Edukacja · 4 min czytania
Kobiety nawet kwiatkiem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kobiety nawet kwiatkiem Wiadomo, że kobiet nie bije się nawet kwiatkiem. Ale on - człowiek sukcesu, spełniony czterdziestopięcioletni, świeżo awansowany kierownik najważniejszego z działów wielkiej korporacji - często pozwalał sobie łamać tę zasadę. Choć, trzeba mu przyznać, nigdy nie uderzył kwiatkiem, tylko kryształowym wazonem. Dwanaście szwów na głowie, cztery na plecach, dwa na lewej nodze, a ona nadal u jego boku. Owszem, na ślubnym kobiercu powiedziała sakramentalne "tak", ale przecież to "tak" nie było zgodą na pogardę i strach w przyszłości. Dlaczego od niego nie odejdzie, albo nie zgłosi się na policję? Ze strachu? Bo bogaty? Bo sama nie da rady? Bo kocha? Może ze względu na ich najważniejszy wspólny skarb - syna. Oczko w głowie tatusia. "Przy mnie nic złego Ci nie grozi" - tak mówił kochany tatuś trzymając potomka na rękach i patrząc w jego niewinne, wielkie, niebieskie oczy. Było to jeszcze za czasów, gdy wazony w tym domu służyły jako ozdoba, w której trzymano tulipany z ogrodu.
Kobieta, po latach przykrych doświadczeń, nauczyła się jednej ważnej zależności. Gdy w pracy spadało mężowi na głowę mnóstwo problemów, w domu był spokojny i kochany. Jakby „wyciśnięty" ze złych emocji. Modliła się więc każdego dnia o trudności i niepowodzenia w korporacji.
Na jej nieszczęście, po pewnym czasie pracownicy owej spółki również czegoś się nauczyli. Zaczęli wykonywać wszystkie polecenia tak szybko i bezbłędnie, jak tylko się dało po to, by za wszelką cenę uniknąć gniewu przełożonego – tyrana. A gdy w pracy wszystko szło jak należy, to gdzie kierownik miał się wyżyć? W domu. Jasne, że w domu. Rozbijając wazon na głowie żony…