Inne · 2 min czytania
Knc
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W krwi wirującej gęstej gęstwinie, w smolistej szarości źrenic sczerniałych - w myśli krainie, słów zawiesinie, płonęły białka snem zasklepione...
Ktoś wrzątkiem gorącym krochmalił tętnice, kto inny oddechem pęciny podcinał - czołgał się w Piekła ogniste krynice, za grzechy nigdy nie popełnione...
Po czarnym płótnie szkarłatne słońca pełzły jak czerwie w podniebnej zgorzeli - nie mając początku, ni środka ni końca brnął prosto w dłonie szponami zdobione...
I pluł tłum jadem, i ognie buchnęły, gdy przed bramami żywota stanął - rzeki rzesz zmarłych zwycięsko ryknęły, bo mięso przybyło,