Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 20 min czytania

Kocham Cię jak siostrę... Kocham Cię jak brata...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie dość, że mądra, inteligentna to jeszcze piękna. Mogła zawrócić w głowie dosłownie każdemu. I tak też było. Aga była lubianą dziewczyną, która podobała się chłopcom. Dlatego w szkole nie było momentu, żeby była sama. Cały czas otaczało ją mnóstwo osób, które chciały z nią porozmawiać, umówić się albo po prostu jej posłuchać. Agnieszka zdawała sobie sprawę ze swojej popularności w szkole, jednak nie wykorzystywała innych i nie miała takiego zamiaru. Jest poniedziałek. Agnieszka wchodzi do szkoły już w towarzystwie grupki chłopaków. Widać, że wszyscy czują się w swoim towarzystwie dobrze. Zaczyna się właśnie pierwsza lekcja-matematyka. Dziewczynie wydaje się, że widzi jakiegoś nowego chłopaka siedzącego w jej klasie. -Ejj, wy go znacie ? Kto to jest ? -Doszedł do nas w piątek. Nazywa się Marcel chyba. A co ? Jesteś zainteresowana ? -Może. -Przecież on nie jest w twoim stylu. To jakiś kujon. Z resztą już w piątek podlizał się babce od matmy. -Od matmy powiadasz… -Ejj co ty robisz ? Agnieszka podnosi rękę do góry. -Czy ja mogę rozwiązać to zadanie na tablicy ? -Tyy chcesz je rozwiązać ? -No tak, przecież to jest bardzo proste. -No dobrze, proszę. Agnieszka nie była dobra z matmy. Jednak ku zdziwieniu wszystkich udało jej się wszystko zrobić dobrze. Tak chciała zaimponować nowemu koledzy. On był inny niż wszyscy. Nie leciał na Agnieszkę. Generalnie nie był jakimś podrywaczem, który zagadywał do wszystkich dziewczyn po kolei. Jednak Agnieszce on się podobał. Mogła mieć każdego, a chciała tylko tego. Długo nie czekała i jak miała tylko okazję podeszła do nowego ucznia. -Hej, Aga jestem. -Siema, a ja Marcel. Miło cię poznać. No nie dość, że przystojny to jeszcze kulturalny - pomyślała Aga. -A słuchaj idziemy dzisiaj w parę osób na kręgle. Może wybrałbyś się z nami ? Agnieszka obleciała go wzrokiem przy czym słodko się uśmiechnęła. -Może innym razem. Dzisiaj jestem już umówiony. -No dobra, to może jutro ? -Nie wiem czy dam radę. Jak coś to dam ci znać. -No dobra, to może wymieńmy się numerami i jak coś to się jeszcze spiszemy. -Dobra. Aga nie wiedziała co się z nią dzieję. Jeszcze nigdy tak się nikomu nie napraszała. Przecież po tej rozmowie było widać, że chłopak raczej nie jestem zainteresowany. Po szkole Aga, Wojtek, Marta, Rob, Sylwek i Arek udali się do Centrum Handlowego, gdzie znajdowała się kręgielnia, a obok kawiarnia. Przyjaciele poszli najpierw grać, a potem jak zawsze przegrany stawiał wszystkim kawę. -No to co Wojtuś znowu twoja kolej.-powiedziała Aga -Przez was w końcu zbankrutuję. Już trzeci raz z rzędu przegrywam. -No a ja trzeci raz z rzędu wygrywam.-chwali się Agnieszka -Ale jak ty to robisz to ja nie wiem. -Ona po prostu jest najlepsza-krzyknęła Marta Już siedzieli w kawiarni. Wojtek z Arkiem poszli zamówić kawę. A Agnieszka zobaczyła coś… A właściwie to kogoś… To był Marcel. Siedział w tej samej kawiarni z jakąś dziewczyną. I niestety wyglądało tak jakby byli razem… Aga zesmutniała. Straciła ten uśmiech, który jeszcze przed chwilą nie chciał jej zejść z twarzy… -Proszę cappuccino. Dla tej co zawsze wygrywa.-powiedział Wojtek, kładąc kawę przed Agą -Oo dzięki. Ty to wiesz co ja lubię najbardziej. -Bo nikt cię nie zna tak dobrze jak ja. -Dobra, dobra. Ty już tutaj nie bajeruj.-powiedział z ironią Arek Przyjaciele wypili kawę, a potem wszyscy się już rozeszli. Było dość późno, a jutro w końcu była szkoła. Aga wróciła do domu. I napisała smsa do Marcela : „Hej  Słuchaj mam do Ciebie wielką prośbę. Słyszałam, że jesteś dobry z matmy. A ja mam z nią mały konflikt :P . Może mógłbyś mi troszkę z nią pomóc ?” Ku zdziwieniu Agnieszki, Marcel dość szybko odpisał : „Siema. No jak tylko będę umiał, to chętnie Ci pomogę.” „To bardzo się cieszę. W takim razie umówmy się jutro o 16 w kawiarni w Centrum Handlowym. Pasuję Ci ?” „Ok.” Agnieszka była podekscytowana, że udało jej się umówić z Marcelem. Niby tylko na korki z matmy. Jednak ona miała nadzieję na coś więcej. Po tym jak go widziała w kawiarni wiedziała, że jest on zajęty. Mimo to nie było to dla niej jakimś dużym problem. Uważała, że i tak uda jej się go zdobyć. Nareszcie się doczekała. Była 16. Aga właśnie dochodziła do kawiarni. Szukała już wzrokiem siedzącego Marcela. I znalazła. Jednak nie był on sam. Siedział on z tą samą dziewczyną co wczoraj. Agnieszka była na maksa wkurzona. Nie mogła zrozumieć co ona znowu tu robi. Tak się boi o swojego chłopaka, że nie zostawia go nawet na chwilę. Aga podeszła do nich. -Hej, my chyba byliśmy teraz umówieni ?-zapytała -Tak, tak siadaj. To jest Kasia-moja dziewczyna. Mam nadzieję, że nie będzie Cię krępowała jej obecność. -Nie, nie. Spoko. Jestem Agnieszka.-powiedziała wyciągając rękę w stronę Kasi -Miło cię poznać. Całe spotkanie było jednak troszkę dziwne. Przynajmniej dla Agnieszki. Marcel próbował jej jak najlepiej wytłumaczyć tą matmę i nawet mu się chyba udało. Jednak z planu Agi, że uda jej się go poderwać nic nie wyszło. W końcu co mogła zrobić, jak obok siedziała Kaśka. -Dobra, wielkie dzięki. Mam nadzieję, że napiszę dobrze ten sprawdzian.-rzuciła Aga -Nie ma za co. No będę trzymać kciuki, żebyś dostała dobrą ocenę. -Dzięki. To ja będę już lecieć. Trzymajcie się. Do zobaczenia jutro w szkole Marcel. Agnieszka nie rezygnowała z Marcela. Wieczorem postanowiła do niego napisać : -Hej, jeszcze raz chciałam ci podziękować za tą matmę. Chciałabym Ci się jakoś zrewanżować. Może kino ? Co o tym myślisz ? -Siema. Naprawdę nie masz za co. Nie musisz się rewanżować. -No dobra, dobra. Ale chyba do kina możesz ze mną pójść ? -Dzięki za propozycję, ale naprawdę nie mam ochoty na kino. A poza tym nie ruszam się nigdzie bez Kasi. W tej chwili Agnieszka już nie wytrzymała. Przestała już udawać miłą, bezinteresowną koleżankę. Nigdy wcześniej nie była w takiej sytuacji, że aż tak ją jakiś chłopak olewał. Generalnie nikt jej jeszcze tak nie potraktował. -Co ty masz z tą Kasią ? Przywiązała Cię do siebie ? Wszędzie z Kasią, przecież to jest chore ? -Nikt się Ciebie nie pytał o zdanie. Ja ją kocham i uważam temat za zamknięty. Aga miała łzy w oczach. Znała go zaledwie kilka dni, ale podobał jej się jak nikt inny. Nie potrafiła z niego tak po prostu zrezygnować. Następnego dnia jeszcze przed szkołą Aga spotkała się z Arkiem. Przyjaźnili się, chodzili razem do klasy, a poza tym mieszkali dość blisko siebie, więc często jeździli razem do szkoły. -No hej ! -Siema Aguś ! Jak tam żyjesz ? -Dobrze, nawet matmę zrobiłam. -A słyszałem. -Co słyszałeś ? -Podobno Marcel miał ci coś tłumaczyć, nie ? -No tak. Ale skąd ty o tym wiesz ? -Z najlepszego źródła. -To znaczy ? -Oj co ty się tak od razu denerwujesz ? -Ja się nie denerwuję. Tylko po prostu chcę wiedzieć. -No Marcel mi powiedział. -A co ci jeszcze mówił ? -Nic, a co miał mi jeszcze mówić ? -Nie no nic. Tak pytam. A w ogóle po co on ci to mówił ? -A to miała być jakaś tajemnica ? -Jaka tajemnica. Weź się ogarnij. -Jestem ogarnięty. Tylko ty się tak słodko denerwujesz, kiedy o nim mówimy. -Przestań, wcale tak nie jest. Ale skoro już o nim gadamy. To ty się z nim jakoś bardziej kolegujesz ? -No wiesz… Generalnie to ja wolę dziewczyny. A ciebie to szczególnie.-powiedział śmiejąc się -Głupek ! -Oj z Marcelem się przyjaźnimy. Znam go… z 6-7lat już nawet nie pamiętam. -Ale mam nadzieję, że my też się przyjaźnimy ? -Co to za pytanie. Jasne, że tak. Ty jesteś najlepsza. -Dobra, dobra. To weź mi coś o nim powiedz, no i o tej jego dziewczynie.-powiedziała z poirytowaniem -Ooo widzę, że jest tu ktoś zazdrosny ? -Co ty gadasz! Ja nie jestem zazdrosna! Nie ma o co, ani o kogo. -Dobra, to umówmy się tak ja ci odpowiem na pytanie, a potem ty mi. Zgoda ? -No zgoda. -Nie wiem co chcesz w sumie wiedzieć, no Marcel to generalnie bardzo fajny chłopak. Zawsze miał powodzenie u dziewczyn. W sumie trochę to wykorzystywał, bo przebierał w nich jak w rękawiczkach. No, ale potem poznał Kasię i się zmienił. Bardzo ją kocha. -I niby tak nagle się zmienił ? –wtrąciła -Taka prawda. Z Kaśką jest chyba rok. Widać, że to udany związek. Z resztą bardzo się kochają. Wystarczy ? -Na razie tak. -Co za ulga. To teraz moje pytanie. Bardzo cię wkurza, że Marcel cię nie chce ? -Co ? O co ci chodzi ? -Aga przyjaźnimy się to chyba możesz ze mną normalnie pogadać. Bo przecież widzę, że coś się dzieję. -No dobra. Powiem ci wszystko. Ale jak tylko komuś powiesz to już po tobie. -Dobra, dobra. Nie stresuj się. -On jest po prostu inny. Podoba mi się i to nawet bardzo. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę przestać o nim myśleć. -Nie rozumiem. Przecież możesz mieć dosłownie każdego, a ty wybrałaś jego. Takiego, którego nie możesz mieć… -Sama siebie nie rozumiem. Ale nigdy nie czułam czegoś takiego, jak teraz. Dobra z resztą skończmy już ten temat. W tym samym momencie Arek dostaje smsa. -Co się dzieję ? Arek nagle posmutniał -Nie, nic. Marcela dzisiaj nie będzie w szkole. -Haha aż tak bardzo się za nim stęskniłeś ? -Taaaa… Dobra chodź szybciej, bo zaraz dzwonek. Dzień w szkole minął dość normalnie. Nic szczególnego się nie działo. Jednak przez następny tydzień Marcel nie pokazał się w szkole. Aga była zdziwiona i trochę się martwiła, bo nie wiedziała co się z nim dzieje. Długo nie czekając, postanowiła się dowiedzieć. -Marcel jest chory ? -No tak, tak. Jest chory.-powiedział Arek -Ale jakoś poważnie ? -Nie. Wszystko ok. A zrobiłaś pracę domową ? -Nie, no co ty. Agnieszka była już w domu. Siedziała i słuchała muzyki. Czuła się zmęczona całym dniem. Nagle jej telefon wibruje i dostaje smsa. „Siema. Jesteś w domu ? Jak tak to wyjdź przed blok. Czekam. Marcel” Dziewczyna była w szoku. Jednak nie zastanawiała się nad niczym. Zamknęła mieszkanie i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kocham Cię jak siostrę... Kocham Cię jak brata... — czytnik · opowiadania