z naprzeciwka dupy jakieś, małolaty, dupy. Wciągam brzuch. Patrzę przed siebie, ale rzucam okiem ukradkiem, dyskretnie czy na mnie spojrzą. Potknąłem się. Zerkam na zegarek, gadam coś do siebie i szybko odchodzę. Wchodzę na salę nr 1 i siadam. Już mi serce szybciej bije i kłuje. 1,5 godziny katorgi i mąk piekielnych się szykuje. Jeszcze mogę czmychnąć. Dać drapaka. Nie, nie mogę, bo wszedł doktor. Habilitowany, kurwa jego mać. I już mi serce skacze. Wali. Boli. Kłuje. Z plecaka jeszcze 3 Bellergoty biorę. 1. 2. 3. Jedziesz. Ale rzuca mną. Gryzę kostki, ale

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kilka Kolorowych Tabletek — czytnik · opowiadania