Horror · 4 min czytania
Kolacja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
KOLACJA
Piotr oszołomiony przeszywającym go bólem już nawet nie próbował oswobodzic się z pułapki, w którą nie pamiętał jak trafił. Jego nogi unieruchomione były przez stertę desek, metalowych rur i kawałków falistej blachy, pokrytej starą farbą w kolorze brudnej zieleni. Czuł, że jakieś pięć centymetrów nad lewym kolanem metalowy szpikulec, być może stary gwóżdż, postanowił zbliżyć się do kości, rozrywając przy tym mięsień. Piotr jednak dosyć szybko przestał myśleć o dolnych kończynach i skupił całą swoją uwagę na scenach mających miejsce nie dalej niż dziesięć metrów od niego. Wysoki mężczyzna o budowie kulturysty okraszonej potężnym mięśniem piwnym, ubrany w czarne spodnie i starą koszulę w szkocką kratę, ze stoickim spokojem zajadał kawałek świeżego mięsa pochodzący ze zwłok kobiety leżących tuż obok grubasa. -Gdzie ja kurwa jestem i co tu się do cholery dzieje? Pomyślał, a przynajmniej wydawało mu się, że pomyślał a nie wykrzyczał, dopóki Pan Kanibal nie spojrzał w jego kierunku. -Na kolacji Piotrze, na mojej kolacji. Odpowiedział zaskakująco miłym głosem mało miły mężczyzna. Odłożył krwisty posiłek, wstał i zaopatrzony w błyszczący w półmroku nóż myśliwski zbliżył się do unieruchomionego Piotra. Teraz mógł przyjrzeć się twarzy tego nienażartego skurwysyna i poczuć smród jego oddechu. Zauważył, że jest on cholernie podobny do Oleksego, tylko jego oczy były bardziej przepełnione szaleństwem. -Czego kurwa chcesz i jak ja się tu znalazłem?! Zapytał Piotr. -Ciii, nie denerwuj się. Jeszcze nie dałem Ci powodów do wrzasku. Piotra ogarnęła panika, czuł jak pot spływa mu po policzkach a krew wsiąka w nogawkę nowych spodni, mieszając się ze świeżo oddanym…