Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 12 min czytania

Kolor Naszego Mózgu, czyli ile JEGO i JEJ w Człowi

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Od pokoleń jesteśmy utwierdzani w przekonaniu, że mężczyźni są diametralnie różni od kobiet, bo przecież ON walczy na Marsie, a ONA jest rozważna i romantyczna na Wenus. On z maczugą wsiada do sportowego auta jako przywódca-prezes-dowódca, a ona z patelnią, o skórze równie delikatnej jak natura, wzruszą się i karmi pokolenia. On zdradza, ona naprawdę cierpi, on słucha, ona mówi, on jest dyrektorem, ona asystentką, on głową, ona szyją, ona – Matką, on po prostu ojcem.

Kolejne generacje słyszą, że nasze mózgi się różnią, że zupełnie inaczej się rozwijamy, a przede wszystkim, że chłopcy postrzegają świat w inny sposób niż dziewczęta. Mała Zosia nie potrafi biegać tak szybko, jak sprytny Adaś, a delikatne dziewczynki z natury są mniej agresywne, niż psotni chłopcy[1].

Lise Eliot, autorka książki pt. „Pink Brain – Blue Brain”, jest jednym z wielu psychologów, którzy podjęli temat największych mitów opisujących to jacy są chłopcy i jakie są dziewczynki. Podsumowanie jej analiz ukazuje, że owe różnice to nie wynik wrodzonej natury, a wrodzonego wychowania. Dr Eliot pokazuje również jak małe podziały stają się dorosłymi problemami i podkreśla, że wynikają one często z nieświadomego wzmacniania przez rodziców stereotypów związanych z płcią dzieci.[2] Bo przecież to takie naturalne, że wrażliwość jest kobietą z pyszną szarlotką, a wynalazek – ojcem z cygarem, natura to opiekuńcza matka, a sukces nosi spodnie, pralka jest niezwykle kobieca, a śrubokręt rozumie tylko mężczyznę, kucharka serwuje pomidorową w podstawówce, a kucharz karmi restauracyjnych gości wyśmienitym kremem z pomidorów.

Nie, no przecież to paskudne, kłamliwe stereotypy i wszyscy od dawna wiedzą, że tak - JUŻ - nie jest. To w takim razie jak jest?

Jest tak, że od początku można poznać czy na świat przyjdzie on, czy ona. Bo jeżeli mama najchętniej zajada się mięsiwem i nabiałem to gwarantowany chłopak, a jeżeli stołuje się w cukierni i warzywniaku to musi być dziewczynka. Nie ma niestety teorii na płeć, która się rozwija u konsumentki kiszonego z pączkiem. Jeżeli kobieta w ciąży jest potykająca się niezdarą z okrągłym brzuszkiem – będzie Ala, za to jak mama mimo ciąży zwinna i sprawna ze szpiczastym brzuchem – będzie Jaś. I tak można bez końca mnożyć przesądy, które wróża z fusów płeć nowego człowieka. Oczywiście my doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko babcine teorie, które trąca myszką i nikt naprawdę tego nie traktuje serio. Dlatego po dziewięciu miesiącach, tak dla pewności, żeby usystematyzować to co się powinno, jak jest poprawnie i co należy. Już od samego początku dzielimy świat małego człowieka na różową Barbie i niebieską koparkę, uzbrajając nowych, dwukolorowych obywateli w atrybuty kompatybilne z ich płcią. Co później jest bezpieczną gwarancją ich właściwego zastosowania, dostosowania i przystosowania do jakże czarno-białego, dorosłego świata, w którym każda wrażliwa, delikatna, czuła, gaduła to ONA, a bystry, zwinny, milczek to musi być ON.

To już lekka przesada, przecież żyjemy w XXI wieku, gdzie panuje wolność wyboru, świat już nie jest tak oczywisty, a kobiety i mężczyźni to równoprawni obywatele, którzy porzucili niemodne stereotypy!

Oczywiście, że „tak jest !”, bo przecież większość przyzna rację, iż dbanie o siebie - w przypadku kobiety - jest naturalne - oczywiste - wymagane, a zadbany mężczyzna, no cóż, trudno żeby był drapieżnie przystojny i wzbudzał dzikie rządze, bo przecież taki przypadek musi być gejem. No i to naprawdę unikatowe, ale dzisiejsza kobiecość nosi czerwone szpilki, mini i uwodzi błękitnym spojrzeniem o blond lokach, a męskość jest szorstka, dżinsowa, w sportowym aucie i z czarnym – koniecznie dwudniowym – zarostem. Kobieta odnosząca sukcesy w pracy, nie może już być dobrą matką, a kochający ojciec, który poświęca się opiece nad dziećmi i robi doskonałe kanapki - to pantoflarz bez ambicji. Jakie to wredne, paskudne i niesprawiedliwe, fakt ale i jakie powszechne w naszych przekonaniach.

A tak NAPRAWDĘ - jak jest?

Chłopiec i dziewczynka. Kobieta i mężczyzna. Dwie płci jak dwie połówki jabłka. Czy jednak owoc złożony z takich części będzie symetryczny? Na ile kobiety i mężczyźni są do siebie podobni? Stanowimy dwa osobne światy? A może pierwiastek męski i kobiecy tkwi po trochu w każdym z nas?[3]

Jeżeli coś nas boli, to czy boli po męsku, czy z kobiecą wrażliwością? Czy jeżeli coś nam smakuje, to w ustach mężczyzny jest mniej słodkie niż w kobiecych? A w domu, czy decyduje o tym natura, że dziewczynki już od najmłodszych lat uczestniczą we wszelkich domowych pracach, gotują, sprzątają, a chłopcy zamykają się z tatą w garażu? A jak idziemy do szkoły to naturalnym jest, że w klasach humanistycznych Jaś nie może być prymusem, a na politechnice szukaj baby jak wiatru w polu? Powołując się na badania psychologów związane z wszelkimi aspektami naszej płciowości okazuje się, że zaczynamy ją rozumieć dopiero w wieku wczesnoszkolnym (6-7 lat). W takim razie, jak się uczymy wszystkich „prawd” o naszej płci? Teorii jest wiele. Po pierwsze, dzieci na pewno uczą się przez naśladownictwo dorosłych – widzą, jak zachowują się kobiety, jak mężczyźni i na tej podstawie tworzą sobie w głowie schemat związany z daną płcią. Po drugie, nieco „przerabiają” je dorośli. Przecież już od urodzenia trochę inaczej traktuje się chłopców, a inaczej dziewczynki. Co zresztą ciekawe, okazuje się, że to na chłopców wywiera się większą presję, by przyjęli typowe role odpowiadające ich płci. Dziewczynki mają w tej kwestii więcej swobody. Innymi słowy – dziewczynki chłopczyce tolerowane są lepiej niż chłopcy baby. Po trzecie zaś, są także dowody na to, że w jakiś sposób poczucie przynależności do określonej płci wpisane jest w naszą psychikę. To zasługa hormonów, które już w życiu płodowym wpływają na rozwój naszego ciała, w tym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kolor Naszego Mózgu, czyli ile JEGO i JEJ w Człowi — czytnik · opowiadania