Erotyka · 9 min czytania
Klatka - Rozdział 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 6
- Już nie daję rady. Nie mam siły. Chcę umrzeć. Pomóż mi. Zabij mnie, i miejmy to już za sobą. To wszystko mnie przerasta. Tak, wiem. Powiesz zaraz, że wygaduje bzdury, że życie jest zbyt piękne itd. Już to gdzieś słyszałam. Jednak to nie jest prawdą. Zresztą, sam o tym wiesz najlepiej. Dlaczego to akurat ja, musiałam trafić na takiego skurwysyna, któremu w głowie tylko seks i alkohol. I jeszcze to… – bezimienna przerwała, ponieważ poczuła silne ukłucie w dole brzucha. - Nie chcesz mi chyba, że jesteś… w ciąży? – spytał Krzysztof. - Sama nie wiem. Może tak, może nie. Jeśli okaże się, że jestem w ciąży, to nie urodzę tego dziecka. - Ale przecież dziecko, to najpiękniejszy dar. - Może i tak. Ale doskonale wiemy, ty i ja, że to dziecko powstało z gwałtu. Na co mi takie dziecko. Przecież ono i tak będzie takie samo jak jego ojciec. - Ale tego jeszcze nie wiesz, czy jesteś w ciąży – powiedział chłopak – Jak chcesz, możemy to sprawdzić. - Na razie nie chcę. Chociaż może z drugiej strony, czym szybciej się dowiem, tym szybciej będę mogła je usunąć – powiedziała – ale dzisiaj nie mam to na siły. Zresztą, może lepiej by było, gdybym umarła razem z nim. Nie chcę już żyć. Nie mam dla kogo. - Nie masz matki, ojca? – zapytał Krzysiek. - Rodzice, tak. He he. Dobre sobie – ironicznie zaśmiała się bezimienna – matka przestała się mną interesować, odkąd skończyłam 15 lat. A ojciec. Lepiej nie mówić. Krzysztof czuł, że dziewczyna bez imienia nie mówi mu wszystkiego. Kiedy spytał o ojca, szybko ucięła rozmowę. - Dlaczego? – zastanawiał się – dlaczego, jak pytam o ojca, to ucina rozmowę. A może ten facet, który tu był, to jest jej… Nie, niemożliwe. Chociaż takie przypadki się zdarzają. Krzysztof przerwał swoje rozmyślania, ponieważ usłyszał dziwną muzykę dobiegającą zza drzwi sąsiada. Był to utwór grupy Era – Ameno. Bezimienna usłyszawszy tą melodię, momentalnie się rozpłakała. - Hej, czemu płaczesz. Coś się stało – zapytał Krzysztof. - Nie, tylko ta melodia – odparła. - No co. Przecież to tylko francuski projekt muzyczny Era. - Właśnie. Ilekroć słuchałam tego utworu myślałam o śmierci. - Nie bardzo rozumiem. - Znasz języki – spytała. - No tak. Pracuje jako manager w klubie muzycznym, więc znam. - W takim razie, pewnie znasz tłumaczenie tekstu. Mogę ci go przytoczyć, ponieważ znam cały. Krzysztof domyślał się o co chodzi w tekście, jednak chciał, aby to właśnie ona, powiedziała, co rozumie przez ten tekst. - W takim razie słucham. - Dori me Interimo adapare dori me Ameno ameno lantire Lantiremo Dori me
Ameno Omenare imperavi ameno Dimere dimere matiro Matiremo Ameno
Omenare imperavi emunari Ameno Omenare imperavi emunari
Ameno Ameno dore Ameno dori me Ameno dom Dori me reo Ameno dori me Dori me am
Ameno Omenare imperavi Ameno Dimere dimere matiro Matiremo Ameno* - Znam ten tekst doskonale. Ale powiedz mi, dlaczego, kojarzy ci się on ze śmiercią. - Dlaczego, dlaczego?. Domyśl się – powiedziała. - Czy dlatego, że w tekście padają słowa „uśpij mnie, schowaj mnie”? - Tak. Uśpij mnie. Śmierć. Schowaj mnie. Zakop w trumnie, ewentualnie gdzieś. Gdziekolwiek. Tak, aby mnie nikt nie znalazł. Aby nikt się nie dowiedział, że tak właśnie osoba istniała. Nie pisz nic na nagrobku. Pozostaw NN. Po co wiedzieć. Nie trzeba. Kogo ja interesuje. Nikogo. Nikt mnie nie zna, więc i ja nie chcę znać. Proste. Po tych słowach bezimienna wyciągnęła żyletkę. Przyłożyła do ręki. Zaczęła ciąć. Tym razem, cięła bardzo mocno. Aż do kości. Złamała żyletkę. Przyłożyła swoją rękę do nosa chłopaka. - Czujesz. Tak właśnie pachnie śmierć. Krwią. Krwią i rozkładającym się ciałem, które ktoś, znajduje po tygodniu, dwóch. Tak będzie wyglądać moje życie. Właściwie już tak wygląda. Jedynym sensownym rozwiązaniem będzie śmierć. - Nie mów tak. Przecież masz mnie. - No i co z tego! – krzyknęła dziewczyna. - To z tego, że chcę ci pomóc – odrzekł Krzysztof. - Jakoś tego nie widzę. Na razie tylko słuchasz i pewnie zastanawiasz się, czy do reszty zgłupiałam. Tak. Zgłupiałam. Oszalałam. Jestem szalona. Jestem nienormalna. - Stop! – krzyknął chłopak. – Bezimienna przestraszyła się. Chciała uciec, jednak Krzysztof złapał ją za…