Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

KoloniE, MiłośĆ, ŚmierĆ

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Artura poznałam na koloniach. Zaprzyjaźniliśmy się od samego początku kolonii. Zwierzaliśmy się sobie ze swoich problemów, było cudownie. Czasem zastanawialiśmy się, co będzie, gdy kolonie się skończą... Wszyscy mówili o nas, że jesteśmy parą, każdy się mylił. Byliśmy jedynie dobrymi przyjaciółmi. Całe dnie spędzaliśmy razem, wszędzie chodziliśmy obok siebie, nie moglibyśmy się rozstać nawet na chwilę, bo od razu odczuwaliśmy jakąś pustkę w naszych sercach. Dni mijały, kolonie dobiegały końca... Nadszedł dzień, w którym była ,,pożegnalna'' dyskoteka. Nie chcieliśmy na nią iść, uprosiliśmy wychowawcę, by pozwolił nam zostać w Ośrodku. Kiedy wszyscy poszli na dyskotekę my wymknelismy sie i poszlismy na spacer. Było troche mi chłodno. Artur zauważył to bardzo szybko, zreszta w ogóle był spostrzegawczy, i bez wachania oddał mi swoją bluze. Kiedy przechodziliśmy obok drzewa, nagle zauważyłam, że Arutur dziwie wpatruje sie w moje oczy. Wtedy zauważyłam że ma w swoich oczach łzy zresztą mi eż zbierało sie juz na płacz... ,,Rzuciłam'' się w ramiona Artura łkając: -Nie chcę się z tobą rozstawać, nie chcę! - krzyczałam. -Anita, ja też nie chcę, nie chcę cię zostawić. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Nie chciałem ci tego mówić, ale muszę, bo wiem, że gdybym ci tego teraz nie powiedział, do końca życia żałowałbym swego postępowania. Mam bardzo mało czasu... - Artur spojrzał na mnie smutno. Ostatnie zdanie przeraziło mnie... -Artur, co ty mówisz? - czułam, że nic dobrego... -Usiądź - mój przyjaciel zaczął chodzić po pokoju. Usiadłam i czekałam, co powie. -Pewnie zauważyłaś, że przez ostatnie kilka dni byłem niespokojny? - spytał. -Tak. Zauważyłam, że byłeś taki, taki... ,,inny''... Ciągle byłeś smutny i zamyślony, w twych oczach widziałam strach. Myślałam, że to przez wyjazd, ale czuję, że nie tylko. O co chodzi? Powiedz - poprosiłam. -Na początku bałem ci się do tego przyznać, bo myślałem, że mną będziesz gardzić, tak jak cała reszta... -Jaka ,,reszta''? - spytałam. -Jeszcze nie rozumiesz? -Nie... -Jestem narkomanem... *** Co mogłam zrobić? Rozpłakałam się. Mój przyjaciel przytulił mnie do siebie. Spytałam: -Jak to było? Jak to się zaczęło, od czego? Mówiłeś, że w twoim domu układa się ,,jako tako''? _Mówiłem ci, że moi rodzice, moje życie było doskonałe. Wcale tak nie było. Ojciec pił, a zarazem bił mamę. Siostra uciekła z domu, ja poznałem kolegę narkomana... I tak się zaczęło - Artur spojrzał mi w oczy i powiedział: -Wybaczysz mi? Proszę! -Jak mógłbyś w to wątpić? To, że ,,bierzesz'' to nie twoja wina, to jest choroba. Artur chcę ci pomóc... -Anita dziękuję. Dziękuję, że jesteś przy mnie... *** Nastpnego dnia jechaliśmy do domu. Siedziałam z Arturem w autokarze, obiecując sobie nawzajem, że będziemy do siebie pisać. Ciągle miałam łzy w oczach. Artur ocierał mi je chusteczką, obiecując, że nie będzie sięgał po ,,prochy'', że zrobi to dla mnie, bo wie, że ma dla kogo żyć. Żegnając się ze sobą, płakaliśmy jak małe ,,bobasy'', choć mieliśmy ,,dość dużo wiosen'' na ,,koncie''. Artur miał 16 lat, ja niecałe 13. Wszyscy się z nas śmiali, ale nas to nie obchodziło, to była nasza najważniejsza chwila w życiu. Przełomowa chwila, chwila wejścia w dorosłość. Artur ze smutkiem spojrzał na zegarek oznajmiając, że musi już iść. Ja też…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
KoloniE, MiłośĆ, ŚmierĆ — czytnik · opowiadania