polityka · 7 min czytania
Komu mandat?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przez ostatnie tygodnie czytając fora internetowe co krok natykałem się na wiernych PiSowców, którzy głosili koniec Platformy, jej ogólną niemoc i brak poparcia wyborców. Zaczynałem już wierzyć, że w istocie PO zostanie zmiażdżone. A tu lipa. PO nie tylko nie zostało „przegłosowane” ale nawet zwyciężyło z całkiem przyzwoitą przewagą. I gdzie pytam się te rzesze zwolenników Kaczyńskiego? Nie ma ich, nigdy ich nie było? Może nie głosowali? Wychodzi na to, że Oni tylko głośno krzyczeć potrafią. Teraz, już jakiś czas po wyborach znowu wszędzie czytam, że wybory sfałszowano, że stało się źle, że Polacy to idioci… I właśnie wszędzie czytam a nigdzie nie słyszę. To też ciekawe. Zresztą moim zdaniem PiSowcy sami sobie krzywdę zrobili tym orędowaniem. Nastraszyli po prostu ludzi, że jednak mogą wygrać. Polecieli więc pewnie do urn by jednak ratować to co według nich warte ratowania: stabilizację polityczną i gospodarczą. Albo co jeszcze bardziej prawdopodobne po prostu nie chcieli już słuchać o Smoleńsku, o tym jak Ruscy czy Niemce są źli. Pewnie znaleźli się i tacy, którzy poświęcili swój głos dla innej partii (PSL, SLD) li tylko by przeważyć szalę w równej wydałoby się walce PO vs PiS. Może nawet to właśnie oni zdruzgotali drużynę Kaczyńskiego. Bo realnie patrząc 40% poparcia z 50% procent głosujących to tylko 20% uprawnionych czyli około 15% społeczeństwa. To oni wybrali. Co szósty. Dla porównania na Pis oddało głos 12% - co ósmy. Różnica zdawałoby się niewielka ale na co się przekłada… A nie stało się dobrze. Hegemonia PO jest za duża: rząd, sejm, senat i prezydent. Już tak ktoś kiedyś miał i strasznie skopał. Teraz trzeba trzymać kciuki za Platformę by nie osiadła na totalnych laurach co się niestety od dłuższego czasu zapowiada. Uważam, że senat dla PiS, a najlepiej dla niepartyjnych gwarantowałby minimalny przynajmniej wpływ na politykę dla opozycji i szerzej stanowisk niezwiązanych z PO. Bez strat dla koalicji zresztą – bo poprawki senatu można odrzucić zwykłą większością głosów. Zresztą sama Platforma to już nie ta partia co dawniej. Głównodowodzący Tusk pozbył się silnych partnerów tracąc pluralizm – tak atrakcyjny we wcześniejszym stadium partii. Dawna energia gdzieś uszła i teraz jedyne co PO potrafi zrobić to nie ośmieszyć siebie i Polski niezręcznymi akcjami – a to co prawda nie tak mało, ale jednak nie do końca nam Polakom zapewne chodzi.. Sam koalicjant też się nie popisał. Tak mało głosów, że nie może liczyć na równe traktowanie, a równocześnie na tyle dużo by móc wejść do koalicji, wejść do rządu. I to kolejna zła rzecz, która się wydarzyła w obecnych wyborach – bezwolny koalicjant silnej partii rządzącej. Ale widać dla PSL przyszły ciężkie czasy. Są bezbarwni, nie przyciągają elektoratu. A zdawałoby się by sama wieś, nie reprezentowana sensownie przez żadną inną partię powinna zapewnić te 10-12%. Czyżby polski chłop zdradził? Czy powstrzymał się od glosowania pozwalając po raz kolejny decydować mieszczuchom? Czy po prostu oddał stracony glos na Pis, który będąc przy sterze o chłopa średnio walczył, a będąc w opozycji po prostu go zignoruje skupiając się na religii, nacjonalizmie i walce o prawdę Smoleńska. Inna sprawa, że generalnie wieś jest zaniedbana przez polityków. Przynajmniej takie jest zdanie totalnego mieszczucha, który na wieś jedzie