Psychologia · 3 min czytania
Kolejny dzień...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kolejny dzień minął. Słońce oddało niebo we władanie księżycowi i jego odwiecznym kompanom, gwiazdom. Kolejny dzień taki sam jak poprzednie, bez większego znaczenia, nie wprowadzający nic nowego. Żadnych zmian, nowości, problemów. Wydawać by się mogło, że monotonia ogarnęła całkowicie moje obcowanie z innymi. Poranek nie różni się niczym od poprzednich. Śniadanie a następnie pracę ogrodowe jak to przystało na sobotni słoneczny dzień. Za każdym razem gdy wychodzę na zewnątrz, zaciągam się powietrzem i myślę jak by to było dobrze pozbyć się tego natłoku myśli, które ogarnęły moją osobą już taki czas temu. Myśli, które nie odpuszczają mnie na krok, są jak cień bez którego nie mógłbym się nazwać człowiekiem. Nie zależnie od tego czym się w danej chwili zajmuję zastanawiam się nad wieloma sprawami, które mnie spotkały lub spotkają. Gdy przychodzi moment odpoczynku, a w głośnikach na uszach gra muzyka natłok myśli jest niczym ruch uliczny w godzinach szczytu. Każdy z nas pozostaje sam ze sobą i ze swoim strachem dotyczącym rzeczy, które żyją w nim, oddychają i karmią się jego smutkiem oraz radością.…