Horror · 15 min czytania
Kocioł Katolicki czyli opowiastki księdza Alberta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Witaj czytelniku, mam na imię Albert, ksiądz Albert. Kiedy do tutejszej parafii trafiłem dwa lata temu, było to zupełnie inne miejsce. Teraz wszystko się pozmieniało, ot kilka przykładów. Ksiądz Artur przeniesiony do innej parafii za molestowanie ministrantów, ksiądz Marek przeniesiony za składanie propozycji seksualnych 13-latce. A powtarzałem, że w dzisiejszych czasach dzieci są inne,że już nie są tak dobrotliwe, łaskawe i niewinne jak kiedyś. Nie słuchał, uparł się, iż koniecznie musi spróbować związać się z dojrzałą dziewczynką. A miał taką świetną posadę, w podstawówce nauczał religii i był bardzo lubiany... Ksiądz Bartek i ksiądz Marcel, także ich nie ma już z nami, porzucili sutanny i wzięli ślub w Holandii. I w końcu ksiądz Rafał, jakiż wesoły był z niego człowiek, zawsze potrafił pocieszyć, powiedzieć coś miłego. Teraz się ukrywa... Cóż zwiał z kasą ze sprzedaży odzyskanych gruntów. Podobno był widziany w Argentynie...
I tym oto sposobem to ja zostałem głównym ekonomistą w parafii, a także katechetą w szkolę. Pewnie myślicie, że to tak fajnie być ekonomistą kościelnym, liczyć pieniądze z tacy, z kolędy, z chrzcin, komunii, bierzmowań, ślubów, pogrzebów, z datków na naprawę dachu, na remont zachrystii, na odnowę ławek. Myślicie, że ludzie tak chętnie dają pieniądze na szopkę bożonarodzeniową, na wieniec na symboliczny grób Jezusa, na kochankę proboszcza? Oj zagalopowałem się, oczywiście na kucharkę proboszcza? Otóż wcale nie tak chętnie! Co innego gdybyśmy zrobili tu coś wielkiego... Częstochowa ma swoją Jasną Górę, Licheń ma Bazylikę, Świebodzin wielki pomnik Chrystusa, Sokółki mają... No to może nie najlepszy przykład, pomysł z cudem dobry, ale wykonanie już nie do końca. A my? Cóż takiego mamy my, Kociszczyn? Właśnie nic nie mamy, a ja muszę coś wymyślić! Co prawda jakiś czas temu ukazał się na drzewie obraz naszego papieża, ale jak się okazało, to tylko ktoś oblał drzewo farbą... A z farbą mamy coraz więcej do czynienia, ktoś ostatnio nabazgrał na murach świątyni: Złodzieje, Zboczeńcy i Zjeby! Ależ jak tak można?! Na takich chuliganów jest jeden sposób: Zerro Tolerancji!
Ogólnie nastroje wobec kościoła są niechętne, i naprawdę nie potrafię zrozumieć dlaczego? Przecież tak wiele dobrego robimy dla tych wszystkich ludzi, no również dla kobiet. Nawet nowy papież przychylnie wypowiedział się o prezerwatywach, no czegóż chcieć więcej? Tak ciężko zadowolić ludzi, a staramy się zrozumieć ich, pomagać im, oczywiście poza ateistami! I homoseksualistami, feministkami, racjonalistami, i poza wyborcami PO, i SLD, i parami żyjącymi bez ślubu, i aborcjonistami i zwolennikami in vitro. I oczywiści poza onanistami, i dziennikarzami niektórych telewizji i gazet, no i poza ich widzami i czytelnikami, i internautami, nie od dziś wiadomo, że komputer to działo szatana! Ale całą resztę witamy z otwartymi rękoma! Można do nas przyjść o każdej porze, wyłączające niedziele, bo wtedy jesteśmy zajęci. W poniedziałki też, wiadomo trzeba po ciężkiej niedzieli odpocząć. Wtorki i środy również przeważnie zajęte, a piątek i sobota schodzi na przygotowania do niedzieli. Ale za to czwartek jest w sam raz, to znaczy najlepiej między 10 a 11:30 rano, rzecz jasna po wcześniejszym telefonicznym umówieniu. Pomoc pomocą, ale bałaganu być nie może! Dzwonić też najlepiej w czwartek między 8 a 9 rano, siostra Klara wtedy wszystko wyjaśni. Aczkolwiek radziłbym dzwonić tak przed dziewiątą, bo siostra o 8:30 ma kwadrans przerwy na śniadanie, to też człowiek, i też jeść musi! Można oczywiście dzwonić do 8:30, z tym że ta nasza kochana siostra Klara lubi się spóźniać, nasz Pan dał jej wielką łaskę wiary, ale także twardy sen... Oczywiście telefon wykonany o 8:57 może zostać nieodebrany, siostra ma też inne zajęcia. Można mieć do niej zastrzeżenia iż nie przychodzi punktualnie, ale za to bardzo punktualnie kończy! Co ja będę zresztą tłumaczył, trzeba po prostu trafić na odpowiedni moment.
Wspomniałem o tym, ileż dobrego robimy dla ludzi, dlatego myślę, że warto w tym miejscu pokazać cóż takiego robimy dla naszych owieczek, a najważniejsze są jagniątka czyli nasze pociechy, nasze dzieci, znaczy dzieci naszych owieczek, bo przecież my własnych nie mamy. Dlatego pochwalę się opisem relacji z mojej pierwszej katechezy. Tak o to prezentowała się katecheza numer jeden:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! - A gdzie ksiądz Marek? - Zapytał rezolutny chłopczyk. - Ksiądz Marek musiał z ważnych powodów odejść, bardzo was kochał, w szczególności swoje trzy ulubienice, ale musicie zrozumieć, że jest tyle innych dzieci które ksiądz Marek również chce pokochać. - Skończywszy zdanie serdecznie się uśmiechnął i dodał: - A teraz zajmijmy się tematem katechezy jakim jest. No kto przeczyta co piszę na tablicy? - Cywilizacja śmieci! Będziemy mówić o ekologii? - Wykrzyknęła zadowolona dziewczynka. - Słucham?! - Ksiądz Albert poczuł się zdezorientowany, ale szybko zdał sobie sprawę z błędu w temacie. - Widzę, że mamy tu w klasie żartownisia. - Zaczął łagodnie. - Kto zmazał literkę „eR”? Niech winny się lepiej przyzna, to może pan Bóg odpuści mu ten grzech! - Kontynuował z niezadowoleniem w głosie. Z tyłu jeden z chłopców podniósł nieśmiało rączkę, przyznając się ze skruchą: - Przepraszam to ja zrobiłem... - Pójdziesz za to do piekła, diabły będą gotować cię w kotle i gwałcić twoją matkę! - Ale moja mama nie żyje... - To już ją gwałcą! A za karę będziesz klęczał do końca lekcji! Chłopiec z markotną miną, z łzami w oczach poszedł do kąta gdzie smutny klęknął. - A teraz zajmiemy się prawdziwym tematem katechezy, czyli Cywilizacją Śmierci! - Dumnie ogłosił ksiądz. - Zachodnia cywilizacja zmierza ku upadkowi, i bardzo szybko swymi mackami ogarnia nasz kraj! Dlatego powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie. Co takiego zrobiła dla nas cywilizacja, i jak z tym walczyć! Czy ktoś z was drogie dzieci, może zna jakiś przykład co złego zrobiła dla nas cywilizacja? - Proszę księdza, czemu złego? Dzięki cywilizacji mamy szpitale w których możemy się leczyć. - Odpowiedział jeden z chłopców. - Hmm, no rzeczywiści medycyna to dobra rzecz, sam kiedyś miałem wycinany wyrostek, ale oprócz medycyny nie ma nic dobrego! - Odpowiedział pewnie Albert. - A drogi i samochody, i pociągi, możemy odwiedzać naszych bliskich z daleka. - Zauważyła dziewczynka. - No dobrze, medycyna i transport, ale to i tak nic w porównaniu do zła! - Są jeszcze domy w których mamy ciepło i nie musimy mieszkać w jaskiniach - Zadowolony odpowiedział inny chłopiec, przerywając księdzu. - Okej medycyna, transport i budownictwo... - I sport! - Zakrzyknęło jedno z dzieci. - Oraz szkołę! - Dodało inne. - Tak, tak i kino! - Zabawki też! - Przekrzykiwały się dzieci. - Dobrze już! Tylko poza medycyną, transportem, budownictwem, edukacją, kulturą i rozrywką, co każdy z nas ma z cywilizacji? - No jest jeszcze... - A zamknij się do cholery! - Krzyknął duchowny przerywając dziecku, które zaraz zaczęło płakać. - I przestań się mazać! Nic do was nie dociera! Wszyscy zostaniecie ukarani, wszyscy! A właśnie gdzie jest dziewczynka z drugiej ławki? Bo widzę, że na wcześniejszych lekcjach była? - Małgosia jest, tylko nie chodzi na religie... - Cichutko wydukała koleżanka z ławki. - A wiecie gdzie Bóg zsyła dzieci które nie chodzą na religie? - Do piekła? - Odpowiedział ktoś z klasy. - Jasne, że do piekła! Oooj a tam już diabły sobie poradzą z takimi dziewczynkami,