Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 11 min czytania

kolczyki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Prolog

Miałam wtedy 16 lat. Właściwie to prawie siedemnaście, bo pamiętam, że był grudzień i już szykowałam się na dwie (pod rząd) imprezy: Sylwestra i urodziny. Zdarzyło się to w jeden z tych długich dni, kiedy jeszcze nie mogłam być z przyjaciółmi, bo wyprawa do nich zaplanowana była na następny dzień, a już było trochę po Świętach. Nudziłam się w domu potwornie, a powodowało to u mnie rozdrażnienie i niesamowitą irytację. Pokłóciłam się wtedy z mamą, nałożyłam na siebie kurtkę i nie mówiąc, dokąd się wybieram, wyszłam z domu i trzasnęłam drzwiami.

Stałam przed witryną sklepową, miałam lekko wilgotne włosy (na dworze cały czas padał śnieg) i przyglądałam się srebrnej biżuterii. Nagle, nie odwracając wzroku, zdałam sobie sprawę, że ktoś koło mnie stoi. Usłyszałam melodyjny, czysty głos. - Które ci się podobają?- Pokazał wzrokiem na kolczyki. Popatrzyłam na człowieka i okazał się siedemnasto, może osiemnastoletnim chłopakiem. Jak szybko oceniłam, a umiałam szybko oceniać takie rzeczy, miał około 180 cm wzrostu, czekoladowe oczy i rozbrajający uśmiech. Nie widziałam go wcześniej nigdy w życiu. - A co Ty tu robisz?- Spytałam w podobnym tonie, zwłaszcza, że rzeczywiście zastanowiło mnie, co w centrum handlowym przed Sylwestrem może robić chłopak w jego wieku. Przez dwie sekundy było widać na jego twarzy drobne zaskoczenie, ale nie dał się zbić z tropu. - Znamy się?- Zapytał ze śmiechem w głosie, całkiem już panując nad sytuacją. - Nie ja pierwsza powinnam spytać? W zasadzie to nie ja nie zaczepiam obcych ludzi, pytając o preferencje w temacie kolczyków. Wydawało mi się, że mówiłam to dosyć obojętnym tonem. - Więc które? - Te- wskazałam podbródkiem. Ręce miałam bowiem w kieszeniach, gdyż jak wiadomo, w ten sposób wygląda się bardziej nonszalancko. - Aha- popatrzył dosyć zagadkowo na mnie, nie zwracając najmniejszej uwagi na maleńkie błyszczące srebrne kółeczka za szybą. - Więc co tu robisz?- Zapytałam niby od niechcenia. - Musiałem się gdzieś przejść, bo nie mogłem usiedzieć w domu. - Popatrz, to tak jak ja- powiedziałam z odrobiną kpiny w głosie, chociaż już w tym momencie naprawdę nie było, z czego kpić i w głębi duszy zaczynałam być na siebie powoli zła, za tę postawę. - Wspaniale- ucieszył się, nie zwracając uwagi na mój sarkazm. - A dlaczego nie mogłeś usiedzieć w domu? - Widzisz- spoważniał- byłem zły na przyjaciela. I potrzebowałem odreagować, a ile można odreagowywać na grach komputerowych. W końcu klawisze nie wytrzymują- uśmiechnął się, ale już wcale nie radośnie. Zaczęliśmy iść w stronę reszty stoisk. - Najgorzej- kontynuował- jest, jak się człowiek zawiedzie na... -...kimś bliskim- dokończyłam. Popatrzył na mnie lekko zdziwiony, tak samo, jak za pierwszym razem, jak się do niego odezwałam. - Tak. Masz racje. To właśnie chciałem powiedzieć. - A co takiego zrobił? - Nie zauważył, że zrobiłem dla niego coś, co kosztowało mnie dużo poświęcenia. - A zrobiłeś to dla niego, czy dla siebie? - Dla niego oczywiście. - To czemu chciałeś żeby zauważył Twoje poświęcenie? - Bo... chciałbym, żeby to... docenił- mówił coraz mniej pewnym głosem. - Więc jednak trochę to dla siebie zrobiłeś. - Możliwe. - Spoko. Wydaje mi się, że każdy jest egoistą. - Nie. Nie. Nie, nie, nie. Jaką ty masz straszną wizję świata...Przepraszam, że się do niej przyczyniłem, ale tak nie jest jak mówisz. - Udowodnij. - Jak człowiek drugiemu pomaga bezinteresownie, to jest egoistą? - A co to znaczy bezinteresownie? Zawsze jest jakiś interes w tym. Chociażby własna satysfakcja. - Popatrz na to w ten sposób. Kupując biednemu dziecku zabawkę, zyskujesz, jak to mówisz, satysfakcję, tak? - Tak. - A ono zyskuje dużo więcej. Bo nie tylko przedmiot, ale troszkę serca, które było tylko dla niego, chociaż przez moment. - No i co z tego wynika?- Zatrzymałam się i zmierzyłam wzrokiem mojego rozmówcę. - Że jeżeli, robiąc coś dla kogoś, zyskujesz mniej niż on, to ci się to liczy za dobry uczynek. Nie jesteś więc egoistą. - Ja...- Zastanowiłam się chwilę- jestem. - Nie sądzę, chociaż w ogóle cię nie znam. Ale mam nadzieję, że po tej rozmowie, chociaż trochę przestaniesz być, jeżeli naprawdę jesteś- uśmiechnął się. - Może...- Zastanowiłam się chwilę. - Ja na to patrzę tak- jeżeli twoje zyski są mniejsze niż to, co włożyłaś w ich osiągnięcie przez pomoc komuś, a jego korzyści są większe niż twoje, jesteś dobrym człowiekiem. - Dlaczego więc nazywasz przyjacielem tego człowieka, wobec którego jesteś tak interesowny, że nie tylko nie zrobisz dla niego czegoś dobrego, nie oczekując odpłaty, ale jeszcze z powodu braku wdzięczności jesteś na niego zły? Czy przyjaciel nie jest osobą, dla której jeszcze więcej powinno się robić i jeszcze mniej oczekiwać, niż od obcych osób? - Masz całkowitą rację. Ale widzisz... Ja przestałem specjalnie dla niego walczyć o moją miłość, bo widziałem, że bez tej dziewczyny usycha. Przestałem walczyć. A on uważa, że dlatego to zrobiłem, bo nie jestem jej wart. - Nie powiedziałeś mu, że to dla niego? - Nie, bo wtedy miałbym wyrzuty sumienia, że zrobiłem to, aby być szlachetnym w jego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
kolczyki — czytnik · opowiadania