Przyjaźń · 5 min czytania
Kilka minut
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1.
Od zawsze chciała być dobrym człowiekiem. Pomagać innym, nigdy nie chować głowy w piach- wręcz przeciwnie- poruszać cały świat. Dawać ludziom nadzieję, trzymać ich za ręce i iść... Iść przed siebie, biec w przyszłość. Dawać wszystko nie zostawiając nic dla siebie. Cała ona. Brać życie garściami i rozdawać je...Skradać uśmiechy i przekazywać tym którzy ich nie mają.
-Wracam- wyszeptała do słuchawki, tak cicho jakby chciała żeby jej nie usłyszał - Wracam- powtórzyła, nie była pewna czy tam jest, czy nadal potrafią się porozumieć - Będę czekał... - usłyszała niepewną odpowiedź. A więc jednak- jednak pamiętał i chciał rozmawiać. Miała jeszcze chwilę samotności w pustym przedziale pociągu pośpiesznego relacji Warszawa Główna- Poznań Główny. - Przepraszam- zatrzymała przebiegającego konduktora- Gdzie bym mogła tutaj zapalić? Mężczyzna spojrzał na nią trochę ze zdziwieniem, a może z rozbawieniem w oczach? - W teorii to w pociągach się nie pali... - powiedział oficjalnie - Ale w praktyce to widzę, że jest pani sama w przedziale - teraz się uśmiechnął. W ramach podziękowania odwzajemniła uśmiech. Otworzyła okno i poczuła powiew gorącego letniego powietrza. Odpaliła papierosa i oparła się o okno. Pozwoliła powiewom wiatru, które wdzierały się do przedziału rozwiać włosy w każdą możliwą stronę. - Kiedy wyjeżdżałam były takie krótkie - wyszeptała do siebie, próbując odgarnąć je z twarzy - Kiedy wyjeżdżałam wszystko było inne. Takie trudne... Chociaż, może nadal jest trudne, może mniej o tym myślę. Krajobraz za oknem stawał się coraz bardziej "jej" krajobrazem i z minuty na minutę czuła coraz większy ucisk w klatce piersiowej.
- Wróciłaś - stali naprzeciw siebie, tak jakby bali się zrobić ten jeden mały kroczek żeby przypadkiem nie paść sobie w ramiona. - Wróciłam - nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, za bardzo się bała tego co w nich zobaczy. - Zaczęłaś chodzić w szpilkach - zauważył po chwili- Trudno mi będzie to zaakceptować - uśmiechnął się nieśmiało. Wzruszyła ramionami - może nawet i chciałaby cos powiedzieć, ale nie mogła wydusić z siebie słowa. - Lubiłem kiedy byłaś ode mnie dużo niższa - chwycił jej walizkę i ruszył przodem.
- Wiesz kiedyś miałam przyjaciela - zaczęła swoja opowieść - Był takim cudownym człowiekiem. Potrafił przyjść w nocy żeby potrzymać mnie za rękę... Zadzwonił i spytał jak się czuję, a później przyszedł... Pozwalał płakać, śmiać się i nic nie mówił. Wydawało…