Fantastyka · 18 min czytania
KOLONIA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Nie było żadnego błysku ani hałasu. W zimnej pustce kosmosu, niemal z nikąd, pojawiły się trzy wielkie, ciemne obiekty. Gdyby ktoś był dostatecznie blisko mógłby zauważyć jedynie jak ich masywne kadłuby przesłaniają blask gwiazd. Przy odrobinie szczęścia, w wątłym świetle, dostrzegłby oznaczenia i numery taktyczne wymalowane na grafitowych pancerzach. Nikogo jednak w pobliżu nie było. W tym systemie poza załogami ukrytymi wewnątrz okrętów i tak nikt nie byłby w stanie zrozumieć czy choćby odczytać te oznaczenia. Okręty były tu obce. Szósta flotylla patrolowa, do której należały okręty, pochodziła z bardzo odległej Federacji Linde. Jej załoga nie chciała tu być, ale po natknięciu się na grupą uderzeniową przeciwnika, na obrzeżach znanej przestrzeni, musieli uciekać. Bezpowrotnie zniszczone nadajniki nie pozwalały na wezwanie pomocy, a ścigający skutecznie blokowali możliwość wykonania skoku w kierunku własnej przestrzeni. Uciekali już długo, cały czas ku obrzeżom galaktyki. Grupa pościgowa podążała niezmiennie ich śladem, jej dowódca, najwyraźniej bardzo ambitny i pomysłowy, wiedział, że zdobycz jest ranna, ale także, że z czasem jego przewaga maleje. Załoga i wszystkie systemy na pokładach pracowały pełną parą, aby odnowić zapasy energii i usunąć uszkodzenia. Krążowniki odzyskiwały powoli przynajmniej część zdolności bojowej a dzięki temu, że wykonywali skoki na granicy możliwości napędu pogoń za każdym razem zostawała w tyle. Komodor Pereme, już w przestrzeni zdecydował, że tym razem przestanie uciekać i zawróci w kierunku rodzimych systemów. Nawet gdyby miało to oznaczać podjecie walki, dłużej nie mógł już czekać. Załoga była na skraju wytrzymałości. A teraz pozostałości jego małej floty wisiały niczym nieruchome głazy na obrzeżach kolejnego obcego systemu, najwyższy czas wracać do odległego domu.
- Wyszliśmy do normalnej przestrzeni, przewidywany czas przybycia wroga, nie mniej niż 7 godzin. Komodorze mamy też pierwsze wyniku skanu.
Kapitan był wysoki, miał niemal 2 metry wzrostu i tylko jego głowa wystawała znad wysokiego zagłówka fotela z całej załogi mostka. Miał też zwyczaj nie odwracania fotela w czasie składania meldunku. Może nie było to do końca zgodne z przyjętymi formami, ale Pereme wolał żeby jego ludzie zajmowali się pracą a nie pozowaniem.
- Tak, panie Admi? - Mamy szczęście i coś bardzo dziwnego, sir. Po pierwsze duża planeta z dogodnym punktem libracji, dość blisko nas, ledwie 25 miligodzin od aktualnej pozycji. Ale ta druga sprawa, chyba powinna skłonić nas byśmy przez chwilę zaczekali, nim ruszymy do punktu skoku. - A cóż to takiego? Nie bardzo mam ochotę na zabawę w zgadywanki, panie Admi.
Kapitan dotknął swojego ekranu, na kranie dowodzenia pojawiła się pulsujące ikona a po jej naciśnięciu, zmieniła się w się barwne wykresy.
- Emisje fal radiowych? Co to jest? - Pani Hudoew? Panie Libri? - Jeszcze nie wiemy, komputery analizują, ale jest tego masa, na wszystkich zakresach, zupełnie jakbyśmy wylądowali w środku bazaru… Są tu i dźwięki i wiele przetworzonych danych… nic nie rozpoznajemy. Nie jest to żadna znana forma komunikacji wewnątrz układowej, ani nasza ani wroga. – Hudoew była niska i miała zwyczaj obracania fotela, choćby po to by było widać gdzie jest, komodor tu także nie narzekał, okazywać tego nie można było, ale popatrzeć, czemu nie, a robiła naprawdę spore wrażenie i to nie tylko na tle pięciu pozostałych członków obsady mostka, płci męskiej.
- Jakieś sygnatury napędów? - Nic, nawet śladów. Nikogo tu nie ma. Nie wykryliśmy też żadnych znanych aktywnych skanerów. – Zameldował Libri, nadal wpatrując się w ekrany analityczne.
Część 22 / 4
- Co to za system?
- Wiemy tylko tyle, co na skanie, numer katalogowy MH-MJ0H 501205502, Panie Inemi?
- Tak jest, sir. - nawigator odwrócił się do przełożonych. - Nic więcej. Już wcześniej poruszaliśmy się w absolutnie nieznanej przestrzeni, w sumie mamy aktualnie więcej informacji o tym systemie, jak i o poprzednich, niż nasz daleki zwiad. Systemy z sektora MJ były obserwowane tylko zdalnie, nikt się tu nigdy nie zapuszczał. Według naszych danych powinno być tu 3 planety a już widzimy 6.
- Nikt nie zauważył takiej emisji radiowej? - Panie komodorze… jesteśmy niemal 20 megagodzin od najbliższych granic naszego systemu… - I tak niewielka postać Inemi, skurczyła się w swoim fotelu, nie podobało mu się, że musi tłumaczyć tak oczywiste rzeczy przełożonym. - Te emisje mogą być znacznie młodsze… W poprzednim punkcie skoku, niecałe 2 megagodziny stąd, niczego nie wykryliśmy… ale to i tak wielka odległość dla fal radiowych.
- Rozumiem, co z tym punktem skoku?
- Odległość 24,7 miligodzin, masa wyliczona około 18 000% masy zespołu. Praktycznie czysto, światło skoku niemal 98% ekliptyki, sir. Wyrecytował nawet nie zerkając na dane nawigator, najwyraźniej spodobała się zmiana tematu i przestał wciskać się w fotel.
- Czyli damy radę skoczyć we właściwym kierunku? - Jeszcze obliczamy, ale jestem niemal pewien ze nawet w kierunku Linde - przytaknął z szerokim uśmiechem. - Panie Libri, jakieś nowe dane z okolicy? - Nie, sir. Nie mamy nic. Żadnych sygnatur, optyka też nic nie wykryła, ani w pobliżu ani gdziekolwiek w systemie. Z całą pewnością w odległości mniejszej niż 200 miligodzin nie ma żadnej mogącej nam zagrozić jednostki czy instalacji. - Dobrze, 40% mocy i lecimy do punktu. Żadnych zbędnych emisji. Wykonać. - Tak jest, sir. - Wysoka sylwetka kapitana pochyliła się nad ekranami, wydając polecenia.
Część 33 / 4
Pereme zamyślił się przez chwilę patrząc na barwne diagramy nasłuchu.
- I chcę wiedzieć, kto tu tak hałasuje. - Tak, jest. – Admi odpowiedział niemal automatycznie. – Pozostałe jednostki potwierdziły otrzymanie rozkazów. Kapitan Uhwargade, melduje, że na Mantrze naprawiono podajniki dział głównych, mogą już prowadzić ostrzał ze wszystkich dział.
- Komodorze, lecimy w formacji do celu. Nawet przy aktualnej prędkości i przyśpieszeniu dotrzemy do punktu skoku za 6,3 godziny. – Nawigator był z siebie wyraźnie zadowolony.
- Sir, przy takim czasie, nawet, jeśli ci dranie lecą tu z pełną prędkością, a mogliśmy już na poprzednim skoku ich zgubić, nie mają szans ani nas dogonić ani nawet obliczyć gdzie skoczymy!. – Oficerowi uzbrojenia też wyraźnie poprawił się humor. - Wiem panie Dambees. - Ja tylko… - W porządku, rozumiem pana. – wyrazu zadowolenia nie udało komodorowi ukryć, więc Dambees, tylko skinął głową i odwrócił się do swoich ekranów nadal się uśmiechając.
- Komodorze, mamy część analizy emisji fal radiowych.- Na ekranie zamrugała ikona komunikacyjna. A fotel kapitana wykonał pół obrotu.
Pereme spojrzał na podkomendnego, mimo iż miał problem z jednoznacznym odczytaniem wyrazu jego twarzy, jakaś mieszanka zdziwienia, zmartwienia z domieszka zawziętości, to wcale mu się on nie spodobał. Pozostali, widząc zachowanie kapitana, zerkali to na nich obu to na siebie wzajemnie. Tylko fotel Hudoew pozostał w poprzedniej pozycji co sugerowało, że jego właścicielka wpatruje się w ekrany.
Komodor nacisnął ikonę, na ekranie pojawiły się nieco zakłócony obraz przedstawiający postać mówiącą coś w niezrozumiałym języku. Na drugim oknie podobne postaci poruszały się szybko na zielonej płaszczyźnie, na kolejnym prowadziły jakąś zażartą dyskusję. Pereme, przyglądał się temu z kamiennym wyrazem twarzy.
Część 44 / 4
- Do wszystkich jednostek, zwiększyć moc do 80%, nie zmieniać kursu. – rozkazy wydal nadal wpatrując się w kolejne obrazy. - Tak jest. – Kapitan odwrócił się nie zmieniając wyrazu twarzy.
Na mostku na kilka chwil, zapanowała pełna napięcia cisza, przerwana dopiero przez melodyjny głos Hudoew, która zdążyła już obrócić się na fotelu i wpatrywała się w niego.
- Komodorze? - Tak – skinął głową - proszę także przekazać to wszystkim załogom. - Zobaczcie – szybko odwróciła się na swoim stanowisku i za pośrednictwem odpowiednim komend wydała polecenia..
Pozostali pośpiesznie obierali przekaz na swoich ekranach.
- Połącz mnie z flotą. - Tak jest, sir. – Libri zastukał w swój ekran.
- Mówi komodor Pereme, w systemie w którym aktualnie się znajdujemy wykryliśmy bardzo intensywną komunikację wewnątrz systemową, prowadzoną za pośrednictwem fal radiowych. Nic nie wskazuje na to, że zostaliśmy wykryci lub ktoś nas szuka ale okazuje się, że ten odległy system jest skolonizowany… przez Niebieskich. Za chwilę otrzymacie przekaz wizualny, który udało nam się odebrać i odkodować – Cała załoga się mu przyglądała, a on starał się zachować spokojny głos. - Przyśpieszamy w kierunku punktu skoku, według zebranych danych nic nie jest nam w stanie w tym przeszkodzić a sam punkt nie jest w jakikolwiek sposób strzeżony. Następny skok wykonamy już w kierunku naszego obszaru. To tyle.
- Sir, to jest dość