Psychologia · 2 min czytania
kolorowa pieszczota
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Utonęłam w olejkach eterycznych któregoś dnia w samotności owianej zapachem wilgotnych ręczników. Otwórz okno. Nie męcz mnie więcej ostrą wonią wspólnego życia poza krawędzią łazienki. Przechodzę przez jej próg i ścieram kolana w pokoju, w którym czekają na mnie pióra zanurzone w balsamie. W otwarte usta wpada mi mucha, którą połykam posłusznie po czym wychodzę na dwór, na zimne powietrze, biczujące moją skórę bólem jak kostki lodu przykładane do piersi. Myślałam, że wyfrunie mi z gardła kiedy poczuje chłód, ale między zębami wyczuwam pulchne, nabrzmiałe skrzydełka zmiażdżone całą mną skupioną na wrażliwym szkliwie. Wracam do pokoju i całujemy się. Ty i ja. Po chwili nie mogę już, nie potrafię zamknąć oczu. Dosyć. Oddycham szybko wciąż czując jak mucha łopocze nam między językami kiedy drażnimy swoje zmysły. Odprowadzisz mnie wzrokiem obserwując mój zapach stapający delikatnie tuż koło mnie? Teraz nawet patrzysz tęsknie na mnie wiedząc, że już nie…