Inne · 9 min czytania
KOMPROMIS
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
KOMPROMIS
Miękkie światło żarówki, pożółkłej od żyjącego z nią przez lata w symbiozie tytoniowego dymu, nadawało nieco ciepła szarej twarzy starego Jarygi, który w odróżnieniu od Jarygi młodego był we Wsi co najwyżej średnio lubiany, za swój cynizm, a jeszcze bardziej za przeszłość. Tego dnia długi cień rzucany przez jego sylwetkę postanowił jako jedyny towarzyszyć mu przy piwie. W drugim końcu „Nory” siedział jeszcze Wróblewski z synem i kolegą syna, głośno dyskutując przy pustej już butelce wódki i pękającej w szwach popielniczce, o możliwości zrobienia świetnego interesu na zwożeniu luksusowych samochodów używanych z Belgii. Pomysł by się do Jarugi przysiąść, podobnie jak refleksja, że na biznes z autami potrzebne byłyby pieniądze, których bezwzględnie nie posiadali, nie przyszedł im jednak ze zrozumiałych względów do głowy. Przy barze sołtys Panasiuk zakładał krótką do bioder, filcowaną kurtkę, którą kupił w Warszawie przy okazji spotkania sołtysów lub w Internecie, właśnie po to, by myślano, że w Warszawie był. Zapłacił jeszcze za wódkę i zakąskę i udał się do drzwi, patrząc jak to miał w zwyczaju, zgodnie z europejskim duchem, tylko przed siebie. Zamykając drzwi w myślach cieszył się, że należący do niechlubnej przeszłości Jaryga na szczęście nie próbował z nim rozmawiać. Zamiast tego gapił się w tępe plastikowe oczy jelenia, którego głowa z porożem wisząca vis a vis jakby domagała się pojedynku na spojrzenia, w którym oponent będzie bez szans. Jaryga toczył we Wsi podobnych pojedynków co najmniej tuzin dziennie, ale nie zwykł przegrywać, więc tym razem, inaczej niż zwykle, odwrócił głowę, przenosząc mętnawy już wzrok na gobeliny przedstawiające ze zręcznością naskalnych malowideł sceny polowania oraz na górujący nad nimi sztucer. „Norę” zbudowano i urządzono jako lokal dla myśliwych, którzy przez długi czas i w dużej liczbie nawiedzali Wieś z uwagi na łowne, okoliczne lasy, gdzie przy odpowiednich znajomościach strzelać można było do wszystkiego i zawsze. Było to w czasach, gdy Panasiuk mógł jedynie z pozycji szkraba oglądać jak stołeczni dygnitarze kolejno zalecają się do jego krągłej, gdzie należy, matki i mamiąc podarunkami, pod nieobecność ojca wiodą na pokuszenie w czeluści stodoły. Jaryga pamiętał te czasy dobrze. Nawet gdyby nie chciał, ludzie nie daliby mu zapomnieć. Tymczasem jego szklanka była już w połowie pusta, gdy banda Wróblewskich wreszcie opuściła lokal, mijając się w drzwiach z Banasiem. Był to chłopina niespecjalnej urody, którą dodatkowo zatarł czas, wywiewając z bujnej niegdyś czupryny, jakby na złość, sam jej środek. Dobrze jednak radził sobie w interesach i jeżeli chodzi o wywóz buraków do skupu, to dwa lata z rzędu nawet był liderem jeśli idzie o Wieś. Teraz jednak wyglądał na przygnębionego i roztrzęsionego. Rozejrzawszy się po pustej sali, zsunął czapkę z głowy, zamówił piwo i chcąc nie chcąc przysiadł się do starego Jarygi. - A tobie co? – odezwał się Jaryga. - Wiesz, że z tobą nie chciałem gadać. - Sam siedzieć też nie chciałeś. - Nie gadamy jeszcze od wtedy. Nie będziemy gadać teraz. - No mówże. Mów. - Stara mnie wkurwiła – powiedział cicho upewniając się, czy aby na pewno są sami i oprócz barmana Ludwika sami faktycznie byli. - Dopiero teraz? - O co ci chodzi? - Dopiero teraz odkryłeś, że to wiedźma? Nie wkurwiała cię jak darła na ciebie pysk w kościele, na targu, przed ludźmi? Albo jak za młodym Maciejukiem biegała jakby jej kto pod spódnicę ogień podłożył? - Przestań, to dawno było. Przeprosiła. Co miała więcej zrobić? - Ja tam nie wiem. Może i przeprosiła, ale wkurwiać, widać, nie przestała? - A ty co? Taki jesteś do wypominania skory? Żeby ci ktoś twoich nie wypomniał. - Mnie to już można, bo ja swoje znam na pamięć. - To dobrą masz pamięć, bo ja bym tylu nie spamiętał. - U ciebie nie pamięć zawodna, tylko geny. - Geny? - Widzisz, bo się cipą urodziłeś, a ja chujem. I tak już będzie. Zamiast ci wszystko wisieć, to ci będzie krwawić. - Pierdol się. Dobre rady udzielać, a sam baby nie masz, to co możesz wiedzieć. - Nie mam, bo przegnałem. A wiesz dlaczego? - Dlaczego? - Bo mnie wkurwiała – uśmiechnął się tryumfująco, pociągając ostatni łyk piwa. Podczas gdy…