Fantasy · 7 min czytania
Kochając Keiji
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłam jak codziennie w jego pokoju. Śledziłam smutnym wzrokiem mężczyznę siedzącego przede mną. Westchnęłam. Miałam złamane serce, ponieważ mężczyzna, którego tak bardzo kochałam miał dziewczynę. -Popatrz Sara przyszedł w końcu prezent na święta Bożego Narodzenia dla Chiyo.-W rękach chłopaka znajdowała się srebrna bransoletka, na niej były ułożone kwiatki z drobnych kryształków w kształcie stokrotek. -Ale głupota...-Mruknęłam pod nosem zirytowana. Tak naprawdę czułam się strasznie zazdrosna też bym chciała coś takiego od niego dostać. Moje serce ścisnęło się z bólu. -Nie sądzisz, że jest ładna?-Zapytał. -Nie podoba się mi się.-Powiedziałam zirytowana i obrażona. -Zastanawiam się czy jej się spodoba.-Powiedział głośno myśląc. Zdałam sobie sprawę z tego, że był tak zaobserwowany, że ignoruje mnie. Rozejrzałam się zaciekawiona po pokoju i na półce zauważyłam zdjęcie oprawione w ramkę. Był na tym zdjęciu z nią. Całował ją czule, w policzek. Popłynęły mi łzy wytarłam je szybko nie chcąc żeby je zobaczył. Musiałam niestety przyznać, że Chiyo była prawdziwą pięknością, miała karmelowe kręcone lśniące włosy do ramion, jasną cerę i fiołkowe oczy, do tego była najlepszą uczennicą w szkole. Chociaż jej nienawidziłam to nie mogłam tego zaprzeczyć tym faktom. Odwróciłam wzrok nie mogąc dłużej patrzeć się na ich zdjęcie gdzie byli tacy szczęśliwi. -"Cóż wiedziałam, że kiedyś ten dzień nadejdzie, że znajdzie kobietę, którą pokocha. Bałam się tego od samego początku ale on mnie nigdy nie dostrzegał nie brał pod uwagę. Kochał mnie, ale nie taką miłością, która ja bym chciała. " Do mojej głowy napłynęły wspomnienia, gdy po raz pierwszy go spotkałam. Byliśmy wtedy dziećmi. Przyprowadziła mnie do niego jego mama Maria. Byłam taka wtedy zdenerwowana, onieśmielona .Jego mama uśmiechnęła się do mnie czule i zwróciła się do chłopca mówiąc: -Patrz Keiji przyprowadziłam ci przyjaciółkę. Bądź dla niej miły jest nieśmiała. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie ma na imię Sara. Stał przede mną wesoły śliczny chłopiec o włosach czarnych jak heban, na jego twarzy malował się cudowny ciągły uśmiech. Moje serce wtedy zalała fala ciepła i wtedy po raz pierwszy tak mocno zabiło. -Yaaaay miło mi cię poznać jesteś śliczna. Nazywam się Keijii Anami.-Powiedział uśmiechając się jeszcze szerzej. Od tamtej pory staliśmy się nie rozłączni. Nigdy nie zapomnę, gdy razem biegaliśmy w deszczu skacząc po kałużach ochlapując się błotem i brudząc się przy tym, a potem, gdy przyszliśmy do domu, gdy jego mama nas zobaczyła to tak na nas mocno nakrzyczała. A Keijii puścił mi oko i posłał swój cudowny uśmiech łobuziaka. Zawsze razem rozrabialiśmy sprawiając kłopoty a Keijii cierpliwie słuchał od swojej mamy, że ma na mnie zły wpływ kompletnie nie przejmując się tym, co mówiła. Mieliśmy wtedy tylko siebie nawzajem razem dzieliliśmy, troski i smutki, pocieszaliśmy się spaliśmy nawet razem często w jednym łóżku i zawsze słuchałam zachwycona jego cudownych wspaniałych historii, które dla mnie specjalnie wymyślał. Mieliśmy ulubione swoje miejsce, o którym nikt nie wiedział po za nami.…