Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 9 min czytania

Kleptomanka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziałam na kanapie a Piotrek wydeptywał przede mnę kółka w naszym cudownym perskim dywanie. - Prosiłem tylko o to by obyło się bez zbędnych awantur i co? – warknął, nawet na mnie nie spoglądając. - O tak, wszyscy odgrywają niezły cyrk ale to nagle moja wina, kiedy dołączę do grupy klaunów – odparłam, zapełniając swój kieliszek winem. - A nie mogłabyś być choć raz mądrzejsza? - Równam do poziomu rozmówców – mruknęłam, modląc się by przestał deptać flagę olimpijską na moim ulubionym, niemożliwie drogim i bajecznie miękkim dywanie. - Nie w tej chwili. - Wręcz przeciwnie. Obdarzył mnie tym swoim poirytowany spojrzeniem, które, gdybym nie wypiła już większej części butelki różowego Carlo Rossi , byłoby niezłą zachętą na ostry, wściekły seks. Niestety byłam już zbyt pijana. - Poza tym ten policjant zachowywał się jak cymbał – stwierdziłam spokojnie. - Ten cymbał mógł wsadzić twój zgrabny tyłek do więzienia. - Co najwyżej do aresztu. Na więzienie musi skazać mnie sąd. - Widzę, że aż się palisz do nocki za kratkami. - Nie ale ten facet samą swoją obecnością wywoływał we mnie niecywilizowane zachowania. - Tak jak ja? – och całe szczęście, dywan uratowany. Piotr stanął w miejscu i zaczął świdrować mnie wzrokiem. - Nie – uśmiechnęłam się i napiłam wina – ty się jeszcze musisz odezwać. - Nie znoszę Cię – wysyczał, słodko mrużąc oczka. Wstałam i ruszyłam w stronę okna. - Właściwie to mnie kochasz i wiedziałeś o mojej kleptomanii zanim wzięliśmy ślub. Poza tym pragnę zauważyć, że nie urządziłam ci awantury po tym jak powiedziałeś mojej, wierzącej bezwarunkowo w każde słowo wróżki, przyjaciółce, że jej narzeczony trafił na jedną podczas waszego pijackiego wieczoru, i ta rzekomo przepowiedziała mu, że miłość jego życia umrze w przeciągu roku. - Porównujesz te dwie sytuacje? Przecież to stek bzdur. - Doprawdy? – termometr na oknie pokazywał dziesięć stopni poniżej zera - Powiedz to Ance – zgroza, odmrożę sobie tyłek – Albo inaczej, spróbuj ją przekonać, że to wszystko to, jak sam stwierdziłeś, stek bzdur. - Nie może być aż tak naiwna. - Jak zwykle nie doceniasz ludzi – stwierdziłam, zakładając mój zimowy płaszczyk. - A ty gdzie się wybierasz? - Mnie też nie doceniasz. Idę posprzątać burdel, który z Maćkiem narobiliście. - O dziesiątej wieczorem? – w chwili, gdy Piotr wypowiadał te słowa odezwał się domofon. - Dokładnie tak. Poszkodowana już czeka.

***

Kamienica, przed którą stałyśmy z Anką, wyglądała naprawdę obskurnie, mimo, że znajdowała się w centrum miasta. - Dlaczego idziemy właśnie do tej wróżki? – usłyszałam, kiedy sprawdzałam czy jeszcze mogą ruszać palcami czy może moje palce są już urywającymi się sopelkami lodu. Dobre pytanie. Sama zaczęłam się zastanawiać. Co to za wróżka, która pozwala zamarzać swoim klientom? - Ponieważ ma legalnie zarejestrowaną działalność gospodarczą i płaci pełne składki ZUS, co znaczy, że nie ma innej pracy i to jest jedyne źródło jej utrzymania, więc musi być dobra – postanowiłam powiedzieć prawdę. Niestety jak to w życiu bywa, prawda wywołała na twarzy Anki grymas, zwiastujący rychłe plany odwrotu. - Poza tym ludzie mówili, że jest bardzo wiarygodna – dodałam. - Wykorzystałaś system w pracy do sprawdzania wróżek? - Wykorzystywałam go do znacznie bardziej niecnych celów niż ratowanie zdrowia psychicznego mojej przyjaciółki. Anka pokiwała głową z dezaprobatą: - Czy ty w ogóle w coś wierzysz? - Oczywiście – mruknęłam i skierowałam wzrok na parkujący parę metrów dalej samochód – Na przykład w to, że facet, który wysiadł z tej czerwonej Hondy, jest wyjątkowo smakowitym kąskiem. Ania odwróciła głowę. - Nie dość, że nie masz wiary, to jeszcze gustu. - Mhmm uwielbiam twoje poczucie humoru w obliczu kostuchy, czyhającej na ciebie gdzieś w krzakach. - To wcale nie jest zabawne. Byłam przekonana, że zacznie tupać nogami, ale nie. Może jej przymarzły. - Zakład? Opowiedzmy komuś i zobaczymy czy będzie się śmiał. - Dlaczego ja się w ogóle z tobą przyjaźnię? – usłyszałam foch w głosie. - Ponieważ wszyscy inni uciekli, po tym jak się zorientowali, że przepowiednie wróżek to dla ciebie biblia w nowym wydaniu. - Nie odpuścisz, prawda? Zanim jednak zdążyłam odpowiedzieć, drzwi otwarły się i moim oczom ukazała się niska kobieta, w średnim wieku z czarnymi lokowanymi włosami. - Zapraszam – powiedziała, a ja żałowałam, że nie zwinęłam Piotrowi piersiówki. W…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kleptomanka — czytnik · opowiadania