Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

"Kochająca żona."

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedział na bujanym fotelu i czytał kolejny kryminał autorstwa A.Christie, gdy zadzwonił telefon. Odczekał trzy dzwonki, lecz telefon nie umilkł. Znaczyło to, że sprawa jest ważna. Z niechęcią wstał i podszedł do stolika przy oknie. - Słucham? - Pan Peter Gorall? Tu Anna Shalen z miejskiego ośrodka psychiatrycznego. Czekał bez słowa na wyjaśnienie. - Mamy ostry przypadek... Przepraszam, mamy pacjentkę po wypadku, która twierdzi, że zna pana datę... śmierci – głos kobiety na chwilę się załamał. - No i? - Nie wiem, ale pacjentka się bardzo przy tym upiera, by... Czy mógłby pan przyjechać? – zanim odpowiedział, dodała – Kobieta ma ok. 30 lat i 165 cm wzrostu. Ma jasnobrązowe oczy i włosy, nazywa się Sara... Miał ochotę jej przerwać i powiedzieć, iż niektóre żarty są w złym guście. - ...Gorall – dokończyła szybko. - Zbieg okoliczności. - Proszę pana, ale... - Tydzień temu pochowałem ostatniego członka mojej rodziny – wycedził przez zaciśnięte zęby – Jestem więcej niż pewien, że nie mam nic wspólnego z tą kobietą. Dr Shalen milczała chwilę. - Rozumiem, jednak.. - Nie, nie rozumie pani – zdenerwował się – Nie życzę sobie, by zawracano mi głowę... Teraz ona przerwała mu niegrzecznie - Ona ma obrączkę z wygrawerowaną datą państwa ślubu. - Nie jestem i nie byłem żonaty – dziwił się sam sobie, czemu jeszcze prowadzi tę rozmowę. W ciągu tych dwóch minut powiedział więcej, niż podczas ostatniego tygodnia. - Data ślubu wypada za rok – nie zamierzała sobie odpuścić. - Proszę pani, jestem zajęty, nie mam czasu na... - Ona jest umierająca. Mimo wszystko, nie wyglądało to na głupi kawał. Popatrzył na dzwoniący o szyby deszcz i zdusił przekleństwo cisnące się na usta. - Sheckley street? Będę za pół godziny. *** Szedł długim korytarzem. Ściany były tu wymalowane na szaro-biało, a kolor linoleum na podłodze nosił nazwę „sól z pieprzem”. W oddali słychać było włączony telewizor, lecz poza tym, panowała wszędzie nienaturalna cisza. Pielęgniarz, po sprawdzeniu dowodu, zaprowadził Petera do gabinetu pani doktor. Dr Shalen okazała się być starszą kobietą z wysoko upiętymi włosami, ubraną w gustowną zieloną garsonkę, z przypiętą doń złotą broszką. Wymienili uprzejmości, po czym bez zwłoki udali się do „pokoju” pacjentki. Dowiedział się, że owa Sara miała groźny wypadek. Pijany kierowca potrącił ją na ulicy, choć zarzekał się później, że to ona „pojawiła się znikąd na jezdni”. Po miesiącu przebywania na ostrym dyżurze, odzyskała przytomność. Jednak nie dawano jej szans. W każdej chwili mogła mieć wylew. Poza tym, choć lekarze nie stwierdzili urazu mózgu, dziewczyna uparcie twierdziła, iż przybywa z przyszłości, by zapobiec śmierci ukochanego męża. Podawała się za 30-letnią obywatelkę Francji, lecz policji nie udało się jeszcze jej zidentyfikować. Adres który na początku podała, był zły. Potem już po prostu nie odpowiadała na pytania o miejsce zameldowania. Upierała się, by zawieźć ją do Littleheim. Odesłano ją więc do tamtejszej kliniki psychiatrycznej na badania. - Czy chce pan zostać z nią sam na sam? – zapytała dr Shalen, otwierając któreś z kolei drzwi. Potaknął głową zupełnie spontanicznie. - Zapuka pan, gdy będzie chciał wyjść. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Odwrócona do niego tyłem kobieta patrzyła na zawieszony na ścianie zegar. Była smukła i widać było, że szpitalny „mundurek” jest na nią za duży o dobre dwa numery. Stał i czekał. W końcu odchrząknął, ganiąc siebie w myśli

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%