Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 10 min czytania

Klucz do bram raju

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tama. Widok kilkudziesięciu metrów w dół nie robił na nim wrażenia. Lekki wiatr, właściwie podmuch, trącał grzywkę opadającą na oczy. Smukła sylwetka, na której spoczywała flanelowa koszula w kratę wypuszczona na dopasowane do ciała dżinsy, była jedyną w okolicy. Szedł krawędzią, bawiąc się swoim poczuciem strachu. Strącenie równowagi groziłoby śmiercią, a przecież śmierć bywa końcem. Tuż za nim liście na drobnych gałązkach czerpały rozkosz padającego deszczu. Zbliżała się noc. Niewyraźne kontury podłoża stawały się coraz bardziej śliskie. Budowa tej tamy pochłonęła kilka ludzkich istnień, a on teraz stąpał po kamieniach murowanej barierki, jakby jego to nie dotyczyło. Każdy krok, odliczany w myślach, stawiany był w ten sam sposób. Lewa stopa w połowie była wysunięta za krawędź. Prawa zaś stawiana na środku murku pozwalała zachować stabilizację. Noc zapadła na dobre. Droga na drugi koniec była jeszcze daleka. Do przejścia pozostało 150 metrów. Zatrzymał się w połowie drogi i obrócił w stronę przepaści. Wlepił wzrok w spienioną fale na samym dole, w lasy, które unosiły wzgórza. Wreszcie spojrzał w niebo, na którym srebrzysty księżyc oświetlał okolicę wyjątkowym blaskiem. Myśląc o bólu, w wyniku uderzenia o ziemię, przesunął się jeszcze bliżej otchłani. Ściskając w dłoni krzyżyk, zrobił swój ostatni krok do przodu. Tama. Następnego dnia. - Nie żyje.- Poprawiając czapkę na spoconej głowie, porucznik odpowiedział na pytające spojrzenie inspektora. - To widzę, a teraz chcę wiedzieć, dlaczego. - Zapewne to był jeden z tych zrozpaczonych nastolatków, którym rodzice odcinają Internet. A może zostawiła go dziewczyna, albo chłopak. - Powiedział z nutą krytycyzmu.- Nie widać żadnych zadrapań, które często występują u ofiar broniących się przed upadkiem. Więc z pewnością to samobójstwo. - Wyjaśni nam to sekcja zwłok, a co z świadkami? - Nie było nikogo, wszyscy jego znajomi mają alibi. Rodzice powiedzieli, że czasami wychodził na imprezy, więc się nie martwili do czasu, aż nie wrócił następnego dnia na obiad. - Kto go znalazł? - Strażnik, który przyjechał na obchód. - Dobrze, w takim razie spiszcie raport i niech on wyląduje na moim biurku. - Aha, inspektorze, jeszcze jedno. W jego dłoni znaleźliśmy krzyżyk. Pan „władza” wsiadł do swojego auta. Gdy tylko zobaczył w lusterku ostatni radiowóz, spojrzał na boczne siedzenie, na którym leżał krzyżyk zapakowany w przezroczystą torebkę. Widać było, że nowe metody badania miejsca zbrodni dawały rezultaty. Jakby samobójstwo było zbrodnią. Prowadząc jedną ręką, drugą odpalił papierosa, którego rozkoszny dym wypełnił płuca. Jeszcze raz spojrzał na dowód i wysypał go z woreczka. Obracając w palcach, przyglądał mu się z wrodzoną ciekawością. Nie był to zwykły krzyż z Chrystusem. Nie był też zrobiony z byle gówna, raczej opisując go, w raporcie powinno się użyć słowa „kamień”. Dokładnie ten sam, z którego była zbudowana tama. Po przetarciu kciukiem jednej strony zauważył też inicjały K.M. - O kurwa…

Uderzenie w nadjeżdżające auto było jak błyskawica. Nie zdążył się pożegnać z nikim bliskim. Nie zdążył skończyć ostatniego papierosa. Nie przepłynęło przez niego całe życie, nim je zakończył. - Jak to możliwe? Przed chwilą jeszcze tu był, rozmawialiśmy o tym dzieciaku, wsadził dupę w auto i odjechał.- Porucznik był lekko przestraszony tym, co przed chwilą usłyszał. Śmierć detektywa była dla niego szokiem. Wiedział, że to na nim spocznie zbadanie tych dwóch spraw. Do tej pory jego największym sukcesem było odkrycie, kto próbował się włamać do monopolowego. Milczenie przerwało kolejne zdanie usłyszane w słuchawce. - Świadkowie twierdzą, że zjechał na przeciwległy pas ruchu bez żadnego powodu. Dopiero śledztwo wykaże, co było przyczyną zgonu. Wszystkie rzeczy osobiste, znalezione w samochodzie, zostały złożone do jednej torby i podpisane imieniem i nazwiskiem inspektora. Torba leżała przy jego zwłokach. Wśród kluczy, portfela, okularów i jeszcze kilku drobiazgów nie było jednak krzyżyka.

Ścieżka prowadząca do tamy. Kilka tygodni później. - Widzisz, mówiłem, że spacer nam dobrze zrobi. – Uśmiechnięty i lekko zdyszany przemówił po kilkunastu minutach wycieczki do mniej zadowolonej żony. - Ty i ten Twój cały nartołoking… - odpowiedziała z przekąsem. - Nordickwalking, skarbie - poprawił ją. - Obojętnie. Zamiast oglądać moje seriale, szwendam się po tych górach. Po prostu niebo dla… - Jej głos zawiesił się, nie kończąc zdania. - …sylwetki, więc nie marudź. – Mąż dopiero po chwili zauważył, jak jego ukochana zatrzymała…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Klucz do bram raju — czytnik · opowiadania