Inne · 8 min czytania
Klasa trzecia de
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Znajdujemy się w jasnym przestronnym pomieszczeniu o ścianach w jasnym odcieniu fioletu. Powietrze krąży poprzez wielkie okiennice, a promienie słońca gęsto wnikają do środka. Słoty oraz krzesła zrobione ze sklejki kiepsko imitującej drewno ustawione są rzędami. Na przedniej ścianie szeroko rozpostarta jest zielona tablica, którą częściowo przysłania firanka falująca w rytm wiatru. Właśnie w takiej scenerii odbędzie się kolejna lekcja języka angielskiego klasy trzeciej de. Zanim jednak uczniowie wejdą i zajmą swoje miejsca przypomnę, że klasa liczy trzydzieści osób, z których należy szczególną uwagę zwrócić na: - Michała Cieszyniewskiego – najwybitniejszego ucznia wszechczasów, który już w wieku ośmiu lat otrzymał tytuł międzygalaktycznego kujona, - Natalię Kurdewińską – marzy o zmienie nazwiska, - Andrzeja Zapałkę – interesuje się polityką oraz wojkiem, - Katarzynę Lewszczukowską – kocha patrzyć przez okno podczas zajęć, nie lubi wstawać w samo południe w centrum miasta ubrana tylko w buty, - Maciej Rawskiego – brak danych. Pozostała część klasy to w zasadzie szary tłum rzadko biorący aktywny udział w zajęciach. Dzieciaki zostały wpuszczone do klasy. Wlały się niczym woda i zajęły ławki. Pani profesor weszła ostatnia. W mrukliwych dźwiękach szarego tłumu wymazała z tablicy poprzednią lekcję i napisała wielkimi literami dzisiejszy temat. Równo o godzinie trzynastej większość młodych ludzi włączyła stopery odmierzone na czterdzieści pięć minut. Jeżeli coś zapipa, to znaczy, że albo ciasto gotowe, albo zaczyna się przerwa. Pani profesor coś mówi. Mówi i mówi bez końca. Cieszyniewski skrupulatnie notuje. Kurdewińska pyta koleżankę, w jakim wieku kobiety mogą brać ślub i po ile. Zapałka dłubie w nosie. Lewszczukowska patrzy przez okno i sprawdza, czy jest ubrana. Rawski śpi. - A teraz – powiedziała pani profesor – ułożymy proste przykłady na zastosowanie konstrukcji „going to...”. Daję wam dziesięć minut. Cieszyniewski zaczął myśleć. Kurdewińska pisze „I’m going to change my name”. Zapałka ma plan. Rawski śpi. - Dziesięć minut minęło. Kto przeczyta swoje przykłady? Zgłasza się Zapałka. Swoje zdania czyta powoli i wyraźnie: - I’m going to read a newspaper. I’m going to wear a T-shirt. I’m going to kill some presidents. - Bardzo ładnie – chwaliła pani profesor. – Żadnych błędów. Następnie głos zabierał Lewszczukowska: - I’m going to... Jak widzimy, do końca tego dnia nie było już żadnych niespodzianek. Dowiedzieliśmy się dzisiaj sporo o klasie trzeciej de. Nie wiemy tylko jaki numer ma sala, w której prowadzone są te zajęcia, ale ja wam w tajemnicy powiem, że pięć. Za tydzień o tej samej porze będziemy mieli okazję obserwacji dalszego rozwoju wypadków. W ciągu tego czasu przez salę numer pięć przewiną się inne klasy, inne przedmioty. Tylko sprzątaczka codziennie to sama. Tydzień minął stosunkowo szybko i klasa trzecia de, tuż przed trzynastą, wpadła do klasy. Katarzyna zajęła trochę inne miejsce niż zwykle, ale także przy oknie. Maciej podszedł do niej. - To moje miejsce – oznajmiła. Właśnie wtedy zakochali się w sobie. Tymczasem Michał przypomina sobie zeszłą lekcję, a Natalia myśli o zmianie nazwiska. Andrzej ma winę wypisaną na czele. - Zapałka, do dyrektora – powiedziała pani profesor. - A o co chodzi? – pyta Andrzej. - Jesteś podejrzany o zabicie kilku prezydentów. Szary tłum zrobił wielkie oczy. Zapałka wyszedł z miną nietęgą. - Dyrektor da mu wycisk. Zachowanie naganne jak nic! – podniecał się Cieszyniewski. - Coś ty. Wywalą go ze szkoły i zamkną w więzieniu – powiedziała Natalia. - Spokojnie, dzieci. Zaczynamy lekcję. Otwórzcie podręczniki na stronie... Dziś dowiedzieliśmy się, że Andrzej w wolnych chwilach lubi zabijać prezydentów, a Katarzyna kocha śpiochów. Następna ciekawa lekcja języka angielskiego będzie dopiero za dwa tygodnie, ponieważ za tydzień wypada święto uchwalenie konstytucji…